poniedziałek, 14 listopada 2016

6 gadżetów kosmetycznych, które warto wypróbować

Tak jak wszystkie kobiety, uwielbiam gadżety kosmetyczne. Na pierwszy rzut oka mogą się wydać dziwne, bądź infantylne, ale większość z nich w dużym stopniu ułatwia życie, a część wręcz stają się niezastępowalne. Ich gama jest ogromna i nierzadko wybór najciekawszych i najbardziej przydatnych gadżetów może stanowić nie lada problem. W dzisiejszym poście przygotowałam dla Was 6 gadżetów dostępnych w Perfumeriach Sephora, bez których moje życie byłoby trudniejsze.



Pierwszego gadżetu prawdopodobnie większości z Was nie muszę przedstawiać, a jest nim słynna szczotka Tangle Teezer. Wersja standardowa gości w moim domu już od ponad dwóch lat, a niedawno dołączyła do niej również wersja kompaktowa Compact Styler (59 zł), która idealnie sprawdza się w podróży lub w torebce. Dzięki ochronnej osłonnie jest zabezpieczona przed kurzem, a także przed uszkodzeniem delikatnych igiełek. Szczotki Tangle Teezer nadają się do każdego typu włosów i mogą być stosowana zarówno do czesania mokrych, jak i suchych włosów. Ich tajemnicą jest unikalny układ elastycznych igiełek o dwóch długościach, które łagodnie rozczesują nawet najbardziej splątane włosy. Dzięki opatentowanej technologii igiełki uginają się w czasie czesania, chroniąc włosy przed łamaniem, rozdwajaniem i uszkodzeniem ich naturalnej struktury. Ogromną zaletą Tangle Teezera jest zmniejszanie ilości wypadających włosów, a także nadawanie im blasku. 

Gąbki oczyszczające Konjac przyjechały do nas wprost z Azji, która słynie ze swoich rewelacyjnych produktów pielęgnacyjnych. Duet marki Sephora The Konjac Sponge Duo (55 zł) składa się z dwóch w 100% naturalny gąbek wykonanych właśnie z korzeni azjatyckiej rośliny Konjac. Wersja biała służy do delikatnego mycia skóry, a wersja czarna została wzbogacona ekstraktem z węgla bambusowego, dzięki czemu dogłębnie oczyszcza, redukując niedoskonałości, a także zwęża pory. Po wyjęciu z opakowania są one bardzo twarde i jakby piankowe, po zmoczeniu ulegają zmiękczeniu i stają się niezwykle przyjemne dla skóry. Można je stosować solo lub wraz z ulubionym produktem oczyszczającym. Wersja biała jest na tyle delikatna, że bez obaw możecie jej używać nawet w okolicy oczu, nie zrobiła najmniejszej krzywdy mojej wrażliwej, naczynkowej skórze. Gąbeczki skutecznie myją i lekko złuszczają skórę nie wysuszając jej oraz nie powodując nieprzyjemnego efektu ściągnięcia. Pozostawiają cerę dogłębnie oczyszczoną oraz niezwykle miękką, gładką i rozświetloną. Są świetną alternatywą dla dużo droższych szczoteczek myjących, zapewniając skórze przyjemny, delikatny masaż, który jest niezwykle odprężający po długim, męczącym dniu. Wersja czarna świetnie się nadaje do mycia strefy T gwarantując dogłębne oczyszczenie i zwężenie porów. Po użyciu gąbeczki należy ją dokładnie wypłukać i powiesić na sznureczku, aby mogła wyschnąć. 


Od ponad roku nie rozstaję się również z gumkami Invisibobble (19 zł/3 szt). Swoim sprężynkowym kształtem przypominają one stare kable telefoniczne i wykonane są z przyjemnego w dotyku sztucznego tworzywa. Ich przewagą na tle standardowych gumek jest świetne utrzymywanie włosów bez nadszarpywania ich, bądź wyrywania. Dodatkowo nie pozostawiają odgnieceń i nie przyczyniają się do rozdwajania końcówek. Świetnie się sprawdza w czasie uprawiania sportów, nawet przy intensywnych ćwiczeniach, biegach lub podskokach Invisibobble nie zsuwają się i nie musimy co chwilę poprawiać fryzury. W przeciwieństwie do standardowych gumek nie rozciągają się, więc odpowiednio używane będą nam służyć przez długie miesiące, a nawet lata. Gdy gumka lekko się odkształci lub rozciągnie wystarczy ja wrzucić do gorącej wody, gdzie błyskawicznie odzyska swój pierwotny wygląd. Ogromną zaletą gumek jest również możliwość wyboru wielu wersji kolorystycznych, każdy znajdzie coś dla siebie. Gadżetem, którego nie może zabraknąć w torebce każdej kobiety jest pilnik.

