czwartek, 23 czerwca 2011

Z górnej półki: MAC Superslick Liquid Eye Liner



Zalety:
- śliczne kolory (do wyboru 9 różnych, każdy piękny)
- wygodny, gąbkowy aplikator
- water resistant (nie znam dobrego słowa po polsku… :))
- odporny na ścieranie (baaaardzo odporny)
- pięknie błyszczy się na słońcu
- bardzo szybko zastyga (producent obiecuje, że po 15 sekundach i muszę się z tym zgodzić)
- mam od 10 miesięcy i nie zmienił konsystencji


Wady:
- drogi (z tego co pamiętam około 80 zł)
- nie za duża pojemność 1,8ml
- ciężko dostępny: salony MACa znajdują się tylko w kilku miastach w Polsce
- klei rzęsy w czasie aplikacji – trzeba wyskubać go z rzęs przed nałożeniem tuszu
- dziwnie się zmywa: roluje się pod wpływem płynu do demakijażu co utrudnia usunięcie go z powieki
Próbowałam uchwycić jak się liner zachowuje, gdy próbujemy go usunąć płynem do demakijażu, ale wyszło to średnio

Ogólnie produkt jest bardzo fajny, jego główną wadą jest cena. Gdyby była o połowę mniejsza pewnie w mojej kolekcji znalazłoby się więcej odcieni. Denerwuje mnie też to, że tak bardzo skleja rzęsy, zazwyczaj nie mam czasu na bawienie się rano w skubanie i rozczesywanie rzęs.
CZYTAJ DALEJ
środa, 22 czerwca 2011

Ban na zakupy/Projekt denko - moja wariacja na temat

Dzisiaj obraził się na mnie Blogger i nie chce zamieszczać zdjęć, w związku z tym będzie post o innym charakterze.
Postanowiłam do końca roku dać sobie prawie absolutnego bana na zakup kosmetyków. Wymyśliłam parę zasad, które umożliwią mi odcięcie się od nałogu zakupowego
1.      Żeby zakupić nowy produkt pielęgnacyjny muszę wykończyć wszystkie, które mam w domu, chyba, że któryś ewidentnie szkodzi mojej skórze. Mam dosyć wypełnionych szafek kilkoma kremami do stóp lub ciała! Produkty do pielęgnacji najszybciej się psują, a nie chcę wyrzucać pieniędzy w błoto
2.      Mam zachomikowane kilka zamkniętych błyszczyków, które mogę otworzyć dopiero jak zużyję jakiś do końca. Za zużycie jednego, będę dawała sobie prezent w postaci otwarcia nowego;)
3.      ŻADNYCH cieni do powiek, chyba, że MAC wypuści neutrala, bez którego nie będę mogła żyć
4.      Daję sobie przyzwolenie na zakup jednej nowej szminki, jeżeli będzie mnie bardzo bardzo bardzo kusić.
5.      Muszę zużyć obydwa BB cream’y, które pokazywałam w haul’u zanim kupię nowy
6.      Mam 4(po co mi aż tyle???) pudry, które muszę być wyzerowane przed kupnem nowego – to zadanie chyba na najbliższe 2 lata…
7.      Linery, bazy i tusze muszą być także skończone przed zakupem kolejnych.
8.      Żadnych nowych rozświetlaczy, mam ich zdecydowanie za dużo! A jak zużyje wszystkie, w nagrodę może kupię sobie Dior’a Amber Diamonds.
Mam nadzieję, że ta akcja pozwoli mi odkryć nowych ulubieńców wśród zgromadzonych produktów oraz ograniczyć trochę rozmiary kolekcji.
PS. Moje odcięcie się od zakupów nie będzie miało wpływu na mojego bloga, mam jeszcze wiele produktów, które chcę Wam pokazać i oczywiście jeszcze przed zakazem poleciałam do Superpharmy i złożyłam zamówienie na stronie Biochemia Urody, więc możecie nie długo spodziewać się postów na ten temat. :)
CZYTAJ DALEJ
wtorek, 21 czerwca 2011

