piątek, 23 listopada 2012

Mineralne kosmetyki marki Annabelle Minerals



Kilka miesięcy temu skusiłam się na zestaw próbek na stronie marki Annabelle Minerals, które w tamtym czasie były sprzedawane za darmo, a płaciło się jedynie za przesyłkę (w tej chwili kosztują 7,5zł). Zdecydowałam się na wypróbowanie dwóch odcieni różu oraz jednego pokładu mineralnego. Niestety firma zapomniała o moim zamówieniu na ponad miesiąc, dzięki czemu w ramach przeprosin otrzymałam skośny pędzel do różu.


Na początek kilka słów na temat podkładu. Zdecydowałam się na podkład mineralny matujący w kolorze Natural Light. Z doboru koloru jest w miarę zadowolona, nieźle dopasowuje się do odcienia mojej skóry i wygląda na niej bardzo naturalnie. Na tym plusy niestety się kończą. Podkład ma bardzo słabe krycie (nie jest w stanie przykryć moich lekko zaczerwienionych policzków) oraz dosyć krótko utrzymuje się na skórze (do 5 godzin). Co do matu to ciężko mi się do niego ustosunkować, bo moja skóra w ostatnich miesiącach specjalnie się nie świeci, więc nie miałam takiego problemu. Jeżeli szukacie podkładu, który delikatnie ujednolici skórę i będzie nieźle wyglądać przez kilka godzin to w takiej roli powinien się sprawdzić. W każdym razie ja się jeszcze nie poddaję i jak znajdę jakiś sposób, żeby podkład lepiej współpracował z moją skórą to na 100% Was o tym poinformuję :)



Pora na róże :). Tutaj w sumie nie mogę się do niczego przyczepić poza moim brakiem umiejętności posługiwania się sypkimi różami. Niestety jakbym nie próbowała prawie zawsze ląduję z plackami, które muszę później przez długi czas rozcierać i naprawiać, aby uzyskać ładny, naturalny efekt. Próbowałam różnych pędzli i sposobów aplikacji, ale cały czas idzie mi słabo (jeśli macie jakieś rady to piszcie koniecznie w komentarzach). Róże mają dobrą pigmentacje, śliczne kolory o naturalnym, satynowym wykończeniu i długo utrzymują się na policzkach (w wersji plackowej jeszcze dłużej ;)). Ceny są bardziej przyzwoite i jeżeli macie cierpliwość lub umiejętności w posługiwaniu się sypkimi różami to z całego serca je polecam.


Na koniec został nam gratis, czyli skośny pędzel do różu. Z wyżej wspominanymi różami radził sobie średnio, ale z innymi w wersji prasowanej bardzo dobrze. Jest to pędzel z elastycznego, syntetycznego włosia, o krótkiej rączce, który jest bardzo wygodny i precyzyjny w aplikacji. Nie miałam żadnych problemów z myciem pędzla lub z wypadającymi włoskami. Pędzel jest moim faworytem z całej czwórki i sądzę, że wiele z Was będzie z nich zadowolona. 



Sądzę, że produkty są niezłej jakości, mają na pewno więcej plusów niż minusów i znajdą grono swoich zwolenniczek. Dla mnie nie były wystarczająco zachwycające, żeby kupiła pełnowymiarowe opakowania, ale nie zniechęciły mnie do firmy.

Miałyście do czynienia z produktami marki Annabelle Minerals?  

16 komentarzy

  1. osobiście kocham podkłady z annabelle :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a masz matujący czy wersję mocno kryjącą?

      Usuń
  2. uwielbiam podkłady AM, na mojej tłustej skórze sprawdzają się świetnie ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może lepiej sprawdzi się latem, gdy moja skóra wróci do normy i nie będzie przesuszona.

      Usuń
  3. ładny ten róż, ale nie lubię takich sypkich produktów:/

    OdpowiedzUsuń
  4. no sama nie wiem :> niby cacy ale raz-nie chciałoby mi się maziać w tych małych pojemnikach (nieporęcznie) a dwa słabe krycie i kiepski mat nie dla mnie ;)
    róże opanowałam choc fakt! placki łatwo sobie naszykować na buzi buuuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te małe pojemniczki baaardzo utrudniają życie, ale darowanemu koniowi... ;)

      Usuń
  5. kocham minerały, ale AM jeszcze nie znam, róż wysypuję na spodeczek, mieszam w nim pędzlem, potem uderzam pędzlem o wierzch dłoni, by jednak strzepnąć nadmiar i na poliki, raczej udaje mi się uniknąć placków ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedź! Mam nadzieję, że ta metoda mi pomoże :)

      Usuń
  6. Bardzo lubię sypkie róże mineralne, moim zdaniem zapewniają najbardziej naturalny efekt, dobrze wtapiają się w skórę :) Te Twoje mają śliczne kolorki :)
    Co do aplikacji, ja zawsze przed nałożeniem różu delikatnie dociskam pędzlem / strzepuje o dłoń i ten sposób pozwala tym drobinkom koloru się rozproszyć po pędzlu, wydaje mi się, że zbytnia koncentracja koloru na pędzlu może powodować taki efekt jak opisałaś. Po za tym po nałożeniu na policzki dość energicznie blenduję, to też może być ważne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory są śliczne i dlatego bardzo chciałabym się nauczyć nimi posługiwać :)
      Dziękuję za wszystkie wskazówki, mam nadzieję, że dzisiaj pójdzie mi lepiej :)

      Usuń
  7. Rose jest śliczny! Choć ja ostatnio zakochałam się w Lily Lolo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyjrzeć się ich ofercie, bo zbierają same pozytywne opinie!

      Usuń
  8. Cześć :) Jakiś czas temu wspominałam u siebie na blogu o akcji Szlachetna Paczka.. Teraz juz mamy wybraną rodzine, któej dokładnie możemy pomóc! Wszystkie szczegóły i informacje oraz lista najpotrzebniejszych rzeczy znajduję się u mnie w najnowszej notce ;) http://making-myself-beauty.blogspot.com/2012/11/b-jak-bloger-i-bohater-wybralismy.html
    Zapraszam do przyłączenia się, a także o podzielenie się akcją u siebie na blogu, aby jak najwięcej osób mogło się o niej dowiedzieć i pomóć! ;))
    Bardzo przepraszam za spam.. ale po prostu bardzo mi zależy na tym aby rodzina otrzymała pomoc ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam minerały :) właśnie zamówiłam sobie matującą wersję odcienia Natural Light :) pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze!

TOP