wtorek, 28 stycznia 2014

Kulturalny styczeń

W ramach niewielkich zmian na blogu postanowiłam wprowadzić nowy cykl comiesięcznych postów, które dadzą Wam lekki oddech od głównej tematyki bloga jaką są kosmetyki. Raz na miesiąc będę Wam opowiadać o filmach, książkach, muzyce i wydarzeniach, które wywołały na mnie wrażenie w danym miesiącu. Nie ustalam tutaj żadnych norm i reguł, więc niektóre posty będą mogły być podporządkowane tylko jednej kategorii, a w innych może panować pełen miszmasz kulturowy. Dzisiaj będzie różnorodnie.

Wilk z Wall Street



CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 27 stycznia 2014

Waniliowa wazelina kosmetyczna od Floslek

Piękne usta to zadbane usta. Żadna szminka lub błyszczyk nie będą wyglądać dobrze, gdy mamy przesuszone i spierzchnięte wargi. Zima niestety nie ułatwia nam zadania. Minusowe temperatury, mocne wiatry i sypiący śnieg sprawiają, że bez dobrego produktu do pielęgnacji ust nie da się opuścić czterech ścian. W ostatnich tygodniach o moje wargi dbała wazelina kosmetyczna Floslek o zapachu waniliowym, którą otrzymałam od Gosi z bloga Esy, Floresy, Fantasmagorie.



CZYTAJ DALEJ
piątek, 24 stycznia 2014

Bionawilżający żel pod oczy od Floslek

Żele pod oczy to chyba najbardziej znany rodzaj produktów marki Floslek. Małe tubeczki kosztujące zaledwie kilka złotych za pewne gościły w większości kosmetyczek. Swojego czasu byłam wielką fanką wersji bławatkowej, która świetnie radziła sobie z cieniami pod oczami. Niestety czas nie stoi w miejscu i wraz z upływem lat potrzebuję lepszego nawilżania i działania przeciwzmarszczkowego. Dzięki uprzejmości Gosi z bloga Esy, Floresy, Fantasmagorie miałam okazję poznać „doroślejszą” wersję słynnych żeli, czyli Żel bionawilżający pod oczy i w okolice ust.



CZYTAJ DALEJ
środa, 22 stycznia 2014

Balsam Baby Lips – wart zachwytu?

Zagraniczne blogerki oszalały na punkcie balsamów Baby Lips od Maybelline. Prawie każda wychwalała ich kolory, konsystencje, a także nawilżanie. Moja ciekawość, a także chęć posiadania chociaż jednego odcienia rosła z każdą kolejną recenzją, ale niestety u nas nie były dostępne. Pod koniec jesieni Maybelline postanowiło wprowadzić słynne balsamy na rynek polski, a ja (wraz z wielkimi oczekiwaniami) udałam się do drogerii w celu wypróbowania tego cuda.


CZYTAJ DALEJ
piątek, 17 stycznia 2014

Peeling Phenomenalny: Multi – Active Sugar Peel

Marka Phenome mnie uwiodła. Przemawiają do mnie ich piękne, minimalistyczne słoiki z brązowego, matowego szkła, świetne składy, niesamowite konsystencje i zapachy, a także nowoczesne podejście do natury i składników jakie od niej otrzymujemy. Po długich rozważaniach i obwąchaniu praktycznie wszystkich produktów w sklepie, zdecydowałam się na swój pierwszy zakup. Była nim cukrowa maska i peeling 2 w 1 Multi – Active Sugar Peel.

CZYTAJ DALEJ
środa, 15 stycznia 2014

Pierniczkowy peeling cukrowy od Farmony

Kosmetyki Farmona kojarzą mi się przede wszystkim z niesamowitymi zapachami. Każda seria ma niezwykle udane, intensywne aromaty, wśród których każdy znajdzie coś dla siebie. W serii Sweet Secret znajdziemy m.in. szarlotkę, czekoladę z pistacjami i muffinki orzechowe z karmelem, a w Tutti Frutti całe owocowe królestwo na czele z jeżynami i malinami, figami z daktylami i brzoskwinią z mango. W tym poście opowiem Wam o pierniczkowym peelingu cukrowym do ciała z serii Korzenne Pierniczki z Lukrem, który swoim aromatycznym zapachem umilał mi przedświąteczne rytuały pielęgnacyjne.

CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 13 stycznia 2014

Herbaciane masło do ciała od FlosLek

Ilość maseł do ciała dostępnych na sklepowych półkach może niektórych przytłaczać. Do wyboru mamy wiele kategorii cenowych, zapachów,  a także konsystencji.  Prym wiodą dobrze znane i lubiane masła The Body Shop, które zniechęcają niektórych swoją wysoką ceną.  Dzisiaj chciałam Wam przedstawić świetną alternatywę jaką jest masło do ciała od Floslek.



