środa, 4 marca 2015

Ulubieńcy zimy

Do końca zimy kalendarzowej co prawda zostało nam jeszcze sporo czasu, ale prognozy póki co nie zapowiadają nawrotu śniegu i przymrozków. Wydaje mi się, że jest to odpowiedni moment na przedstawienie Wam kosmetyków, które zasłużyły na miano ulubieńca tej zimy. Postarałam się wybrać coś ciekawego zarówno dla miłośników pielęgnacji, jak i poszukiwaczek nowych kosmetyków do makijażu. Zapraszam :)



Główną zmorą tej zimy były dla mnie przesuszone dłonie. Mimo braku niskich temperatur były suche, czerwone i swędziały. Do maski do rąk i paznokci Ziai z serii Pro podchodziłam dosyć sceptycznie, ale okazała się być świetnym kosmetykiem za grosze. Jest to lekka, a zarazem treściwa maska o bardzo przyjemnym, delikatnym zapachu. Do pełnego zaabsorbowania potrzebuje kilkanaście minut, więc zazwyczaj sięgałam po nią przed pójściem spać. Przy pierwszej aplikacji prawdopodobnie Was nie zachwyci, ale systematyczne stosowanie przynosi świetne, a co najważniejsze długotrwałe rezultaty. Skóra dłoni nie tylko ładnie się nawilżyła i odżywiła, a także zniknęło nieprzyjemne uczucie swędzenia i nieestetyczne zaczerwienienia. Dłonie są niezwykle miłe w dotyku, a zimowe suche powietrze jest im niestraszne.

Produkty francuskiej marki Embryolisse praktycznie nigdy mnie nie rozczarowują i tak samo jest w przypadku kremu na pierwsze zmarszczki Creme Anti-Age 1eres Rides. Treściwą kremowa konsystencja szybko się wchłania pozostawiając ledwo wyczuwalną warstewkę, która stanowi świetną bazę pod makijaż. Krem oferuje dosyć silne działanie nawilżające i odżywcze, zapewniając jej lekkie ujędrnienie i promienny wygląd. Ciężko jest mi powiedzieć czy chroni skórę przed pojawianiem się zmarszczek, ale na pewno w ostatnich miesiącach nie miałam powodów do narzekania na stan mojej cery.

Jak już niejednokrotnie pisałam uwielbiam wszelkie produkty pod oczy, więc z przyjemnością sięgnęłam po krem Korres z serii Black Pine. Jego główne zadanie to likwidowanie zmarszczek oraz ujędrnianie. Mimo dosyć młodego wieku niestety mam już kilka zmarszczek pod oczami i krem zdecydowanie ich nie wyprasował. Zapewnił jednak dobre nawilżenie i faktycznie odrobinę ujędrnił skórę. Dobrze sobie również poradził z cieniami, a także obrzękami. Niestety nie mogę go polecić osobom o bardzo wrażliwych oczach. U mnie nie przyczynił się do najmniejszych podrażnień, ale u mojej Mamy wywoływał łzawienie i zaczerwienienia.


Tej zimy miałam okazję po raz pierwszy wypróbować szampon w kostce The Sheening marki Bomb Cosmetics, który praktycznie od pierwszego zastosowania został moim ulubieńcami. Ta niepozorna żółta kostka zapewnia bardzo dogłębne oczyszczenie włosów nie plącząc ich nadmiernie i nadając im bardzo ładny połysk. Wystarczy kilkakrotnie potrzeć zmoczoną kostką włosy, żeby otrzymać bardzo kremową piankę. Szampon jest niezwykle wydajny i dzięki niewielkiemu rozmiarowi świetnie się sprawdzi w czasie podróży. 


Do podkładu Guerlain Lingerie de Peau wróciłam po około dwuletniej przerwie i ponownie jestem nim zachwycona. Ma idealną konsystencję, która z łatwością rozprowadza się na skórze nie tworząc smug i zacieków. Oferuje średnie krycie, które bez problemów zakryje zaczerwienienia i drobne niedoskonałość. Dzięki swojej jedwabistej, kremowej konsystencji daje lekkie uczucie nawilżenia. Tworzy efekt drugiej skóry o bardzo ładnym, satynowym wykończeniu. Jest bardzo trwały, a przy tym lekki i praktycznie niewyczuwalny na skórze. Od niedawna w polskich perfumeriach pojawiła się jego najjaśniejsza wersja kolorystyczna, która powinna pasować nawet posiadaczkom bardzo jasnej karnacji.

W parze z podkładem Lingerie de Peau stosuję puder Guerlain Meteorites Compact. Kosmetyk nadaje skórze pięknego satynowego wykończenia i sprawia, że pory stają się mniej widoczne. Nie wykazuje właściwości kryjących, więc wygląda niesamowicie naturalnie. Świetnie współpracuje z podkładem przedłużając jego trwałość i gwarantując piękny wygląd cery przez cały dzień. Nie można nie wspomnieć o jego przepięknym opakowaniu, które sprawia mi radość przy każdorazowym zastosowaniu.

