wtorek, 6 września 2016

Opalenizna na zawołanie: Clarins Liquid Bronze Self Tanning

Przed nami ostatnie tygodnie lata, co nie oznacza, że na dobre musimy się pożegnać z opalenizną. Wrześniowe promienie słoneczne nie zapewnią nam naturalnego brązu, ale z pomocą przychodzą samoopalacze. Na blogu przedstawiałam Wam już mój ulubiony samoopalacz do ciała, czyli piankę pHenomenal marki Vita Liberata, więc przyszła najwyższa pora na prezentację mleczka do twarzy Liquid Bronze Self Tanning od Clarins.


Liquid Bronze Self Tanning (125 zł/125 ml) może na pierwszy rzut oka wyglądać niepozornie, ale w tej prostej, eleganckiej buteleczce kryje się prawdziwa perełka kosmetyczna. Samoopalacz ma postać lekkiej, białej emulsji, którą aplikujemy za pomocą płatka kosmetycznego, jako ostatni krok pielęgnacji. Należy pamiętać o umiarze, już odrobina wystarczy do pokrycia twarzy, szyi i dekoltu. W czasie aplikacji należy szczególną uwagę zwrócić na brwi, aby między włoskami nie zebrało się zbyt dużo kosmetyku. Szybko się wchłania pozostawiając lekko zmatowioną, delikatnie nawilżoną skórę. Liquid Bronze Self Tanning można stosować zarówno rano, jak i wieczorem, ale ja zdecydowanie preferuję pozostawianie go na noc. Liquid Bronze Self Tanning pachnie bardzo delikatnie i przyjemnie, więc nie musicie się obawiać męczącego zapachu charakterystycznego dla samoopalaczy, który utrudni Wam zasypianie.

Skład: Water (Aqua), Cyclomethicone, Dihydroxyacetone, Cetearyl Isononanoate, PPG-15 Stearyl Ether, Butylene Glycol, Glycerin, C14-22 Alcohols, Erythrulose, PPG-5 Ceteth-20, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, C12-20 Alkyl Glucoside, Squalene, Fragrance (Parfum), Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Polysorbate 60, Ethylparaben, Sorbitan Isostearate, Citric Acid, BHT, Sodium Benzoate, BHT.


Efekty są widoczne już następnego ranka. Budzimy się z piękną, świeżą opalenizną bez grama pomarańczowych tonów. Dzięki lekkiej konsystencji oraz aplikacji za pomocą wacika kosmetycznego nie musimy się obawiać o smugi lub plamy. Opalenizna jest jednolita oraz naturalna. Jest ona na tyle delikatna, że sprawdzi się nawet na bardzo jasnych karnacjach. Intensywność jednak możemy z łatwością stopniować poprzez nakładanie kolejnych warstw, kilka wieczorów z rzędu. Liquid Bronze Self Tanning zapewnia również właściwości pielęgnacyjne. Zawarty w nim wyciąg z aloesu nawilża oraz zmiękcza skórę, a witamina E jako naturalny antyoksydant, chroni ją przed wolnymi rodnikami i zanieczyszczeniami. Samoopalacz nie podrażnia skóry oraz nie zapycha. Jego ogromną zaletą jest również trwałość, a także równomierne zanikanie. Mimo swojej lekkiej konsystencji jest to niezwykle wydajny kosmetyk, który z powodzeniem wystarczy Wam na kilka miesięcy stosowania.


Liquid Bronze Self Tanning to mój wieloletni ulubieniec. Cenię go za niezwykle prostą aplikację, przepiękną opaleniznę bez smug, plam i pomarańczowych tonów oraz trwałość. Jest to kosmetyk, do którego mam pełne zaufanie i do którego regularnie wracam od kilku lat, nie może go zabraknąć w mojej kosmetyczce.

88 komentarzy

  1. ja nie używam takich produktów, mam dość ciemną karnację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara :) Dla mnie samoopalacze są niezastąpione :)

      Usuń
  2. Z opalaczy mam już swojego ulubieńca - Xen-Tan :)Póki co jestem w nim tak zakochana, że innych produktów nie szukam, aczkolwiek dobrze mieć z tyłu głowy, że są inne, równie dobrze sprawdzające się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Xen-Tan czytałam wiele pochlebnych opinii, ale nie miałam jeszcze okazji ich wypróbować. Może w przyszłym roku :)

      Usuń
  3. Nie miałam nic z Clarins, znam z nazwy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przyjrzeć się ich asortymentowi, mają wiele bardzo ciekawych kosmetyków :)

      Usuń
  4. ja jestem wierna vita liberata a konary boskie do mojego akwarium w sam raz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak wspominałam we wstępie bardzo lubię ich piankę do ciała, samoopalaczy do twarzy nie miałam jeszcze okazji wypróbować :)

      Usuń
  5. słyszałam o nim dużo dobrego! gdybym miała się skusić na coś takiego to wybrąłabym tę firmę :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Clarins ma w swojej ofercie kilka bardzo ciekawych samoopalaczy. Poza tym mleczkiem, ma jeszcze kropelki, które dodaje się do kremu oraz brązujący krem.