Chyba każdej z nas przydarzył się przykry wypadek na mieście, w którym ucierpiał nasz paznokieć. Idealny zestawem to torebki, który uratuje nas w każdej opresji jest The Surprising Fan (19 zł) marki Sephora, czyli pilnik wachlarz 4 w 1. Składa on się z czterech rozsuwanych powierzchni, które umożliwią nam kompleksowe zadbanie o paznokcie. Pierwsza warstwa to standardowy pilnik, którym opiłujemy i nadamy kształt paznokciom, następnie mamy części do wygładzania powierzchni paznokci, polerowania oraz nabłyszczania. Dzięki swojemu kompaktowemu rozmiarowi taki zestaw zmieści się w każdej kosmetyczce i na pewno nie jednokrotnie uratuje nasza manicure.


Pozostając w temacie paznokci, chciałam Wam przedstawić gadżet, który zachwyci wszystkie miłośniczki misternych zdobień. Liquid Palisade (49 zł/2,4 ml) marki Kiesque to łatwo usuwalna płynna taśma ochronna do skórek, która umożliwi nam stworzenie idealnego manicure. Jest to płyn na bazie lateksu kauczukowego, który chroni skórki przed poplamieniem podczas aplikacji lakieru do paznokci. Nakładamy dosyć grubą warstwę na skórki i czekamy chwilę aż wyschnie, gdy jest już suchy możemy skorygować drobne błędy za pomocą drewnianego patyczka. Malujemy paznokcie nie zważając na kształt i skórki, a następnie zanim lakier wyschnie odrywamy taśmę za pomocą pęsety. Wszelkie nierówności i błędy zostają błyskawicznie naprawione, a my możemy się cieszyć perfekcyjnym manicurem. Liquid Palisade sprawdzi się genialnie w przypadku techniki water marble.

Na deser pozostawiłam gadżet, który musi się znaleźć w każdej kosmetyczce, czyli temperówkę do kredek. Wybrałam wersję najbardziej uniwersalną, czyli Sześcienną temperówkę (15 zł) marki Sephora z dwoma otworami o różnej średnicy do ostrzenia ołówków do makijażu. Jej ogromną zaletą jest pojemniczek, który zbiera wiórki oraz wbudowane ostrze do czyszczenia jej wnętrza. Dodatkowo jest bardzo ostra i dobrze sobie radzi nawet z ostrzeniem miękkich kredek Matte Crayon Lipstick Golden Rose.


Dajcie koniecznie znać czy znacie, któryś z przedstawionych gadżetów oraz koniecznie podzielcie się swoimi faworytami!

76 komentarzy

  1. Liquid Palisade bardzo fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki zestaw pilniczków by mi się przydał, bo często zdarza mi się uszkodzić paznokieć poza domem ;) Podobnie z Palisade, ponieważ nie umiem pomalować paznokci, bez ubrudzenia się mocno wokół :D

    OdpowiedzUsuń
  3. każda z rzeczy fajna i praktyczna, bo to co najważniejsze to, aby te gadżety przydały nam się. U mnie invisibobble nie radzą sobie codziennie, ale raz na jakiś czas uda mi się je zaplątać, aby mocno trzymały włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od pewnego czasu mam ochotę na The Konjac Sponge Duo, słyszałam dość dobre recenzje na jej temat. Natomiast szczotkę do włosów, o której piszesz posiadam i jestem z niej bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja swoje TT wyrzuciłam bo nie lubię ;) a gąbkę mam tą białą z Sephory :)

    OdpowiedzUsuń
  6. TT, invisibobble oraz gabki konjac goszcza rowniez i w moim domu ☺

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś myślałam że gumki Invisibobble są mi zbędne. Teraz się z nimi nie rozstaję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sporo gadżetów znam i sama nie wyobrażam sobie bez nich życia :) Gumki Invisibobble to mój totalny must have i teraz już nawet nie patrzę w stronę innych gumek do włosów!