Róż Well Dressed MACa kupiłam już kilka miesięcy temu i przez długi czas byłam nim odrobinę rozczarowana. Mimo mojej bardzo jasnej karnacji był ledwo widoczny na skórze, a nawet gdy udało mi się uzyskać wyrazisty efekt to nadal nie podbijał mojego serca. Tej zimy dałam mu kolejną szansę i tym razem jestem z niego bardzo zadowolona. Zasługą tego na pewno jest zmiana pędzla na 109 MACa, który dobrze sobie radzi z nabraniem koloru i precyzyjną aplikacją. Na podkładzie Guerlaina w odcieniu 01 prezentuje się pięknie, nadając twarzy dziewczęcego rumieńca. Warto  nie pozbywać się zbyt pochopnie nietrafionych zakupów ;)


Żaden makijaż nie będzie skończony bez wytuszowanych rzęs. Po bardzo dobrym tuszu Clump Defy z Max Factor udało mi się trafić na równie dobrą propozycję marki Gosh. Provocateur ma bardzo podobną silikonową szczoteczkę, która umożliwia precyzyjne rozdzielenie rzęs, a także zapewnia ich ładne wydłużeni i pogrubienie. Tusz od początku miał odpowiednią konsystencję, nie osypywał się i nie rozmazywał. Jedyne czego mi w nim brakowało to podkręcenia rzęs, które po kilku godzinach od aplikacji były całkowicie proste. 


Miałyście okazję wypróbować któregoś z moich ulubieńców? Co podbiło Wasze serce tej zimy?

71 komentarzy

  1. Niestety nie miałam żadnego z Twoich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Well dressed uwielbiam latem jak i zimą ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z Embryolisse miałam jeden krem i również byłam bardzo zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic nie miałam, a nawet kilka widzę pierwszy raz :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem ciekawa tego tuszu, moze jak skoncze te co amm to wyprobuje. Ten Mac jest dla mnie za jasny. Chcialabym w koncu sprobowac szamponu w kostce z Lush

    OdpowiedzUsuń
  6. Well Dressed też bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm niczego niestety nie znam maska do rak mnie ciekawi

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie nialam niczego z Twoich ulubieńców, ale meteoryty chodzą za mną już od dawna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. nic z tych nowości nie jest mi znane ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaintrygował mnie szampon w kostce. Nie wiedziałam że Bomb Cosmetics ma takowy w ofercie. Miałam tak samo z różem MAC! A teraz używam go codziennie, obecnie też mam go na policzkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma i jest on wart uwagi :) Niedługo postaram się go porównać z szamponem w kostce Lush.
      Witaj w klubie :D Well Dressed to odcień do którego trzeba się przekonać i znaleźć na niego dobry sposób aplikacji.

      Usuń
  11. meteoryty mam w kuleczkach ale marzą mi sie te w kompkcie

    OdpowiedzUsuń
  12. Akurat nie miałam nic z tych ulubieńców ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Puder miałam, szkoda, że już niedostępny:( Mi kolor różu nie przypadł do gustu, to nie to. I mam ochotę na szampon w kostce. Początkowo myślałam nad jakimś z Lush, ale BC łatwiej dostępne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo żałuję :(
      BC zdecydowanie jest łatwiej dostępny i dodatkowo dużo tańszy. Niedługo planuję zrobić porównanie szamponów w kostce :)

      Usuń
  14. Nie miałam żadnych produktów z Twoich ulubieńców, chciałabym kiedyś przetestować ten podkład :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam żadnego z tych kosmetyków :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja także u siebie, niektóre mało lubiane kosmetyki po jakimś czasie odkrywam na nowo i się nimi zachwycam ;)
    Róż WD mam i bardzo lubię za to krem Embryolisse mam od dawna ochotę przetestować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie raz się przekonałam, że do niektórych kosmetyków trzeba się powoli przekonywać, nie wszystko od razu nas zachwyca :)

      Usuń
  17. Muszę skusić się na tą maskę do rąk :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Same smakołyki :) Szczerze mówiąc nie miałam przyjemności używać tych kosmetyków i najchętniej wszystkie bym Ci podkradła, dosłownie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zaciekawia mnie ta maskara :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten róz wygląda bardzo urooczo ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wspaniałości, szkoda że do tej pory nic z tego nie miałam :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Koniecznie muszę zamówić sobie taki szampon w kostce! Jestem ogromnie ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się niedługo zamieścić jego pełną recenzję :)

      Usuń
  23. Dumam i dumam nad Guerlain Meteorites Compact mam ochotę, ale trochę boję się tego brokatu.

    OdpowiedzUsuń
  24. Niestety nie znam żadnego z tych produktów :(

    OdpowiedzUsuń
  25. miałam do czynienia z tą maską do dłoni ziaji miałam do czynienia w szkole kosmetycznej i pamiętam że była fajna. chyba poczynię inwestycję :) kuszą mnie także meteoryty, może kiedyś... i pewnie wybrałabym kulki ze względu na wydajność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maska zdecydowanie jest warta zakupu. Ma bardzo dobre działanie, kosztuje niewiele i jest niezwykle wydajna.

