piątek, 20 października 2017

Etat Libre d’Orange | You Or Someone Like You

Perfumy marki Etat Libre d’Orange zapadają w pamięć. To nie jest kolejna, powtarzająca się kompozycja zapachowa, o której po tygodniu już dawno nie będziemy pamiętać. Można ją kochać lub nienawidzić, ale na pewno nie będzie się obojętnym. 

You or Someone Like You to jeden z najnowszych zapachów w asortymencie francuskiej marki Etat Libre D’Orange, która znana jest ze swoich niesztampowych kompozycji zapachowych! Jej celem jest burzenie schematów i stereotypów, a jej zapachy mają poruszać, uwodzić i intrygować.

Etat Libre d’Orange | You Or Someone Like You


Perfumy zainspirowane książką 


Perfumy You or Someone Like You powstały we współpracy z Chandler’em Burr’em - amerykańskim pisarzem i krytykiem perfumowym oraz perfumiarką Caroline Sabas. Zostały zainspirowane książka Burr’a pod tym samym tytułem. Jej akcja rozgrywa się w Los Angeles. Główną bohaterką jest mieszkająca na wzgórzach Hollywood Anne Rosenbaum, która jest żoną Howarda szefa studia filmowego. You or Someone Like You to nie jest zapach Los Angeles, lecz zapach jaki mogłaby nosić Anne – bystra, zdystansowana literatka. Wedle twórców nie najważniejsze są w nim nuty zapachowe, lecz uczucie jakie na nas wywiera. Możemy być sprytne lub naiwne, niewinne lub wyrafinowane, seksowne lub skromne, ale kimkolwiek jesteś, potrzebujesz zapachu stworzonego dla Ciebie (lub kogoś takiego jak Ty).

Etat Libre d’Orange | You Or Someone Like You

Mięta, bergamotka, a może róża… 


Zarówno ogród uprawiany przez Anne, jak i architektura miasta, która łączy beton, stal, bujną zieleń i nieodłącznie kojarzące się z Los Angeles wysokie palmy importowane i sadzone od 20tego wieku były inspiracją do stworzenia tego zapachu. Chandler Burr postanowił zataić składniki, twierdząc, że są kompletnie nieistotne. „Jeśli potrzebujesz koniecznie wiedzieć z czego to jest, nie noś tego zapachu: nie jest dla Ciebie…”. To co jednak czuć już przy pierwszym powąchaniu to niezwykła świeżość. Pierwsze skrzypce gra mięta z odrobiną cytrusowej, lekko kwiatowej bergamotki, która przenosi nasę do ogrodu pełnego świeżych nut zieleni. Z czasem odkrywamy również opisywane w książce krzaki czarnej porzeczki i róże. Perfumy You or Someone Like You oczarowują swoją lekkością, nienachalnością i świeżością. Mimo, że nie jest to najoryginalniejszy zapach w asortymencie marki Etat Libre d’Orange to ma w sobie coś wyjątkowego, co sprawia, że jest niepowtarzalny. Nosząc go mam pewność, że nikt inny nie będzie pachniał tak jak ja. Dodaje energii i pobudza do działania. To taki zastrzyk kofeiny zamknięty w butelce perfum. Jest idealny do osób, dla których mocne zapachy są zbyt przytłaczające, a nawet powodują ból głowy. Na mojej skórze jest wyczuwalny przez około 6 godzin.

Etat Libre d’Orange | You Or Someone Like You

Dla Ciebie? 


Czy jest to zapach dla nas, każdy musi przekonać się na własnej skórze. Jeżeli jesteście miłośnikami świeżości, dobrze czujecie się w zielonych, lekkich zapachach to koniecznie zwróćcie na niego uwagę. You Or Someone Like You to zapach, który nosi się jak drugą skórę. Staje się częścią nas i z czasem można się od niego uzależnić To taka miła odskocznia od przesłodzonych kompozycji zapachowych, które przytłaczają i duszą. You Or Someone Like You oraz inne perfumy marki Etat Libre d’Orange są dostępne w Perfumeriach Sephora.

