piątek, 29 lipca 2016

Zdemaskowana z Peter Thomas Roth

2016 to chyba najlepszy rok dla kosmetykoholiczek. Co chwila dowiadujemy się o nowej premierze na naszym rynku, a każda z nich jest coraz bardziej ekscytująca. Dotychczas niedostępne dla nas marki, które kusiły nas w zagranicznych mediach społecznościowych, są teraz na wyciągnięcie ręki. Jedną z nowości, której wypróbowania nie mogłam sobie odmówić są maseczki marki Peter Thomas Roth. 

Filozofią węgierskiej marki Peter Thomas Roth, która swoją nazwę przyjęła od imienia i nazwiska założyciela, to „Przełomowe formuły. Zaskakujące rezultaty.” Ich celem jest łączenie skutecznych i silnych składników z zaawansowaną technologią tak, aby tworzyć efektywne kosmetyki pielęgnacyjne wycelowane w konkretne problemy skórne tj. trądzik czy starzenie. Swoje formuły opiera na najnowszych technologiach oraz doświadczeniu zebranym przez przodków założyciela, którzy na Węgrzech prowadzili dwa uzdrowiska SPA. Asortyment marki składa się z ponad 100 kosmetyków, w polskich Sephorach póki co mamy możliwość wypróbowania ich trzech najbardziej popularnych masek: Cucumber Gel Mask, Rose Stem Cell Bio-Repair Gel Mask oraz Pumpkin Enzyme Mask.



Cucumber Gel Mask (99 zł/150 ml), czyli żelowa maseczka z ogórkiem ma za zadanie ekstremalnie nawilżać i oczyszczać. Odświeżający, pobudzający, nawilżający i łagodzący żel koi suchą i podrażnioną skórę dzięki ekstraktom z ogórka, papai, rumianku, ananasa, cukru klonowego, trzciny cukrowej, pomarańczy, cytryny, jagody i aloesu. Jest ona przeznaczona do pielęgnacji każdego typu skóry i w zależności od potrzeb można ją stosować nawet codziennie. Dla zintensyfikowania działania można pozostawić ją na noc. Ogórkową maseczkę cenię przede wszystkim za jej właściwości kojące. Jak mało która jest w stanie uspokoić rozognione naczynka. Sięgam po nią najczęściej po peelingu, gdy skóra jest lekko podrażniona i już w kilka minut idealnie ją wycisza i łagodzi wszelkie zaczerwienienia. Dodatkowo zapewnia porządną dawkę nawilżenia i odświeżenia. Odpowiedzialny za to jest również jej świeży ziołowo-ogórkowy zapach, który pobudza zmysły. Dla jak najlepszych efektów warto pozostawić ją w lodówce, schłodzona idealnie niweluje wszelkie opuchnięcia. Producent informuje również o jej właściwościach oczyszczających, których ja niestety nie zaobserwowałam. 

Skład: Water/Aqua/Eau, Butylene Glycol, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Ananas Sativus (Pineapple) Fruit Extract, Vaccinium Myrtillus Fruit/Leaf Extract, Carica Papaya (Papaya) Fruit Extract, Acer Saccharum (Sugar Maple) Extract, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Oil, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Mangifera Indica (Mango) Fruit Extract, Sodium Pca, Allantoin, Glycerin, Propylene Glycol, Disodium Edta, Sodium Hydroxide, Citric Acid, Carbomer, Triethanolamine, Polysorbate 20, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Yellow 5 (Ci 19140), Blue 1 (Ci 42090).