      Usuń
  6. Ja z takich produktów miałam właściwie tylko Vita Liberata, ale markę Clarins bardzo sobie cenię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vita Liberaty do twarzy nie miałam jeszcze okazji wypróbować, ale jestem bardzo jej ciekawa!

      Usuń
  7. Uwielbiam i używam od lat, muszę przyznać że jest bardzo wydajny i czasem nakładam go na dłonie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jego wydajność jest niesamowita, ciężko jest zużyć go w ciągu zalecanych 18 miesięcy. Też czasami nakładam go na dłonie, ale mam wrażenie, że lepsze rezultaty zapewnia stosowany na wacik.

      Usuń
  8. dobrze mieć w swojej kosmetyczce tak sprawdzone kosmetyki:) ja samoopalaczy boję się używać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś podchodziłam sceptycznie do samoopalaczy. W ostatnich latach pojawiło się jednak wiele nowości, które mają udoskonalone składy i ciężko jest zrobić sobie nimi krzywdę.

      Usuń
  9. Aniu, mam dokładnie to samo mleczko:) Świetnie opala, tak jak napisałaś - delikatnie i można sobie stopniować efekt. To też mój ulubiony samoopalacz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jesteś z niego równie zadowolona. Dla mnie to mleczko jest niezastąpione :)

      Usuń
  10. Słyszałam o nim ale jeszcze nie było nam razem po drodze. Musze mu się bliżej przyjrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleczko jest na rynku od kilku lat i zdobywa praktycznie same pochlebne opinie. Jest to świetny kosmetyk w szczególności dla osób z jasną karnacją oraz dla takich, które nie mają wprawy w nakładaniu samoopalaczy :)

      Usuń
  11. hehe mnie wystarczy moja bladość :)
    nie przepadam za takimi produktami, nawet mimo, że to Clarins

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio testowałam z Pat&Rub i byłam także bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że Pat&Rub ma w swojej ofercie również samoopalacze. Fajnie, że się tak dobrze sprawdził!

      Usuń
  13. nie lubię samoopalaczy:D wolę bladziznę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie ma nic do bladość w okresie zimowym, w czasie ciepłych miesięcy doceniam odrobinę opalenizny :)

      Usuń
    2. co by ludzi nie straszyć?:D

      Usuń
    3. Dla lepszego samopoczucia :) Opalone nogi lepiej prezentują się w letnich sukienkach.

      Usuń
  14. Przyznam szczerze, że zainteresowałaś mnie tym produktem. Zaraz w ruch pójdą samoopalacze, bo letnia opalenizna zniknie, zatem będę o nim pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja niestety też już się powoli ulatnia, więc na nowo sięgnęłam po arsenał samoopalaczy. Clarinsa używam już od kilku lat i niezmiennie jestem z niego bardzo zadowolona.

      Usuń
  15. Kolejny kosmetyk, który koniecznie muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam, dla mnie jest niezastąpiony :)

      Usuń
  16. Ja korzystam z wegańskich kosmetyków i dają ciekawe efekty zapraszam na profil jeżeli ktoś jest zainteresowany! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wegański samoopalacz właśnie testuję, niedługo pojawi się na jego temat notka na blogu :)

      Usuń
  17. Nie używam tego typu produktów, w bladości mi do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, żeby dobrze się czuć we własnej skórze :)

      Usuń
  18. Mimo, że brzmi zachęcająco , to chyba nie skusiłabym się na samoopalacz na twarzy , choć kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem warto łączyć aplikację samoopalacza do ciała, właśnie z produktem do twarzy. Dzięki temu mamy jednolity odcień i możemy zrezygnować z nakładania podkładu.

      Usuń
  19. chyba muszę to przetestować ! :)
    może wspólna obserwacja? :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, u mnie świetnie się sprawdził :)

      Usuń
  20. Hmm wolę naturalną opaleniznę, na wsi opaliłam się w kilka dni :)
    Wszystko z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie zawsze możemy liczyć na naturalną opaleniznę :(

      Usuń
  21. ja samoopalaczy kompletnie nie używam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś też ich nie używałam, obawiałam się, że powstaną smugi i plamy. W tej chwili uważam, że jest to najlepszy sposób na nadanie skórze odrobiny zdrowego koloru.

      Usuń
  22. Ja mam bardzo nieprzyjemne doświadczenia z samoopalaczami Sun Ozon jeżeli chodzi o zapach :( Ten to wiadomo wyższa półka będe mieć go na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samoopalaczy Sun Ozon niestety nie znam, ale wśród drogeryjnych kosmetyków nie raz miałam do czynienia z tym specyficznym zapachem. Jest paskudny!