      Usuń
  26. Podkład mnie mocno zainteresował :-) Well Dressed bardzo lubię :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. O Jezusie, dobrze, że napisałaś o tym kremie pod oczy Korres, bo miałam go zamiar kupić! A mam baaardzo wrażliwe oczy, więc może ratujesz mi życie i portfel, hihi. :) Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy bardzo wrażliwych oczach lepiej nie ryzykować :)

      Usuń
  28. Planuję kupić róż z Maca Well Dressed, jak wykończę Dainty. Trochę mnie zniechęciłaś tym, że tak blado wypada na twarzy, ale może to rzeczywiście kwestia odpowiedniego pędzla. Natomiast bardzo zainteresowałaś mnie tym pudrem Guerlain - samo opakowanie jest zachwycające :) Napisz o nim coś więcej - pokaż na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli masz taką możliwość to wybierz się na zakupy do ich salonu firmowego. Będziesz go wtedy mogła wypróbować na policzkach i ocenić czy jest wart zakupu :)

      Usuń
  29. zaciekawiłaś mnie maską do dłoni :)

    OdpowiedzUsuń
  30. szampon w kostce mnie ciekawi xd

    OdpowiedzUsuń
  31. Muszę poszukać tej maseczki do rąk :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Zadnego z Twoich ulubiencow nie mialam, ale ta maska do rak z Ziai mnie kusi, czytalam juz o niej sporo dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Zaciekawił mnie ten szampon w kostce, chętnie bym go wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Czytałam dużo dobrego o tuszach Gosha, a nigdy jeszcze żadnego nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Muszę skombionować próbkę podkładu Guerlain :)

    OdpowiedzUsuń
  36. O kurczę, nie miałam niczego! Ale o tej maskarze wiele dobrego słyszałam, więc kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. U mnie też Well Dressed wrócił ostatnio do łask :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przełom zimy i wiosny to dla niego dobry okres :)

      Usuń
  38. maska do rąk i paznokci to mój zimowy must have :) razem w połączeniu z peelingiem z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie muszę się rozejrzeć za peelingiem. Mam nadzieję, że polubię go równie mocno :)

      Usuń
  39. a u mnie dziś leży śnieg:( zaciekawiła mnie maska ziaja, kiedyś miałam uspokajającą i dobrze wspominam;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Like your blog very much! It was so interesting to read your posts and also I’d like to say that you have beautiful photos! I know that it requires so much time to update blog, but keep doing it!)
    I’ll be happy to see you in my blog!)

    Diana Cloudlet
    http://www.dianacloudlet.com/

    OdpowiedzUsuń
  41. O dziwo w tym roku nie miałam problemu z przesuszonymi rękami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Farciara! Ja niestety co roku mam problem z przesuszonymi dłońmi :(

      Usuń
  42. w praktyce nie znam żadnego z prezentowanych przez Ciebie kosmetyków, natomiast kiedyś koleżanka wspominała mi od tej masce do rąk z Ziai bo moje ręce są wiecznie przesuszone a zimą i jesienią często z powodu temperatur to się nasila i dochodzi do tego zaczerwienienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie musisz ją wypróbować! Cena jest dosyć niewielka, a działanie maski powinno przypaść Ci do gustu! 250 ml opakowanie starczy Ci na cały sezon grzewczy :)

      Usuń
  43. Na well dressed do tej pory się nie zdecydowałam bo przy każdej wizycie w MAC coś innego zawsze bardziej przykuje moje oko:) Nie zmienia to jednak faktu że prędzej czy później i tak go zakupię:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Well Dressed to chyba jeden z ich najpopularniejszych róży i faktycznie jest piękny, trzeba jednak znaleźć na niego sposób :)

      Usuń
  44. Mnie tej zimy nic szczególnego jeśli mowa o kosmetykach nie zainteresowało.

    OdpowiedzUsuń
  45. Moje dłonie są w opłakanym stanie, więc może skusze się i kupię maskę z Ziaja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wypróbować, świetnie działa i kosztuje niewiele :)

      Usuń
  46. zrób recenzję tego szamponu w kostce. Od dawna zastanawiam się nad jego zakupem.
    Lubię dużą pianę i nie wiem czego się po nim spodziewać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo postaram się zamieścić recenzję porównawczą tego szamponu i kostki z Lusha :)

      Usuń
  47. Niestety nie miałam żadnego z tych produktów :(

    OdpowiedzUsuń
  48. Szampon w kostce mnie zaciekawił, pewnie głównie przez nietypową formę :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Tush Gosh jest moim ulubieńcem i z pewnością do niego wrócę :) Róż MAC śni mi się po nocach, chociaż ostatnio coraz częściej uśmiecham się na myśl o tańszym i bardzo podobnym rózu TheBalm downboy. Cena niższa, a róż jest mocniej napigmentowany, do tego już dawno chciałam się przekonać, czy kosmetyki TheBalm są warte krzyku wokół nich... No nic :) Póki co ten 'problem' mam tylko w głowie, bo zakup różu jeszcze chwile może poczekać.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze!

TOP