Rose Stem Cell Bio-Repair Gel Mask (199 zł/150 ml), czyli żelowa maseczka  bio- regenerująca z komórkami macierzystymi róży to kosmetyk opracowany z myślą o cerach, na których widać pierwsze oznaki starzenia. Wspomaga ona redukcję głębokich i płytkich zmarszczek, regeneruje, odmładza, nawilża, rozjaśnia, ujędrnia i napina skórę. Jej tajemnica tkwi w najnowszej biotechnologii roślinnej, która umożliwia wyizolowanie i perfekcyjne odtworzenie pięciu regenerujących komórek macierzystych róży dla jak najlepszego działania anti-age. Fundamentem składu jest pięć rodzajów komórek macierzystych (róża commiphora, róża pustyni, róża damasceńska, róża blada, róża biała) wraz z czterema odżywczymi ekstraktami z róży (róża damascena bifera, dzika róża, nasiona róży piżmowej, woda różana), które zapewniają przyspieszenie odnowy komórkowej naszej cery. Jej stosowanie jest analogiczne do maseczki na bazie ogórka, częstotliwość stosowania dopasowujemy do naszych indywidualnych potrzeb. Maseczka różana to dla mnie produkt na dni, gdy moja cera jest wyjątkowo przesuszona, odwodniona i brakuje jej blasku. Jest to kosmetyk, który już  w dziesięć minut widocznie poprawia wygląd skóry, zapewniając dawkę rozświetlenia. Zauważalnie poprawia nawilżenie, likwiduje uczucie ściągnięcia i niweluje  wszelkie widoczne zaczerwieniania. Skóra prezentuje się niezwykle zdrowo, jest przyjemnie napięta i jedwabiście miękka. Niestety redukcji zmarszczek oraz ujędrnienia nie zauważyłam. Jeżeli potrzebujecie szybkiej kuracji przed ważnym wydarzeniem będziecie z niej na pewno zadowolone.

Skład: Water/Aqua/Eau, Butylene Glycol, Propanediol, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Trideceth-9, Triethanolmaine, Carbomer, Rosa Centifolia Leaf Cell Extract, Rosa Alba Leaf Cell Extract, Rosa Damascena Leaf Cell Extract, Rosa Canina Fruit Extract, Rosa Damascena Flower Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Rose Centifolia Flower Water, Commiphora Myrrha Leaf Cell Extract, Adenium Obesum Leaf Cell Extract, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Glycerin, Allantoin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Bht, Sodium Pca, Propylene Glycol, Ethylhexylglycerin, Ppg-26 Buteth-26, Ethylhexyl Salicylate, Butyl Methoxydibenzoylimethane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Disodium Edta, Potassium Sorbate, Red 33 (Ci 17200).


Pumpkin Enzyme Mask (199 zł/150 ml), czyli enzymatyczna maseczka na bazie dyni to mój faworyt. Charakteryzuje się ona działaniem trzy w jednym: enzymy z dyni złuszczają, kwas AHA ściera, a tlenek aluminium wygładza. Maseczka intensywnie regeneruje i rewitalizuje, pozostawia skórę gładszą, promienną i odmłodzoną. Należy ją stosować maksymalnie dwa razy w tygodniu. Na czystą cerę aplikujemy cienką warstwę, a następnie wilgotnymi opuszkami palców masujemy delikatnie okrągłymi ruchami, aby wygładzić skórę mikropolerującym proszkiem tlenku aluminium. Zależnie od wrażliwości skóry pozostawiamy na 3 do 7 minut, aby działanie kwasów AHA i enzymów przyniosło efekt. W przeciwieństwie do poprzednich maseczek ma on konsystencję przypominającą konfiturę, jest lekka i łatwa w rozsmarowaniu. Drobinki są bardzo drobne, ale zdecydowanie nie delikatne. W zależność od intensywności masażu możemy sami stopniować siłę peelingu i dostosować ją do potrzeb naszej cery. Po zmyciu Pumpkin Enzyme Mask skóra jest niezwykle miękka w dotyku i jedwabiście gładka. Wyraźnie odczuwane jest dogłębne oczyszczenie, cera prezentuje się zdrowo i promiennie, a pory są widocznie zwężone. Nie jest to peeling, który dodatkowo oferuje dawkę nawilżenia, ale również nie przesusza i nie pozostawia efektu niekomfortowego ściągnięcia. Dodatkowym walorem jest jego niespotykany pierniczkowy zapach.