      Usuń
  23. Nie znam, ale aktualnie stosuję fajny samoopalacz z Succinite :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O marce Succinite słyszę po raz pierwszy, muszę o niej poczytać :)

      Usuń
  24. Brzmi jak samoopalacz idealny, więc wcale się nie dziwię, że jest Twoim wieloletnim ulubieńcem. Ciężko znaleźć taki produkt, który będzie szybko się wchłaniał, nie tworzył smug, nie zapychał i jeszcze przyjemnie pachniał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku samoopalaczy do twarzy przede wszystkim obawiam się nierównego, pomarańczowego koloru i zapychania. Ogromną zaletą Clarins jest jego bezproblemowość, na prawdę za każdym razem świetnie się spisuje :)

      Usuń
  25. Ja jestem bladziochem, ale od samoopalaczy i tego typu produktów trzymam się z daleka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli jednak będziesz miała kiedyś ochotę na dawkę zdrowej opalenizny to serdecznie go polecam :)

      Usuń
  26. Ja obecnie zachwycam się samoopalaczem St Tropez który dorwałam w TkMaxx za jakieś 25 zł. Jak na razie nie jestem jeszcze na tyle zakręcona na punkcie samoopalaczy, że mogłabym wydać na niego więcej niż 50 zł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W TkMaxxie można czasami upolować takie perełki w świetne cenie. W przypadku samoopalaczy wolę wydać odrobinę więcej, bo mam wtedy gwarancję, że efekt będzie zadowalający. W przypadku tanich, drogeryjnych produktów nie raz się zawiodłam.

      Usuń
  27. Tego samoopalacza jeszcze nie miałam. Obecnie używam z Le Tan i jestem nim zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Le Tan nie miałam jeszcze okazji wypróbować, dzięki za rekomendacje :)

      Usuń
  28. jeśli największy antytalent do użytkowania samoopalaczy nie zrobi sobie "krzywdy" nim, to biorę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem przekonana, że przy zastosowaniu się do instrukcji producenta, nie można zrobić sobie nim krzywdy. Jest idealny dla początkujących :)

      Usuń
  29. Skuszę się na nowy letni sezon. Opalać się nie lubię ale latem lubię gdy ciało nabiera lekkiej opalenizny i jak najbardziej sięgam po kosmetyki tego typu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz z niego zadowolona. Moim zdaniem jego działanie jest świetne :)

      Usuń
  30. Działaniem, które opisujesz, przypomina nocną maskę Vita Liberata, która jest moją absolutna ulubienicą, chętnie go poznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nocnej maski Vita Liberata jestem bardzo ciekawa, muszę ją kiedyś wypróbować :)

      Usuń
  31. Ja jestem zwolenniczką, naturalnej, delikatnej opalenizny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polubisz propozycję Clarins. Samoopalacz oferuje właśnie delikatną, bardzo naturalnie wyglądającą opaleniznę, a dodatkowo właściwości pielęgnacyjne!

      Usuń
  32. Ja jestem bladziochem z wyboru. Ale to moze być naprawdę fajną alternatywą jak choćby na wesele, czy większe wyjście gdzie chcemy wyglądać na muśniete słońcem:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Nie musimy go stosować codziennie, ale przed ważniejszymi wyjściami. Jest to jeden z tych kosmetyków, które warto jest mieć w domu :)

      Usuń
  33. Clarins ma naprawdę dobre samoopalacze! Mnie kusza ich kropelki do twarzy :-) zmieszane z kremem nie bedą groźne ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jak zużyję mleczko, to skuszę się właśnie na kropelki, czytałam na ich temat sporo pozytywnych opinii.

      Usuń
  34. super że nie zostawia smug i pomarańczowych tonów - nie cierpię tego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomarańczowy odcień niczym Umpa Lumpa może skutecznie popsuć humor. Na szczęście w przypadku Clarins nie musi się martwić o nietwarzowy lub niejednolity kolor :)

      Usuń
  35. Ja mam bardzo jasną cerę, a z racji tego, że nie bardzo lubię leżeć plackiem na słońcu samoopalacze są dla mnie ważne. Wiele już wypróbowałam i teraz czas na kolejny ;) Dzięki wielkie i pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, ze mamy bardzo podobny problem. Też jestem posiadaczką jasnej karnacji, a dodatkowo podatnej na uczulenia słoneczne i poparzenia. Samoopalacz to dla mnie kosmetyk obowiązkowy!

      Usuń
  36. Brzmi szalenie kusząco, więc nie wykluczam, że kiedyś się zdecyduję wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam, jego działanie jeszcze nigdy mnie nie zawiodło :)

      Usuń
  37. Mam bardzo jasną karnację, ale nigdy nie używałam podobnych kosmetyków. Raz sięgnęłam po piankę samoopalającą, ale w ogóle na mnie nie zadziałała :O

    Ten liquid wygląda ciekawie, skusiłabym się, ale boję się, że to będzie kolejny kosmetyk, po którym nie zauważę większej różnicy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, że efekty będą widoczne już po pierwszej aplikacji :) Emulsja zapewnia delikatną, ale zdecydowanie zauważalną opaleniznę o bardzo naturalnym odcieniu. Nie musisz się obawiać o pomarańczowe tony lub smugi!

      Usuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze!

TOP