poniedziałek, 7 marca 2016

Przegląd miniaturek: Biotherm, Clinique, Clochee oraz Soap & Glory

Miniaturki to genialny sposób na poznanie nowych kosmetyków bez angażowania zbyt wielkich pieniędzy i ryzykowania zakupu pełnowymiarowego produktu, który może nie przypaść nam do gustu. Dodatkowo jest to idealne rozwiązanie w przypadku krótkich wyjazdów, gdy zależy nam na jak najbardziej kompaktowej kosmetyczce, która będzie zgodna nawet z najbardziej restrykcyjnymi przepisami na lotniskach. W ostatnich tygodniach pod lupę wzięłam 6 miniaturek, których krótkie recenzje chciałabym Wam dzisiaj przedstawić.  



Woda micelarna Biosource marki Biotherm (89 zł/200 ml) to niezwykle delikatny i skuteczny kosmetyk do demakijażu. Świetnie sobie radzi z makijażem twarzy, a nawet z niewodoodpornym tuszem i linerem. Nie podrażnia oczu, a także nie powoduje efektu mgły lub szczypania. Jest bardzo delikatna dla cery, nie wysusza jej i nie wywołuje uczucia ściągnięcia. Jej wydajność określiłabym na porównywalną do drogeryjnych wód micelarnych, ale na ich tle wyróżnia ją bardzo przyjemny, delikatny zapach.

Pianka oczyszczająca Biosource Foaming Cream Biotherm (99 zł/150 ml) została opracowana z myślą o cerze suchej. Jest to dosyć gęsta pasta, która w połączeniu z wodą zamienia się niezwykle kremową piankę, która dogłębnie oczyszcza skórę i pozostawia ją niezwykle odświeżoną i orzeźwioną. Pianka jest idealna dla wrażliwej, suchej cery. Nie podrażnia jej, nie powoduje pieczenia oczu i nie pozostawia efektu ściągniętej, odwodnionej skóry. Jej dodatkowymi zaletami są niesamowita wydajność oraz piękny, lekko kwiatowy zapach. Jest to kosmetyk, który z przyjemnością kupię w pełnowymiarowym opakowaniu.

Ostatnim produktem marki Biotherm jest bogaty krem do cery suchej Aquasource (179 zł/ 50 ml). Zgodnie z opisem producenta jest konsystencja jest bardzo bogata, ale nie tłusta. Z łatwością sunie po skórze i stosunkowo szybko się wchłania pozostawiając lekką warstwę ochronną. Działanie nawilżające kremu jest bardzo dobre, nawet po całym dniu na zimnie moja skórą była odpowiednio odżywiona, miękka w dotyku, a także wyglądała promiennie. Niestety po kilku dniach ciągłego stosowania pojawiły się pierwsze grudki na skórze, więc musiałam z niego zrezygnować. Tak jak w przypadku reszty kosmetyków Biotherm na pochwałę zasługuje jego wydajność. 


Kosmetykiem, który od pierwszego użycia podbił moje serce jest płyn dwufazowy Take The Day Off marki Clinique (79 zł/125 ml). Jest to jeden z najskuteczniejszych produktów do demakijażu, jakie miałam okazję używać. Błyskawicznie rozpuszcza cały makijaż bez podrażniania oczu. Radzi sobie z wodoodpornymi tuszami, a także niezwykle trwałym linerem Golden Rose. W przeciwieństwie do wielu tańszych dwufazówek nie pozostawia zbyt tłustej warstwy na powiekach, nie powoduje efektu mgły, a wymieszanie obydwóch frakcji nie sprawia najmniejszego problemu. Do zmycia ciemnego makijażu oczu wystarczy zaledwie jeden płatek, dzięki czemu płyn jest niezwykle wydajny i 125 ml buteleczka wystarczy na długie miesiące. Jego to kolejny kosmetyk, który z przyjemnością kupię w pełnowymiarowym opakowaniu.