37 komentarzy

  1. Mam próbkę i strasznie bałam się ją otwierać, ale jeśli jest bergamotka to już wiem, że muszę koniecznie obadać, może akurat znajdę zamiennik dla Atelier Cologne

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ ciekawy zapach!
    Wydaje się idealny! To mi się podoba... i to jeszcze jak :)
    ...ale i tak muszę powąchać!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tego zapachu ale czuję się nim zaciekawiona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tego zapachu, ale bardzo chętnie bym sprawdziła jak pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, a ja nigdy o nich nie słyszałam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie sprawdziłabym na własnej skórze, czy przypadłby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem zakochana w Putain des Palaces, postaram sie i tego poznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że przez Internet nie czuć tej woni :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie to zapach wolności! Piękny i w całości mój :) To jeden z tych zapachów, do których będę wracała.

    OdpowiedzUsuń
  10. Urocza buteleczka, przepiękne zdjęcia. Zapach kuszący przyznam, aż muszę poniuchać przy najbliższej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. wydaje mi się,że świetnie sprawdzałby się u mnie na co dzień i dodawał energii :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaintrygowałaś mnie tym zapachem , lubię perfumy w których skład wchodzi bergamotka :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem pewna, że zapachem byłabym oczarowana.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam o tych perfumach:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawy perfum :-) Taka świeżość niejednokrotnie dobrze się u mnie sprawdza :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Widziałam je już kilka razy ale osobiście nie miałam ;)
    Odpowiedziałam na Twój komentarz u mnie na blogu - zapraszam <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba nie są dla mnie, ale musiałabym je powąchać, aby się przekonać na 100%

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię zielone, świeże zapachy, chociaż sięgam po nie głównie latem. Teraz, kiedy na zewnątrz jest chłodniej, wolę otulić się cieplejszym, słodszym aromatem :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Muszę się przejść do Sephory i zapoznać się z tym zapachem, chociaż jesienią i zimą wybieram cięższe zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Z opisu wynika, że taki zapach bardziej pasowałby mi latem :)

    OdpowiedzUsuń
  21. nawet nie znam marki, o zapachu nie wspominając...

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem zwolenniczką ciężkich zapachów gdyż tylko takie utrzymują się na mojej skórze choć kilka razy trafiłam też na lżejsze zapachy które okazały się być strzałem w 10:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam już swoje ulubione perfumy, ale te chętnie bym chociaż powąchała :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mógłby mi się spodobać. Mogę wiedzieć gdzie kupiłaś ten koszyk ze zdjęć ? :)

    OdpowiedzUsuń
  25. ostatnio rozglądam się za nowym zapachem, może to właśnie ten okaże się być tym moim?

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo ciekawe :) Świetne zdjęcia!
    http://gingerheadlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Lubię świeże zapachy, ale czy zielone? Różnie bywa :) Flakonik nie bardzo mi się podoba, ale oczywiście jeżeli zapach miałby być super, to nie miałoby to dla mnie większego znaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Chyba nie jest dla mnie, bo wolę cieplejsze zapachy niż świeże.

    OdpowiedzUsuń
  29. Love your post dear ♥
    If you want check out my blog.I write about fashion,beauty and lifestyle.Maybe we can follow each other and be great blogger friends !

    http://herecomesajla.blogspot.ba/

    OdpowiedzUsuń
  30. Dopóki nie powącham, to za pewne się do niego nie przekonam - tak już mam, nic w ciemno, jesli o perfumy idzie jestem wybredna

    OdpowiedzUsuń
  31. W kategorii zapachów świeżych jest rzeczywiście niepowtarzalny i ma w sobie to coś, czego brakuje wielu świeżym kompozycjom - nutę mięty splecionej z bergamotką, a potem uzupełnionej kwiatami. Jest naprawdę pięknie, bo to świeżość nieoczywista i zapadająca w pamięć, więc dla kobiet szukających czegoś nowego i innego, ale wciąż pozostającego w kategorii zapachów świeżych to świetna propozycja. Mi osobiście również bardzo się podoba. Uważam, że nazwa tych perfum jest intrygująca.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze!

TOP