NOTD: Colour Alike 455 Różowa Pantera

Uwielbiam lakiery firmy Colour Alike za jakość, kolory, cenę, wszystko… no może poza dostępnością. Dzisiaj przedstawiam Wam lakier z kolekcji Wszystko Gra!, która pojawiła się na początku wiosny. Różowa Pantera to piękny hot pink, z fioletowymi i różowymi drobinkami. W świetle opalizuje na fioletowo. Idealny letni kolor.  Wygodny pędzelek i świetna konsystencja i aplikacja, wytrzymuje na paznokciach około 4 dni.  Jedna gruba warstwa wystarczy do osiągnięcia na paznokciach koloru takiego jak w buteleczce, u mnie są dwie cieńsze. Jak zawsze zdjęcia powiększają się po kliknięciu na nie :)
Do kupienia na stronie producenta za 8zł.


PS. Mam problem z odpowiadaniem na Wasze komentarze. Blogger uniemożliwia mi zamieszczanie jakichkolwiek komentarzy, każąc mi logować się bez końca. Jeżeli wiecie jak mogę rozwiązać ten problem, piszcię proszę w komentarzach.
CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 20 czerwca 2011

Walka marek: Czarne kredki do oczu!

Nie jestem miłośniczką czarnych kredek do oczu, na mojej linii wodnej wyglądają zbyt gotycko, są trudne w aplikacji, gdy zależy nam na cienkim obramowaniu oka i nie są tak odporne na ścieranie jak eyelinery w żelu. Jednak w mojej kolekcji znalazły się trzy sztuki. Pochodzą one z gratisów dołączonych do palet lub do tuszy. Używam je głównie, gdy spieszy mi się rano i chcę szybko podkreślić oko kreską. Nakładam je jednak nie bezpośrednio malując oko kredką, lecz za pomocą płaskiego pędzelka.  Kredki, które posiadam to:
- Urban Decay 24/7 Glide-On Eye Pencil w kolorze Zero
- Stila Kajal Eye Liner w kolorze Onyx
- Make Up for Ever Aqua Eyes w kolorze 10.

Na wszystkich zdjęcia  występują w kolejności: Urban Decay, Stila, MUFE

A teraz od najgorszego do najlepszego :)
Najmniej lubianą przeze mnie jest kredka z MUFE. Ma mało intensywny kolor, jest mało kremowa i coś co jest najgorszą wadą, nie da się go nałożyć na linię wodną. Jest to jedyna kredka, która nie zostawia praktycznie żadnego koloru na linii wodnej, beznadzieja… Jak zastygnie dobrze się trzyma. Stawia największy opór płynom do demakijażu.
Urban Decay: fajna kremowa kredka, o dobrej trwałości. Niestety nie jest tak czarna jakbym chciała. Dobra trwałość zarówno  na górnej powiece i linii wodnej
Stila: kredka prawie idealna – kremowa jak masło, czarna jak smoła, na moich oczach trzyma się bez zarzutów, jednak gdy robiłam swatche wypadła dosyć kiepsko pod względem „nierozmazywania się”. Powolne zastyganie jest spowodowane kremowością tej kredki. Delikatne pociągnięcie powoduje nałożenie sporej ilości produktu, co przedłuża proces zastygania. Ja zawsze nakładam ją pędzelkiem i nie mam żadnych z nią problemów.  
W świetle dziennym

W świetle sztucznym

Próba rozmazania po 5 min – światło dzienne

Próba rozmazania po 5 min – światło sztuczne
Zdjęcia możecie powiększyć klikając na nie :)

CZYTAJ DALEJ
niedziela, 19 czerwca 2011

Zgrana czwórka, czyli walka o jędrną skórę.


Do pielęgnacji skóry ciała mam specyficzne podejście, uważam, że lepiej kupić tańszy produkt i go nie żałować niż wydać masę pieniędzy i używać sporadycznie lub minimalne ilości. Od wielu lat moim faworytem w okresie letnim są kosmetyki marki Eveline. W szczególności upodobałam sobie trzy produkty: Serum Intensywnie Wyszczuplające + Ujędrniające, Superskoncentrowane Serum Modelujące Do Biustu Total Push-Up, Nawilżający Scrub-Masaż Pod Prysznic.  Kremy stosuję dwa razy dziennie (o ile nie spieszę się za bardzo rano ;)), a peeling raz na trzy dni.