Łagodzący tonik antyoksydacyjny Clochee (55 zł/250 ml) to jedyny polski akcent. Jest przeznaczony do cery suchej oraz naczynkowej i ma za zadanie odświeżać i tonizować skórę, a także dzięki zawartości ekstraktu z zielonej herbaty wzmacniać naczynka krwionośne. Przy pierwszym zastosowaniu rozczarował mnie odrobinę jego ziołowy, mało przyjemny zapach, ale na szczęście działanie jest dużo lepsze. Dobrze koi i tonizuje cerę, nie podrażnia naczynek oraz pozostawia uczcie lekkiego nawilżenia. Skóra jest odświeżona i gotowa na porcję dobrze nawilżającego kremu. Nie mam również najmniejszych zastrzeżeń do wydajności kosmetyku.

Ostatnią miniaturką jest masło do ciała Daily Smooth brytyjskiej marki Soap & Glory (20 zł/50 ml). Wyróżnia je dosyć lekka jak na masło konsystencja, która bardzo przyjemnie sunie po skórze i stosunkowo szybko się wchłania. Fenomenalnie nawilża i koi na długie godziny nawet najbardziej przesuszoną skórę. Jest to idealny kosmetyk na zimę, który usatysfakcjonuje nawet bardzo wymagające klientki. Dodatkowo przyjemnie pachnie (chociaż ja preferuję zapach masła The Righteous Butter) oraz jest bardzo wydajny. Bardzo żałuję, że dostęp do kosmetyków Soap & Glory nadal jest dosyć ograniczony. 


Z tej gromadki moimi absolutnymi faworytami są produkty do demakijażu i z przyjemnością kupię pełnowartościowe opakowania pianki oczyszczającej Biotherm Biosource Foaming Cream oraz płynu dwufazowego Take The Day Off marki Clinique. Jedynym nietrafionym kosmetykiem okazał się krem Aquasource, który mimo bardzo przyjemnej konsystencji oraz odpowiedniego poziomu nawilżania spowodował zapchanie porów. 

48 komentarzy

  1. Dobrze jest przed zakupem jakiegoś drogiego kosmetyku wypróbować najpierw jego próbkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, nie warto wydawać pieniędzy w ciemno :)

      Usuń
  2. Nie znam tych miniaturek :)
    Fajnie jest móc sprawdzić działanie produktu przed zakupem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sobie cenię, gdy marki kosmetyczne oferują miniaturki swoich produktów. Ułatwia to podjęcie decyzji o zakupie pełnowymiarowego opakowania.

      Usuń
  3. Take the day off jest genialny. Zielony tonik biotherm nie przypadl mi do gustu, wiec miniaturka spelnila swoje zadanie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Take the day off jestem zachwycona, nie spodziewałam się, że tak bardzo polubię płyn dwufazowy.

      Usuń
  4. bardzo fajne te miniaturki i z chęcią sama bym przetestowała jak działają zawsze można sprawdzić czy warto się skusić na pełnowymiarowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku udało mi się odkryć dwa świetne produkty, po które na pewno sięgnę w wersji pełnowymiarowej.

      Usuń
  5. widziałam dziś tonik antyoksydacyjny ale jakoś cena nie zachęca :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena nie należy do najniższy, ale na szczęście rekompensuje ją dobre działanie i wysoka wydajność.

      Usuń
  6. Miniaturki to bardzo dobra sprawa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że wiele marek o nich nie pamięta :(

      Usuń
  7. Ja bardzo lubię miniaturki, ale żadnych z tych nie miałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ze swojej strony serdecznie zachęcam Cię do wypróbowania Take the day off z Clinique, ten kosmetyk można kupować w ciemno :)

      Usuń
  8. Ooo ja mam niebieskie miniatury Biotherm musze wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię takie miniaturki kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie sprawdzają się w czasie podróży i umożliwiają odkrycie nowych ulubieńców :)

      Usuń
  10. Z Clinique mam masełko do demakijażu i jestem mega zadowolona :). Bardzo wydajne, nie podrażnia i zmywa kosmetyki wodoodporne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na masełko od dawna mam ogromną chrapkę, naczytałam się wielu pozytywnych opinii na jego temat :)

      Usuń
  11. Nie znam tych kosmetyków :) Miniaturki na krótki wyjazdy są świetne.