Od producenta: Ekstrakt z opuncji łagodzi, zmiękcza i wygładza skórę suchą, wrażliwą i alergiczną, naturalne oleje roślinne słonecznikowy, babassu, masło Shea i oliwa z oliwek natłuszczają i zmiękczają skórę. Latem doskonale regeneruje skórę przesuszoną i odwodnioną wskutek intensywnego opalania, zimą wygładza, uelastycznia i zapewnia prawidłowe nawilżenie i natłuszczenie skóry, która jest poddana działaniu centralnego ogrzewania.


Skład: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Dimethicone, Cyclomethicone, Glycerin, Glyceryl Stearate , PEG-100 Stearate, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Octyldodecanol, Hydrogenated Polyisobutene, Lanolin Alcohol, Olea Europaea Fruit Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Orbignya Oleifera Seed Oil, Cetyl Alcohol, Parfum, Butyrospermum Parkii Butter, Propylene Glycol, Opuntia Ficus-Indica Extract, Methylparaben, Propylparaben, CI 47005, CI 14700, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional.


W zgrabnym, białym słoiczku otrzymujemy 240 ml zwartego kremu do ciała.  Opakowanie jest poręczne i wygodne w użytkowaniu, a przed ciekawskimi chroni je dodatkowo kartonik, na którym zostały umieszczone wszystkie interesujące nas informacje. Cena masła wynosi około 23 zł i jest dostępne w większości drogerii.



Masło do ciała ma gęstą,  zwartą konsystencję,  która jest odrobinę lżejsza od wspomnianych wcześniej maseł The Body Shop. Mimo swojej twardości łatwo sunie po skórze i przy rozsądnym dawkowaniu nie tworzy białych smug. Wchłania się dosyć szybko pozostawiając na skórze leciutką warstwę dającą uczucie aksamitnej gładkości i nawilżenia.



Stosowałam je przez cały grudzień,  gdy mimo dosyć wysokiej temperatury jak na tą porę roku, suche powietrze zaczęło doskwierać mojej skórze.  Masło sprawdziło się rewelacyjnie. Już po kilku aplikacjach skóra była świetnie nawilżona, wygładzona i miła w dotyku. Zniknęło uczucie ściągnięcia oraz szerokość, a co najważniejsze efekty są długotrwałe. Nawet dwudniowa przerwa w smarowaniu nie spowodowała nawrotu suchości. Wydajność masła jest zadowalająca. Słoik starczył mi na miesiąc regularnego kremowania.



W ofercie Flosleku jest szeroki wachlarz kompozycji zapachowych.  Moja wersja to opuncja i biała herbata, która przywołuje mi na myśl zapach zielonej herbaty jaśminowej. Aromat jest dosyć intensywny, ale nie jest męczący i nie nudzi się zbyt szybko naszemu nosowi.



Jako wielbicielka maseł do ciała każdej zimy sięgam po nowe produkty na rynku. Masło z Flosleku to pozycja, do której z przyjemnością będę wracać testując kolejne warianty zapachowe. Jeżeli macie problemy z suchą skórą to serdecznie Wam je polecam.

Dziękuję ogromnie Gosi z bloga Esy, Floresy, Fantasmagorie za udostępnienie mi masła do testów!
CZYTAJ DALEJ
wtorek, 7 stycznia 2014

Cudotwórca: skarpetki peelingujące Epilfeet

Na wstępie chciałam Was ogromnie przeprosić za ciszę, która panowała przez ostatnie 2 tygodnie. Mam nadzieję, że Wasze Święta, a także Sylwester należały do bardzo udanych i z hukiem zakończyliście 2013 rok. Z tej okazji chciałam Wam życzyć szczęśliwego 2014, żeby udało Wam się spełnić te najskrytsze marzenia oraz dotrzymać licznych postanowień!

Moje stopy są chyba najbardziej problematyczną częścią mojego ciała. Wystarczy, że przez kilka dni dam im taryfę ulgową i od razu przemieniają się w stopy Hobbita. Niesamowicie sucha i niestety często zrogowaciała skóra to coś z czym walczę niezależnie od pory roku. Tuż przed świąteczną przerwą w moje ręce wpadł produkt, który zrewolucjonizował moją pielęgnację stóp, a są nim skarpetki pielęgnujące Epilfeet.



CZYTAJ DALEJ
TOP