Najważniejsze składniki: Serum Antycellulitowe
- Isocell Slim, Centella asiatica, kofeina i wyciąg z bluszczu  - spalanie kwasów tłuszczowych
- Kolagen i elastyna – elastyczność i jędrność skóry
- Miłorząb – walka z rozstępami
- Minerały wód termalnych i wyciąg z alg laminaria – nawilżanie


Najważniejsze składniki: Serum modelujące biust
- Volufiline – stymuluje rozwój lipidów
- Kwas hialuronowy – nawilża skórę, wypełnia przestrzeń między włóknami kolagenu
- Centella asiatica – zwiększa elastyczność, stymuluje mikrokrążenie
- Algi laminaria – wzmacniają strukturę szkieletu skóry
- Acacia collage – ujędrnianie, modeluje linię biustu
- Kofeina – pobudza mikrokrążenie, detoksuje



Najważniejsze składniki: Scrub-Masaż
-Guarana – spalanie tłuszczu
- Kofeina – spalanie kwasów tłuszczowych
- Duo aktive most – nawilża i poprawia elastyczność
- Wyciąg z jedwabiu – nadaje uczucie gładkości i nawilżenia

Zalety:
- cena (paręnaście złotych za każdy produkt, dodatkowo często można dostać w promocji)
- dostępność – każdy supermarket lub drogeria
- działają! peeling fantastycznie nawilża, zostawia skórę gładką jak pupa niemowlaka,  kremy poprawiają sprężystość skóry, ujędrniają, wygładzają i nawilżają ją
- zapach: każdy ładny, nie męczący
- w miarę szybko się wchłaniają
Wady:
- niektórych może denerwować efekt chłodzący serum wyszczuplającego
- niespecjalnie wierzę w działalność odchudzającą i antycellulitową kremów, a jeżeli ktoś na to liczy może się zawieść produktem.
Podsumowując produkty warte swojej ceny. Przy regularnym stosowaniu poprawiają kondycję skóry, a w połączeniu z dobrą, zrównoważoną dietą i ćwiczeniami może zdziałać cuda :).

Ostatnio na ranku pojawiła się wersja z pompką, oczywiście musiałam się załapać, tym bardziej, że była w promocji.  Mam nadzieje, że pompka się będzie dobrze spisywać :)

Sprzymierzeńcem w walce jest także gąbka Syrena (na 99% tak się nazywa) stworzona z myślą o walce z cellulitem, którą można kupić w Rossmanie za kilka złotych. Składa się z dwóch części, które różnią się ostrością. Jest idealna do masażu pod prysznicem. Należy pamiętać, aby masować w kierunku serca, zaczynamy od stóp/kostek i idziemy w górę, a potem od dłoni do ramion. Ostrzegam, że masaż tą gąbką jest dosyć bolesny…
Mam nadzieje, że post przyda się Wam i następnym razem, gdy będzie  w sklepie spróbujecie któryś z tych produktów.
PS. Jak zawsze klikając na zdjęcie możecie je powiększyć :)
CZYTAJ DALEJ
sobota, 18 czerwca 2011

From Asia with love: haul!

Dzisiaj mam dla Was małe zakupy z ebay’a. Postanowiłam wypróbować zachwalane przez blogerki BB Cream’y i na pierwszy ogień poszły: Missha Perfect Cover w odcieniu 21 i Lioele Beyond The Solution. Postanowiłam także spróbować azjatycką maskę, które ma za zadanie zmniejszyć pory Premium Gold Cacao Pack. Do tej pory przetestowałam tylko Misshę i muszę powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczona. Za parę dni możecie się spodziewać recenzji tego produktu :).
Całość prezentuje się dosyć dumnie :)

Premium Gold Cacao Pack – dla wszystkich rodzajów cery 150g.

Lioele Beyond The Solution – występuje tylko w jednym kolorze, pojemność 30ml.

Missha Perfect Cover w kolorze 21, moja miniaturka zawiera 20ml (zdziwiłam się jak małe jest to opakowanie)
Jeżeli macie sugestię, jakie powinnam jeszcze przetestować azjatyckie produkty, piszcie w komentarzach. :D
CZYTAJ DALEJ
piątek, 17 czerwca 2011

From Asia with love: Skin Food Peach Sake Pore Serum

Ostatnio na wielu blogach ukazały się pozytywne opinie na temat Skin Food Peach Sake Pore Serum. Zachęcona szybko kliknęłam na Ebay'u, niestety po ponad dwóch tygodniach stosowania nie mam tak pozytywnej opinii na temat tego produktu jak reszta dziewczyn.