    OdpowiedzUsuń
  9. Gumki to moje włosowe odkrycie:)U mnie gadżetem Must Have są klipsy do usuwania hybryd:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham te gumki do wlosow ;-) znam wszystko co przedstawiłaś. U mnie konając szału nie zrobił jakos

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dobry post! :D
    Ja mam podróbkę TT, nad gąbką Konjac się zastanawiam (ale najpierw czas najwyższy uruchomić zakupioną już silikonową szczoteczkę z Ross), z gumkami Invisibobble nie rozstaję się już od bardzo długiego czasu a temperówkę oczywiście też mam, ale taką zwykłą :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam wersję kompaktową szczotki TT i nie potrafię bez niej żyć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez TT:)

    OdpowiedzUsuń
  14. invisibobble są niezastąpione do noszenia koczków :)

    OdpowiedzUsuń
  15. szczotkę tt mam, ale jakoś nie wywarła na mnie mega dużego wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też już nie rozstaję się z Invisobobble i TT. :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Gumeczki i Tangle teezera znam od dawna i nie wyobrażam sobie przestać używać tych gadżetów. Tangle mam 2 wersje, normalną i mini do torebki.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaciekawił mnie ten zestaw pilniczków:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja chyba w końcu skuszę się na Tangle Teezer :) Przez ponad dwa lata miałam króciutkie włosy no ale teraz rosną i trzeba coś kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nic z tego nie mam ale za to wiem na co polować na styczniowych wyprzedażach ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Lubię Liquid Palisade - mam z Born Pretty.

    OdpowiedzUsuń
  22. Lubię Liquid Palisade - mam z Born Pretty.

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam szczotkę TT, ale całkowicie przejęła ją 4-letnia córka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Invisibobble mam i bardzo je lubię, fajnie podtrzymują włosy, myślałam, że będą spadać ale super się sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam tylko Invidibobble ;) Ale jestem bardzo zadowolona. Teraz już nie umiałabym nosić innych gumek ;) TangleTeezera nigdy nie próbowałam. Nawet podróbek. Mam niskoporowate włosy, więc nie mam dużych problemów z ich czesaniem i zwykły grzebyk doskonale sobie z tym radzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. gumki widziałam nawet sie zastanowiłam nad nimi

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo zainteresowały mnie oczyszczające gąbki ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nawet mam kilka rzeczy :D TT, gumkę i temperówkę

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetne gadżety! Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego jeszcze nie posiadam kilku z nich, jak np. szczotki TT czy gumek! Moje włosy wołają o pomoc i nie mam wyjścia muszę zakupić te rzeczy, czy portfel tego chce czy nie :P dziękuje za tak pomocny wpis, pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Gumki sprężynki to fenomenalny wynalazek! Absolutnie je uwielbiam, są niesamowicie praktyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja mam z tych gadżetów tylko TT i gumki :) oba najprawdę lubię. Obserwuję !:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Tanglee Teezer - uwielbiam. Nie wiem jak ja kiedyś się czesałam bez niego :) A swoje Invisibobble gdzieś posiałam ostatnio i koniecznie muszę je odnaleźć w czeluści torby na siłownię ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Tangle Teezer to chyba jedyna rzecz, którą chciałabym mieć. ORYGINALNĄ. kupiłam już mnóstwo podróbek i żadna mi się nie sprawdziła :<

    OdpowiedzUsuń
  34. O, widzę kilka rzeczy z Sephory :) To jeden z moich bardziej ulubionych sklepów z perfumami, ponieważ zawsze jest ogromny wybór :P

    Co do gadżetów, to gumki Invisibobble mam i nawet mam teraz jedną na włosach - naprawdę przydatna rzecz, zwłaszcza gdy łatwo plączą się włosy :D

    O gąbkach konjac, również słyszałam już wiele dobrego, ale jakoś nie wpadły jeszcze w moje ręce, aczkolwiek planuje w najbliższym czasie zakup :) Pozostałe gadżety również są ciekawe! ^-^

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
  35. dla mnie zbędne gadżety ;) jedynie TT przydatna

    OdpowiedzUsuń
  36. Szczotkę TT mam i bardzo sobie chwalę... na moje kręcone włosy jest niezastąpiona! Co do Liquid Palisade to używam zamiennika - dużo tańszego zresztą ;-D Pilniczek wygląda bardzo fajnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo fajny post :) Ja uwielbiam gąbki Konjac. Zostaje na dłużej i obserwuje bloga

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetny wpis na pewno pare rzeczy wypróbuje ;)
    http://xthy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  39. kilka razy już polowałam na tą gumkę i dalej jej nie kupiłam
    Dyed Blonde

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie znam tej taśmy do malowania paznokci, ale bardzo mnie ona zaciekawiła:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Świetne gadżety! Z większością nie miałam do czynienia więc czas to zmienić :)
    Gingerheadlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  42. TT uwielbiam:) Gumkę kabelek też mam i bardzo ją lubię do trzymania koka w ryzach, bo na moich długich włosach kucyka nie za bardzo trzyma.
    Słyszałam o tych gąbeczkach konjac i planuję je kiedyś kupić.

