piątek, 30 września 2011

Ulubieńcy wakacji!

Niestety już nawet dla studentów wakacje się skończyły, a  wraz z nimi kończy się ładna pogoda. W czasie wakacji radykalnie zmienia się moje podejście do makijażu. Nie lubię nakładać na swoją skórę tony produktów, które i tak pod wpływem słońca roztapiają się. Rezygnuję także z cieni, stawiam na naturalność i wygodę. Przedstawiam Wam 7 kosmetyków, które królowały na mojej twarzy.

- Essence Lash&Brow Gel Mascara – utrzymywała moje brwi w ładzie. Niestety musiałam w ciągu dnia ponawiać aplikację, bo po paru godzinach znika, ale jest na tyle tania, że wybaczam jej tą wadę.
- Maybelline The Falsies Volume Express – moja w wersji wodoodpornej. Jestem pod wielkim wrażeniem! Maskara jest fantastyczna, wydłuża, pogrubia i wytrzymuje upał, płacz i długą noc. Do zmywania jej polecam dwufazowych płynów.
- MAC Superslick Liquid Eye Liner – idealny produkt na gorące dni i wieczory, ładny, efektowny kolor, świetna wytrzymałość. Recenzja tutaj.
- MAC Lipglass w kolorze Fold and Tuck – ten kolor jest niestety z limitowanej kolekcji, ale tak naprawdę chodzi o koralowy kolor na ustach, a nie ten konkretny błyszczyk.
- Essence All about Cupcake – śliczna koralowa szminka. Fajna konsystencja, dobra wytrzymałość na ustach, rewelacyjna cena.
- The Balm Bahama Mama – bronzer ten pojawił się już w moich poprzednich ulubieńcach i w prezentacji marki The Balm. Szczegóły znajdziecie tutaj i tutaj.
- Lioele Beyond the solution – szczerze mówiąc nie stosowałam go zbyt często, bo przez pewien okres wakacji był zbyt jasny dla mnie, ale był to jedyny podkład, który pojawiał się na mojej skórze.
Z fleszem

Bez flesza

A na koniec szybki przegląd ulubionych lakierów sezonu lato 2011  :)

Od lewej: Colour Alike nr 455 Różowa Pantera, Colour Alike nr 453 Marchewkowe Pole, China Glaze Strawberry Fields, Sensique Exotic Flower nr 245, OPI Red My Fortune Cookie, OPI Suzy Says Feng Shui.

Piszcie jakie kosmetyki Was zachwyciły w sezonie letnim!!!!
CZYTAJ DALEJ
00:33

NOTD – China Glaze Ahoy!

China Glaze Ahoy! to mocny róż ze złotymi drobinkami. Pięknie mieni się w słońcu. Aplikacja bezproblemowa, na moich paznokciach standartowo dwie warstwy. Lakier dobrze się trzyma na paznokciach. Zmywanie może być trochę uciążliwe, bo drobinki mocno się przyczepiają do płytki i trzeba trochę się z nimi namęczyć.





CZYTAJ DALEJ
czwartek, 29 września 2011

Walka marek: Rozświetlacze

Rozświetlacze to jedne z kosmetyków, które zawsze przyciągają mój wzrok. Niestety zazwyczaj dużo bardziej podobają mi się w opakowaniach niż na mojej skórze. Większość z nich nałożone na twarz po kilku godzinach znikają, zostawiając po sobie masę drobinek. Do tej pory w mojej kolekcji znalazło się 5 rozświetlaczy, od taniego Essence po górną półkę Guerlain.

A o to mój subiektywny ranking:
5. MAC Truth&Light – mój jest w limitowanym opakowaniu, ale ten sam produkt jest w stałej ofercie MACa. Jest on najbardziej brzoskwiniowy ze wszystkich i ma delikatne drobinki w kolorze złotym i różowym. Puder ten, gdy nakładamy na skórę ma stwarzać wrażenie wilgotnego, ale mój specjalnie tak nie działa. U mnie ląduje na miejscu piątym, ponieważ kolor wygląda zbyt nienaturalnie na mojej bladej cerze, a dodatkowo ma bardzo widoczne drobinki.

4.  Guerlain Meteorites Perles w kolorze Teint Rose – ma strasznie dużo srebrnych drobinek. Strasznie, strasznie dużo. Na Temptalii jest oceniany bardzo dobrze, ale mi średnio odpowiada.

