wtorek, 26 lutego 2013

L’Oreal Caresse Lip Stain: 102 Romy


W zeszłym tygodniu zrecenzowałam dla Was śmierdziucha z Rimmela, a dzisiaj dla odmiany i utrzymania równowagi na blogu napiszę o błyszczyku, który mogłabym wąchać cały dzień ;). L’Oreal Caresse wpadł w moje łapki na początku miesiąca i bardzo szybko stał się moim ulubionym błyszczykiem ostatnich miesięcy.


CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 25 lutego 2013

My strawberry fields na facebooku!


Kilka dni temu udało mi się założyć stronę My strawberry fields na facebooku! Poza informacjami na temat pojawiających się postów będą pojawiać się na niej  bardziej prywatne zdjęcia i informacje oraz rzeczy, które mnie inspirują/ciekawią, a nie ma dla nich miejsca na blogu.

Serdecznie zapraszam Was do polubienia facebookowej strony. Możecie kliknąć tutaj, bądź zajrzeć w wolnej chwili do bocznego paska, gdzie znajduje się na stałe odnośnik do facebooka :)


CZYTAJ DALEJ
niedziela, 24 lutego 2013

Targi kosmetyczne Salon Wiosna 2013 – zakupy


W ten weekend w Warszawie trwają targi kosmetyczne Salon Wiosna 2013. Wczoraj wybrałaś się na nie z moją Mamą i chciałam Wam dzisiaj zaprezentować moje zakupy. Zanim jednak przejdę do sedna posta, kilka słów na temat samych targów. Targi mieszczą się na ulicy Prądzyńskiego w Centrum Expo XXI i są otwarte w godzinach 10-18. Za wejście na targi płacimy aż 25zł, więc za takie pieniądze miałam dosyć duże oczekiwania. Niestety w środku spotkało mnie spore rozczarowanie. Firm wystawiających się jest naprawdę mało i dodatkowo większość kręci się wokół paznokci. Jak dobrze wiecie lubię lakiery, więc nie mam nic przeciwko stoiskom OPI lub Essie, ale tutaj zdecydowanie brakowało kolorówki i mniej znanych marek kosmetyków pielęgnacyjnych. Zakupy zrobiłyśmy dosyć duże, bo jakoś musiałyśmy sobie „odrobić” te 50zł, które poszły na wejściówkę. 


CZYTAJ DALEJ
piątek, 22 lutego 2013

Pierwsze odkrycie 2013: Illamasqua Naked Rose


Jak tytuł Wam już zdradza, dzisiejszy post będzie peanem pochwalnym na część różu marki Illamasque Naked Rose. Róż trafił do mnie w połowie stycznia i już od pierwszego maźnięcia pędzlem wiedziałam, że go polubię.


CZYTAJ DALEJ
środa, 20 lutego 2013

Alverde Serum do twarzy z wyciągiem z różanecznika


Bardzo lubię testować sera do twarzy. Kilka kropel tego niepozornego produktu może zdziałać cuda. Sera nawilżają, odżywiają, rozjaśniają, napinają, oczyszczają, a nawet działają przeciwzmarszczkowo. Dla każdego coś dobrego. Gdy po raz pierwszy wybierałam się na zakupy do drogerii DM na mojej liście znalazło się serum Alverde z wyciągiem z różanecznika po 20 roku życia. Po zużyciu pierwszego opakowania (w między czasie dokupiłam drugie opakowanie) chciałam Wam przedstawić moją opinię na temat tego produktu.


CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 18 lutego 2013

Rimmel Apocalips, czyli jak zepsuć fajny błyszczyk


Dzisiejszy wpis będzie o tym jak mała, maleńka wada może zniechęcić do używania całkiem fajnego błyszczyka i przy okazji sprawić, że prawdopodobnie już nigdy więcej nie kupię produktu do ust tej marki.  Bez dłuższych wstępów zapraszam do recenzji nowego lakieru do ust marki Rimmel o jakże dramatycznej nazwie Apocalips.


CZYTAJ DALEJ
niedziela, 17 lutego 2013

Niebieski ideał: Kiko 386


Od kilku dni jest tak brzydko i buro, aż odechciewa się wstawać z łóżka. Na poprawę humoru postanowiłam zafundować sobie niebieski manicure. Gdy wybierałam ten kolor, nie byłam przekonana czy polubię go na moich paznokciach, ale muszę przyznać, że jestem nim zauroczona. W tej chwili jest to najbardziej optymistyczny kolor w mojej kolekcji. Cudo!