    OdpowiedzUsuń
  43. myślę nad tymi gąbeczkami :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Szczotkę TT mam oraz gumki, ale ciekawi mnie ogromnie od jakiegoś czasu gąbka Kojac :)

    OdpowiedzUsuń
  45. część znam część nie ale żadnego z gadżetów nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ciekawi mnie ta taśma ochronna do skórek ;) To świetny gadżet, mi zdarza się wyjechać i muszę później zmywać..

    OdpowiedzUsuń
  47. te gumki to mój hit:) używam tylko ich:)

    OdpowiedzUsuń
  48. Trzeba się wybrać do Sephora :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Super gadżety, ja chętnie wszystko wypróbuje jak będę mieć okazję i troszkę więcej kaski, bo na razie zbieram na ważny cel :D
    pozdrawiam cieplutko myszko :*

    OdpowiedzUsuń
  50. Tę taśmę do skórek muszę mieć! Świetny bajer, na pewno ułatwia życie :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Tangle Teezer to obowiązkowe wyposażenie! :) Te gumki Invisi jakoś mnie nie przekonały :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Gąbeczki konjack są genialne ja używam jej już dłuższy czas i jestem bardzo zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  53. Ja swojego TT mam juz chyba ze 4 lata i uwielbiam go :-) mieliśmy co prawda okres przejściowy ale jednak okazał się niezastąpiony!

    OdpowiedzUsuń
  54. Na gabeczki się czaje, TT wczoraj wyrzuciłam - nie na moje włosy.

    OdpowiedzUsuń
  55. Mam szczotkę TT, gumki i temperówkę :) natomiast kuszą mnie te gąbeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Z tego wszystkiego mogę pochwalić się tylko Tangle Teezerem :(

    OdpowiedzUsuń
  57. Ten Liquid Palisade by mi sie przydal, ale cena dosc wysoka jak za 2,5 ml :P

    OdpowiedzUsuń
  58. Z TT zupełnie nie mogę znaleźć języka.A gąbeczkę do twarzy sama zamówiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  59. fajniutki zestaw pilników :) obserwuje :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Bez tangle teezera sobie życia nie wyobrażam ^^ Invisibobble też lubię, a te pilniczki wydają się być bardzo wygodne i praktyczne do noszenia ze sobą na co dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  61. TT używam już chyba od 5-6 lat i dobrze mi służy :)

    OdpowiedzUsuń
  62. Moja siostra jest maniakalną fanką Tangle Teezerów :D Do mnie jednak ten fenomen nie przemawia, zdecydowanie wolę szczotki Wet Brush ;)
    Za to te gumki Invisibobble mnie ciekawią. Do tej pory byłam w stosunku do nich dość sceptyczna, bo jak to takim plastikiem włosy wiązać :D Ale Twój opis nieco zmienił moje nastawienie.

    OdpowiedzUsuń
  63. U mnie w domu również króluje Tangle Teezer. Zaczęłam od kompaktowej podróbki. Teraz mam oryginał i z pewnością nikomu go nie oddam :)

    OdpowiedzUsuń
  64. Miałam gąbkę Konjak, ale zupełnie się u mnie nie sprawdzała. Wolę jednak mniej delikatne produkty. Tangle Teezer jest ze mną już od kilku lat, jak tylko go odkryłam nie używam innych szczotek. Gdy miałam dłuższe włosy to i InvisiBobble było ze mną zawsze. Ciekawym produktem jest pilniczek, bardzo mi się podoba to, jak wygląda, jest mały i nie zniszczy się w torebce. No i "guma" przydatna do malowania paznokci, szkoda jednak, że cena jest dość wygórowana.

    OdpowiedzUsuń
  65. Takie gadżety się przydają i ułatwiają życie :)

    OdpowiedzUsuń
  66. Nie wyobrażam sobie już rozczesywania bez Tangle Teezer ;)

    OdpowiedzUsuń
  67. U mnie królują uzdatniacze wody: prysznicowo-kąpielowy filtr do wody z systemem kdf oraz w kuchni filtr molekularny z naturalną mineralizacją - zaczęliśmy dbać o nasze zdrowie :)

    OdpowiedzUsuń
  68. Tangle Teezer - nie wyobrażam sobie bez niego czesania a jestem włosomanniaczką, co chyba widać po moim blogu :D Bardzo przydatny wpis ! ;D

    OdpowiedzUsuń
  69. Pilniczki świetne! W każdej kobiecej torbie się przydadzą na czarną godzinę zadartego paznokcia. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze!

TOP