Zalety:
- opakowanie: smukła szklana buteleczka z pseudo tekturową zakrętką + pompka, która działa bez zarzutów (niestety nie jest najlepsze do podróżowania, bo dosyć dużo waży); higieniczne rozwiązanie
- dobra baza pod makijaż
- pozostawia skórę półmatową, efekt bardzo naturalny
- przyjemny zapach
- wydajność: na całą twarz wystarcza jedna pompka, max półtorej
- pozostawia skórę gładką i miłą w dotyku
- dobra konsystencja, bardzo delikatna
- szybko się wchłania

Wady:
- pory NIE zostały zmniejszone, efektu nie ma ani po jednorazowym nałożeniu ani po 2,5 tygodnia stosowania
- dostępność: Ebay albo sklepy internetowe, które mają mocno zawyżone ceny
Neutralne:
- cena – płaciłam około 45zł, trzeba szukać okazji i zwracać uwagę na kurs dolara

Jeżeli macie bardzo małe pory to istnieje szansa, że serum sprawdzi się na waszej skórze, niestety ja nie odczułam żadnych zmian. Trudno, będę szukała innych produktów, które poradzą sobie z moimi porami. A w między czasie wykorzystam ten jako bazę pod podkład.
CZYTAJ DALEJ
czwartek, 16 czerwca 2011

Z górnej półki: Estee Lauder Perfectly Clean Splash Away Foaming Cleanser


Od ponad dwóch tygodni testuję próbkę Estee Lauder Perfectly Clean Splash Away Foaming Cleanser i jestem bardzo zadowolona. Stosuje w połączeniu z szczoteczką dołączoną doL’oreal Pure Zone CleanPod + Żel dogłębnie oczyszczający (chyba taka jest poprawna nazwa). Używam go tylko rano, wieczorem wykańczam L’oreal’a.

Zalety:
- baaaaardzo wydajna. Na szczoteczkę nakładam odpowiednik połowy ziarna kukurydza i bez problemu wystarcza mi to do umycia całej twarzy.
- zapach: miły, nieinwazyjny
- pod wpływem wody i tarcia zmienia się w kremową pianę, bardzo miłą w użyciu
- zostawia skórę bardzo dobrze umytą, wręcz tępą w dotyku
- nie odczuwam efektu ściągnięcia, skóra jest delikatnie nawilżona.
- nie podrażnia, nie zaczerwienia
- stosuję w okolicy oczu i nie miałam do tej pory żadnych problemów
Wady:
- cena: za 125 ml płacimy 90zł, jednak przy takiej wydajności to nie jest aż tak tragicznie

Gdy wykończę próbkę (dostałam aż 30ml, :D), zapewne kupię pełnowymiarowy produkt. Zaczekam na promocję w Sephorze, będę chociaż odrobinę lepsza dla mojego portfela. :)
CZYTAJ DALEJ
środa, 15 czerwca 2011

Haul: MAC - wylosowane kosmetyki

Dzisiaj ostatnia odsłona szaleństwa zakupowego. Wylosowałam jeden puder brązujący, dwa pigmenty, tusz do rzęs oraz 4 szminki. Losowanie przebiegało pod czujnym okiem pani pracującej w MACu, żeby nie podglądać, ale jak wylosowałam po raz drugi ten sam produkt pozwoliła mi wymienić. Wszystkie produkty w pudle są bez kartoników, więc osoby, które są zapoznane z marką, po dotyku wiedzą co wybierają. W środku większości to były szminki, błyszczyki i cienie, udało mi się wymacać kilka lakierów i pigmenty, na które najbardziej polowałam. Wydaje mi się, że w środku były też podkłady Face&Body, ale nie chciałam ryzykować wylosowania złego koloru (poza tym staram się przerzucić na kremy BB). Produkt, które znajdziemy w pudle to stare limitowanki albo produkty wycofane ze stałej oferty. Jak to przy losowaniu można mieć albo wielkiego farta albo pecha. Ja się w sumie cieszę ze wszystkiego, sama bym tych produktów nie wybrała, ale może okaże się, że odkryję coś bez czego nie będę mogła już żyć :).
Tusz to MAC’s Fibre Rich Lash

Pigmnety: od lewej The Family Crest, Brash & Bold; puder brązujący: Magically Cool Liquid Poweder w kolorze Cajun.