3/2. Nie mogę się zdecydować, któremu dać trzecie miejsce, a któremu drugie. Rozświetlacze z Essence Flower Power i Catrice Urban Baroque są według mnie prawie identyczne. W opakowaniu są mieszanką różnych kolorów, a na skórze mają bardzo neutralny kolor z różowozłotą poświatą. Nie mają widocznych drobinek. Wiem, że części z Was nie udało się ich upolować w Naturze, ale na Allegro raz na jakiś czas pojawiają się w miarę korzystnych cenach.


1.  Moim ulubieńcem zostaje MAC Cream Colour Base w kolorze Pearl. Jest to złotawy rozświetlacz, tworzący na skórze taflę pięknej poświaty. Nie ma w nim żadnych drobinek. Jako jedyny ma on kremową konsystencję co dla niektórych może być utrudnieniem, ale dzięki temu dłużej utrzymuje się na skórze i wygląda bardzo naturalnie.


Czas na swatche:

Na zdjęciu:
1.      Catrice Urban Baroque w kolorze Masquerade Ball (LE)
2.      Essence Blossoms etc… w kolorze Flower Power (LE)
3.      MAC Light&Truth
4.      Guerlain Meteorites Perles w kolorze Teint Rose
5.      MAC Cream Colour Base w kolorze Pearl
Napiszcie mi proszę w komentarzach jakie są Wasze ulubione rozświetlacze, bo nadal szukam swojego KWC.
CZYTAJ DALEJ
środa, 28 września 2011

NOTD – Opi Comet Loves Cupid

OPI Comet Loves Cupid to śliczna, klasyczna czerwień. 100% elegancji. Kolor, który się sprawdzi w każdej sytuacji, będzie pasować do każdego stroju i każdej pory roku. Krycie ma idealne, jedna warstwa wystarcza, jednak na moich paznokciach są dwie, bo według mnie przedłuża to jego żywotność. Wykończenie kremowe.



CZYTAJ DALEJ
12:21

Prezentacja marki: The Balm

Moja przygoda z marką The Balm rozpoczęła się od zakupów w TKMaxxxie. Za 33 zł udało mi się wtedy kupić bronzer i zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Przez długi czas poszukiwałam innych kosmetyków tej marki, ale nawet na Allegro niczego nie znalazłam. W euforię wpadłam tydzień temu, gdy w gazetce Marionnaud zobaczyłam, że linia wchodzi do Polski. Dodatkowo ceny są bardzo zachęcające. Większość róży kosztuje około 50zł, paletka, którą niżej prezentuje 107 zł, a pomadki 45 zł. Marka wyróżnia się opakowaniami stylizowanymi na lata 40-50, z pięknymi dziewczynami w stylu pin-up.

Zacznijmy od mojego pierwszego zakupu: bronzer Bahama Mama. Jest to piękny kolor brązu ani zbyt pomarańczowy ani zbyt szarawo-brudnawy. Na skórze wygląda bardzo naturalnie, ale trzeba uważać z nakładaniem, bo jest bardzo napigmentowany. Nie zawiera parabenów i talku. W opakowaniu znajduje się 7,08g produktu.

Mój drugi zakup to róż (który jest polecany do stosowania jako cień) w kolorze Cabana Boy. Jest to idealny jesienny kolor, malinowy róż z delikatny złotym połyskiem. Tak samo jak bronzer jest świetnie napigmentowany i bardzo dobrze trzyma się na skórze. Nie zawiera parabenów i talku. Waga produktu to 8,5g.
Światło naturalne.
Z fleszem.

Ostatnim zakupem była paleta cieni Shady Lady vol. 2. Zawiera 9 bardzo napigmentowanych cieni. Dwa najciemniejsze są to maty ze złotymi drobinkami, reszta ma wykończenie perłowe. Kolory są idealne, możemy stworzyć makijaż zarówno w ciepłych barwach, jak i zimnych. Niektóre z tych odcieni można kupić osobno. Wszystkie cienie stosuje na bazie (Urban Decay albo Mac Paintpot) i trzymają się bez zarzutów. W konsystencji najbardziej przypominają mi cienie marki Urban Decay. Bardzo łatwo się rozcierają i łączą z innymi kolorami. Nie mam im nic do zarzucenia. Cena 107zł, jest według mnie bardzo korzystna, wychodzi nam tylko 12 zł za sztukę, czyli podobnie jak Inglot. Waga cieni wynosi 17g.
Światło naturalne.

Z fleszem.

Światło naturalne.

Z fleszem.

Mam nadzieje, że post uznacie za przydatny i zajrzycie do Marionnaud.
CZYTAJ DALEJ
TOP