CZYTAJ DALEJ
czwartek, 14 lutego 2013

Lush Buche de Noel, czyli czyścik idealny


Moja pierwsza wizyta w Lushu nie należała do najbardziej udanych. Mieszanina zapachów poszczególnych mydeł, kostek do masażu, kremów oraz szamponów tworzy w salonie bardzo mocny i  moim skromnym zdaniem męczący zapach. Moje nozdrza należą do wrażliwców, więc stwierdziłam, że niestety te kosmetyki są nie dla mnie i wyszłam. Na całe szczęście na tym moja przygoda się nie skończyła i w czasie kolejnych wycieczek zagranicznych skusiłam się na kilka produktów. Dzisiaj chciałam Wam przedstawić produkt, który pojawił się na blogu w moich ulubieńcach 2012 roku i jest nim czyścik o kuszącej nazwie Buche de Noel.


CZYTAJ DALEJ
wtorek, 12 lutego 2013

O co moja kosmetyczka wzbogaciła się w styczniu…


Po wielu problemach ze światłem, brakiem czasu albo rozładowaną baterią w aparacie udało mi się przygotować  post z moimi nabytkami ze stycznia. Starałam się ograniczać i robić tylko przemyślane zakupy i sądzę, że 90% kosmetyków poniżej pokazanych będzie mi dobrze służyć. Oczywiście recenzji możecie się spodziewać w niedalekiej przyszłości, gdy wszystko uda mi się dogłębnie przetestować i wyrobić sobie opinię na ich temat.

Na dobry początek kategoria włosy. Olejek z Alverde jest już na samym dnie, więc potrzebowałam nowego produktu do olejowania włosów. Wiele z Was polecało  olejek kokosowy Vatiki. Kosztował 11zł, dodatkowo kusił niebiańskim zapachem kokosa, nie było wyjścia, musiałam się na niego skusić. Do tego dwa produkty z Macadamia Natural Oil, które chodził za mną od dłuższego czasu. Wybrałam Deep Repair Masque, którą planuję rozpieszczać moje włosy 1-2 razy w tygodniu oraz Noutrishing Leave-In Cream, czyli odżywkę bez spłukiwania. Maska miała już swoją premierę i jestem z niej bardzo zadowolona.


CZYTAJ DALEJ
środa, 6 lutego 2013

OPI Every Month is Oktoberfest

Dzisiaj miały być moje zakupy styczniowe, ale niestety aparat się na mnie obraził i nie byłam w stanie za żadne skarby zrobić sensownych zdjęć :/ Mam nadzieję, że jutro pogoda się nade mną zlituje i w kolejnym poście nadrobię zaległości.

W związku z niespodziewaną zmianą planów, postanowiłam Wam pokazać lakier OPI o nazwie Every Month is Oktoberfest, który pochodzi z niemieckiej kolekcji z 2012 roku. 


Kolor tego lakieru jest dosyć niespotykany. W buteleczce wygląda na czerń pełną czerwonych i miedzianych drobinek, a na paznokciach przemienia się w ciemną śliwkę z przepięknym fioletowo-burgundowym połyskiem. Przyznacie, że to dosyć nietypowa transformacja. Prawdziwą urodę lakieru widać tylko w bardzo mocnym świetle lub w fleszu i wtedy jest naprawdę piękny. W ciągu dnia poświata staje się praktycznie niewidoczna i widzimy tylko tło, czyli ciemną śliwkę.


Muszę przyznać, że jestem trochę rozczarowana. Na zdjęciach blogerek widziałam za każdym razem miliony drobinek i piękny, oryginalny kolor, a na moich paznokciach przez większość dnia wygląda nijako.


Konsystencja lakieru jest przyjemna w obsłudze, nie rozlewa się na skórki oraz nie bąbluje i nie smuży. Lakier ma mało błyszczące wykończenie, więc polecałabym użycie top coatu, który zapewni na efekt tafli. 



CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 4 lutego 2013

Zużycia stycznia


Raz w miesiącu przychodzi taki dzień, gdy z lekką ekscytacją oraz odrobiną niepewności sięgam do torby, w której przechowuje opakowania po zużytych kosmetykach. Niestety zazwyczaj moja ekscytacja szybko zostaje ostudzona, gdy po rozchyleniu rantów torby moim oczom ukazuje się tylko kilka, smutnych opakowań. Nie będę ukrywać, że  w tym miesiącu ten scenariusz się powtórzył.


CZYTAJ DALEJ
niedziela, 3 lutego 2013

Trio z The Body Shop


Kosmetyki The Body Shop budzą sporo kontrowersji. Z jednej strony mają zagorzałych fanów, którzy chwalą sobie działanie ich kosmetyków, a z drugiej dużą liczbę niezadowolonych konsumentów. To niezadowolenie wynika głównie z rozczarowania składami produktów (z jakiegoś powodu The Body Shop kojarzy się z marką ekologiczną, którą nie jest) oraz dosyć wysokimi cenami. Ja nie należę ani do zagorzałych fanek firmy ani przeciwniczek. W ich ofercie znajduje się kilka produktów do pielęgnacji ciała, które sobie cenie, ale zazwyczaj zniechęcają mnie ich ceny i wybieram tańsze odpowiedniki.


CZYTAJ DALEJ
TOP