Szminki: od lewej Out – Minxed (Glaze), Win – Win (Dazzle Lipstick), Of Royalty (Cremsheen), Pet Me, Please (Frost)
Każda szminka ma inne wykończenie, co pozwoli mi na przetestowanie nie tylko różnych kolorów, ale także finishów. Do tej pory z MACa miałam tylko szminki w wykończeniu Cremsheen i Lustre.
CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 13 czerwca 2011

Haul: MAC pomadki + reszta

Druga część szaleństwa w MACu. Na początek nuda, czyli trzy paletki na cienie, które pokazywałam w poprzednim poście. Dodatkowo Fix+, który ma zepsutą pompkę, więc muszę go wymienić :/. A najlepsza część to dwie szminki. Poszłam w delikatne kolory: Creme d’Nude i Creme Cup. Śliczności!!!!


Szminki: od lewej Creme d’Nude (Cremsheen), Crème Cup (Cremsheen)

PS. Jeżeli wiecie jak wyjmuje się cienie z tych nowych czwórek, napiszcie mi proszę w komentarzach. 
CZYTAJ DALEJ
niedziela, 12 czerwca 2011

Haul: MAC - cienie

W czasie ostatniej nocy zakupów poszalałam w MACu. Za każde kupione dwa produkty, można było wylosować jeden. Promocja ta była dla mnie idealna. Odezwała się we mnie nutka hazardzistki i udało mi się wydać większość zaplanowanego budżetu na ten rok, no trudno :). Z tej okazji przygotowałam dla Was 3 posty. Pierwszy (czyli ten, który właśnie czytacie) zawiera cienie, które kupiłam, drugi resztę zakupów, a trzeci produkty, które udało mi się wylosować. Swatche i recenzje produktów wspominanych w tych postach możecie się spodziewać później. Jeżeli macie jakieś konkretne prośby, proszę o informację w komentarzach :).

Jak widzicie prawie wszystkie cienie są nudne i neutralne, bo takich używam najczęściej i jakiś czas temu przestałam się oszukiwać, że to może się zmienić…

Cienie: od lewej Vanilla, Blanc Type, Jest, Era, Cork, Brown Down, Folie, Twinks, Beautiful Iris

Od lewej: Vanilla, Blanc Type, Jest

Od lewej:  Era, Cork, Brown Down

Od lewej: Folie, Twinks, Beautiful Iris





CZYTAJ DALEJ
sobota, 11 czerwca 2011

NOTD Sensique Exotice Flowe 245 + Essence Circus Confetti

Trochę spóźnione swatche lakieru Sensique Exotice Flower w kolorze 245. Wspominałam o nim w poście o kolekcji Essence You Rock!. Jest to śliczny róż z delikatną fioletową opalizacją. której niestety nie udało mi się uchwycić na zajęciu. Jest ona naprawdę subtelna. Na paznokciach wygląda jak czysty krem, tylko w specyficznym oświetleniu można zobaczyć opalizację. Jest to jeden z moich ulubionych lakierów na lato. Pędzelek miły w obsłudze, konsystencja idealna. Na paznokciach trzyma się około 3 dni, czyli w miarę standardowo jak na moje paznokcie. W mojej ocenie jest tak samo dobry jak OPI lub China Glaze. Niestety na zdjęciach lakier nie wygląda najlepiej, ponieważ w trakcie malowanie odcięto w całej dzielnicy prąd.



Druga odsłona z topperem z Essence Circus Confetti. Według mnie jest to fajny pomysł na prosty, ciekawy mani. Lakier schnie bardzo szybko, więc można go nałożyć przed wyjściem na imprezę, jako odświeżenie nudnego koloru. Będzie gościć na moich paznokciach przez całe lato. Brokat jest multikolorowy, więc można go połączyć praktycznie z każdym kolorem. Za 8 zł, aż żal nie spróbować.  


CZYTAJ DALEJ
TOP