Skład: Water/Aqua/Eau, Cucurbita Pepo (Pumpkin), Alumina, Glycerin, Triethanolamine, Carbomer, Lactobacillus/Pumpkin Fruit Ferment Filtrate, Sodium Lactate, Ascorbic Acid, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Bht, Sodium Hyaluronate, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Citric Acid, Disodium Edta, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Chlorphenesin, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Cinnamal, Fragrance/Parfum.


Maseczki Peter Thomas Roth bardzo przypadły mi do gustu i zachęciły do poznania reszty asortymentu. Mam nadzieję, że już niedługo kolejne kosmetyki tej marki pojawią się w Sephorze. Z tej trójki największe wrażenie zrobił na mnie peeling enzymatyczny, ale pozostałą dwójkę będę równie dobrze wspominać. Jeżeli lubicie poznawać nowe marki, a także nietypowe konsystencje i formuły to serdecznie zachęcam Was do wypróbowania masek. 

27 komentarzy

  1. Muszę przyznać że pierwszy raz spotykam się z tą marką :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kojarzę je z Sephory, ale jeszcze nie poznałam;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkie trzy maseczki wydają się bardzo ciekawe i każdej z nich chętnie bym spróbowała, ale najbardziej jednak kusi ten peeling enzymatyczny! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta z Aha jest wprost dla mnie stworzona.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie bym zakupiła wszystkie te maseczki, gdyby nie cena :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Z PTR dostępne są jeszcze żele do oczyszczania, ogórkowy i różany na które mam ochotę :). Sama będę niedługo testować te maseczki, ale powiem że te małe słoiczki przy otwieraniu trochę mnie rozśmieszyły :).

    OdpowiedzUsuń
  7. świetnie wyglądają takie cudaki:D

    OdpowiedzUsuń
  8. nigdy nie miałam z nimi do czynienia:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tych maseczkach ale cena jest naprawdę wysoka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Maseczka ogórkowa wydaje mi się ciekawa, ta różana także, szkoda tylko, że nie ujędrnia trochę bardziej;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rewelacja! W taki upał żelowa maseczka to musi być wybawienie :) Najbardziej kusi mnie dyniowa i ogórkowa...Ależ ta z ogórkiem musi pachnieć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. różaną maseczka super! też mam nadzieję na więcej :P

    OdpowiedzUsuń
  13. chętnie bym je wszystkie przetestowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Strasznie chciałabym zieloną, albo różową, ale cena nie za bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem strasznie ciekawa tych produktów :) Koniecznie muszę wszystkie wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie najlepszą z tych trzech, którą chętnie kupię w dużym opakowaniu jest ta z peelingiem enzymatycznym :) pozostałe nie zrobiły na mnie większego wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hejka! Chciałabym Cię zaprosić do mojego kunkursu w którym do wygrania jest pomadka i konturówka Kylie Jenner!:) *KLIK*

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla mnie totalna nowość. Z przyjemnością użyłabym wersję dyniową :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten zestawik jest świetny aby poznac markę :) sama sie tez na niego skusiłam, a teraz mam chec na wiecej i wiecej;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo zaciekawił mnie ten zestaw, a zwłaszcza peeling.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciekawmi mnie ta ich żelowa konsystencja ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. szczerze mówiąc na pierwszy rzut oka średnio się prezentuje, jednak Twój opis i opinie są zachęcające...

    OdpowiedzUsuń
  23. Widziałam je kiedyś na stronie którejś z perfumerii - Sephory albo Douglasa - i naprawdę miałam ochotę je kupić :D Cena jest niestety dla mnie o wiele za wysoka - znam maseczki do 50 złotych, które bardzo dobrze się u mnie sprawdzają. Może kiedyś będę mogła je przetestować - najbardziej ciekawi mnie ogórek i dynia :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze!

TOP