    OdpowiedzUsuń
  12. starsznie jestem ciekawa tego masełka z Soap & Glory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz miała okazję je wypróbować to koniecznie daj mu szansę. Bardzo przyjemnie nawilża i odżywia skórę, a dodatkowo przyjemnie pachnie.

      Usuń
  13. takie małe opakowania to dobre rzecz :)
    nie tylko na wyjazdy, ale do szybkiego przetestowania, czy dany kosmetyk sie sprawdzi czy nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki przetestowaniu tej szóstki udało mi się odkryć dwóch ulubieńców, a także uchronić się przed zakupem kremu, który szkodzi mojej cerze. Mam nadzieję, że coraz więcej firm będzie umożliwiało zakup miniaturek.

      Usuń
  14. Ubolewam, że Soap & Glory jest takie drogie! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety kupowanie go w Polsce nie jest łatwe, ani opłacalne. Trzeba się uśmiechnąć do znajomych lub rodziny przebywającej w Anglii.

      Usuń
  15. Znam dwufazówkę Clinique (niestety szczypie mnie w oczy i zdecydowanie wolę Biodermę) i tonik Clochee. i mi zapach toniku odpowiada, ale samo działanie już nie. Zostawia mi lepki film na skórze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że w tym przypadku mamy zupełnie odwrotne opinie :D U mnie Clinique nie powodował najmniejszych podrażnień i w przeciwieństwie do Biodermy, którą bardzo lubię, daje sobie świetnie radę z wodoodpornymi produktami. Lepkiego filmu po toniku Clochee nie zaobserwowałam, ale może zbyt szybko aplikowałam serum i krem :D

      Usuń
  16. Marki mi zupełnie nie znane, w sensie że nigdy nic nie miała, ale tonik Clochee wygląda na fajny,
    to chyba jedyny z tej grupy naturalny kosmetyk?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, reszta kosmetyków niestety nie należy do grupy naturalnych/ekologicznych.

      Usuń
  17. Też uwielbiam testerki,świetnie się sprawdzają i nie trzeba wydawać fortuny :-)
    Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  18. Clochee ma całkiem fajny produkty, mój płyn micelarny i olejek sprawdziły się bardzo fajnie;)
    Biotherm bardzo lubię - i tonik i kremy Aquasource - mnie na szczęście nie zapchały i ja je uwielbiam, mam nawet w zapasie;). Z Clinique mam teraz piankę do mycia twarzy;)Soap & Glory mam zamiar poznać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zapasach mam jeszcze olejek do demakijażu Clochee i mam nadzieję, że zrobi na mnie równie dobre wrażenie. Z Clinique przerabiałam sporo produktów pielęgnacyjny, ale żaden z nich nie zrobił na mnie tak dobrego wrażenia jak ta dwufaza, jest świetna.

      Usuń
  19. Produkty z Clinique używałam, są godne polecenia mimo, że cena nie jest zbyt niska:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami warto zainwestować :)

      Usuń
    2. W dobre kosmetyki pielęgnacyjne na pewno warto inwestować, cera nam się za to odwdzięczy.

      Usuń
  20. Produkty z Biotherm mnie ciekawią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam ich bardzo ciekawa i miniaturki zachęciły mnie do dalszego poznawania marki. Mają bardzo ciekawe konsystencje i świetne działanie.

      Usuń
  21. hm nigdy nic z Biothermy nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  22. wyższa półka, nie miałam nic :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Znam z tej gromadki płyn dwufazowy Take The Day Off. Radzi sobie bardzo przyzwoicie z demakijażem, choć mojego ukochanego płynu Chanel i tak nie był w stanie przebić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety płynu Chanel nie miałam okazji wypróbować, ale domyślam się, że z nim mało co może się równać :)

      Usuń
  24. O już w moje oczy rzucił się płyn dwufazowy, tym bardziej, że akurat czegoś takiego szukam ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ta pianka do mycia z Biotherm brzmi naprawdę dobrze!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze!

TOP