piątek, 24 listopada 2017

Lily Lolo | Naturalny rozświetlacz Rosé oraz Champagne

Odrobina rozświetlacza na kościach policzkowych wykańcza cały makijaż. Jest to ostatni szlif, który sprawia, że całość prezentuje się niezwykle elegancko i kobieco. 

Rozświetlacz to dla mnie pozycja obowiązkowa w każdym makijażu. Pięknie uwypukla kości policzkowe, dodaje objętości ustom oraz rozświetla oczy. Sprawia, że makijaż uzyskuje lekkości, jest dopełniony i wygląda niezwykle profesjonalnie. Do rozświetlaczy mam ogromną słabość i w mojej kosmetyczce znajdziecie zarówno te delikatne, które subtelnie podkreślają naturalne piękno twarzy, jak i bardzo wyraziste, przyciągające spojrzenia. Każde z nich sprawdzają się w innym makijażu i okoliczności. Naturalne rozświetlacze marki Lily Lolo to świetna propozycja na dzień, gdy stawiam na naturalności.



Lily Lolo, czyli świetny naturalny skład 


Marka Lily Lolo znana jest ze swoich naturalnych kosmetyków do makijażu. Popularność zapewniły jej świetne podkłady, a także sypkie kosmetyki do makijażu oczu i twarzy. Marka wyszła naprzeciw oczekiwaniu klientów i wprowadziła do swojej oferty również kosmetyki prasowane, które są odrobinę łatwiejsze w stosowaniu. Jedną z premier są przepiękne rozświetlacze Illuminator (90,90 zł/9 g). Na uwagę zasługuje ich skład, który zdecydowanie wyróżnia kosmetyki tej marki na tle konkurencji. Na bardzo wysokich pozycjach znajdziecie olejek arganowy, olejek z pestek granatu, witaminę E czy kwas hialuronowy. Taki koktajl odżywczych naturalnych składników zapewnia rozświetlaczom działanie nie tylko upiększające, ale również pielęgnacyjne, a także odpowiada za ich świetną formułę. Kupując kosmetyki marki Lily Lolo macie pewność, że nie znajdziecie w nich: nanocząsteczek, tlenochlorku bizmutu, sztucznych substancji zapachowych, syntetycznych barwników, substancji ropopochodnych, oraz parabenów. 

Skład Rosé Illuminator: Mica, Octyldodecanol, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil, Punica Granatum (Pomegranate) Seed Oil, Candelilla Cera, Tocopherol, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Polyglyceryl-2 Isostearate/Dimer Dilinoleate Copolymer, Glyceryl Caprylate, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Leptospermum Scoparium (Manuka) Oil, Sodium Hyaluronate, Eryngium Maritimum Callus Culture Filtrate, [+/- CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77491 (Iron Oxide), CI 77492 (Iron Oxide), CI 77499 (Iron Oxide)]


Naturalny efekt glow 


Naturalny rozświetlacz marki Lily Lolo to kosmetyk, który przypadnie do gustu zarówno wieloletnim miłośniczkom makijażu, jak i osobom początkującym. Ma bardzo aksamitną, maślaną formułę, która nie przysparza najmniejszych problemów w czasie aplikacji. Bardzo ładnie nabiera się na pędzel, a także również dobrze transferuje na skórę. Jego pigmentacja jest równie satysfakcjonująca, już pierwsza warstwa zapewnia wyrazisty, lecz nieprzerysowany efekt. To za co najbardziej polubiłam rozświetlacz to jego wykończenie. Jest niezwykle naturalne i eleganckie. Nie ma w nim ani grama drobinek. Zapewnia delikatny efekt tafli, który jest idealnym wykończeniem dziennego makijażu. Świetnie się sprawdzi w makijażu do pracy czy na studia. To naturalne podkreślenie naszych rysów twarzy, uwypuklenie ich atutów, a nie sztuczny połysk, który dobrze się prezentuje tylko na zdjęciach. Przy pomocy Illuminatora stworzymy makijaż, który wygląda jak nasza druga, lepsza skóra. Co ważne dzięki swojemu świetnemu składowi, a także świetlistemu naturalnemu wykończeniu rozświetlacz nie podkreśla suchych skórek, załamań skóry czy porów i z powodzeniem może być stosowany również przez posiadaczki dojrzałych cer. Dodatkowo jest bardzo trwały, na mojej skórze zaczyna tracić na intensywności dopiero po 12 godzinach.


Szampan, róża, a może brąz? 

Illuminator dostępny jest w trzech pięknych odcieniach. Do wyboru mamy niezwykle uniwersalny odcień szampański Champagne, delikatny róż Rosé oraz brąz Bronzed. Razem tworzą niezwykle uniwersalny zestaw, w ramach którego każdy znajdzie dla siebie idealny kolor. Rosé ma piękny poblask różu, który zapewnia makijażowi chłodny glow. To odcień, który będzie idealnym dopełnieniem chłodnego makijażu oczu, a także będzie świetnie się prezentować na chłodnych i neutralnych karnacjach. Warto wypróbować go również w roli toper i nałożyć go bezpośrednio na róż. Doda mu pięknego, naturalnego połysku, a także lekko zmieni jego odcień. Drugi kolor to niezwykle uniwersalny Champagne, czyli klasyczny rozświetlający beż. Jest to ten typ rozświetlacza, który będzie się dobrze prezentować w praktycznie każdy makijażu oka, na każdej karnacji i niezależnie od wieku. Taki odcień powinien się znaleźć w każdej kosmetyczce!


Naturalny prasowany rozświetlacz Illuminator marki Lily Lolo zapewnia przepiękne, naturalne rozświetlenie bez grama drobinek. Idealnie sprawdza się w dziennym makijażu zapewniając uwypuklenie kości policzkowych bez nadmiernego wybłyszczenia ich. Jego niewątpliwą zaletą jest również świetny skład, nienaganna trwałość oraz bardzo dobry wybór kolorów. Jeżeli lubicie look typu „make up no make up” to musi być Wasz! Rozświetlacze kupicie w sklepie internetowych Costasy.

44 komentarze

  1. Mam oba i przyznam, że jestem zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczny kolor, taki naturalny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam jedynie ich rozświetlacz w formie sypkiej ale chętnie poznałabym i te w wersji prasowanej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładne :) Uwielbiam kosmetyki tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne odcienie:)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyglądają bardzo ciekawie!! Ja muszę się w końcu skusić na puder od nich;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Odcienie są śliczne :) Podabają mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne są! Ja lubię delikatne kosmetyki, bo nie maluje się nigdy za mocno ☺ ten szampanski ma coś w sobie 😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
  9. Prezentują się kusząco, muszę je mieć :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Recenzja jest tak zachęcająca, że wpisuję sobie odcień Champagne na moją wishlistę! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. pięknie wyglądają na skórze:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Śliczne, takie delikatne <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Z ich firmy mam podkład i puder sa genialne i te rozświetlacze też się świetnie prezentują ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten cieplejszy bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten złoty bardziej do mnie przemawia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam takie rozświetlacze ale tych jeszcze nie miałam okazji używać

    OdpowiedzUsuń
  17. Naturalne rozświetlenie bez grama drobinek? To mi się podoba - czuję się skuszona;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Już kilka razy je widziałam i bardzo mi się podobają :D Ale mam tyle rozświetlaczy w domu, że naprawdę niepotrzebny mi nowy :D A chciałabym :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawa jestem jak by się spisał u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. nie miałam nic z tej firmy i jakoś mnie nie korci:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne są te odcienie...Jak uda mi się pozbyć trądziku to może wreszcie będę mogła stosować też odrobinę rozświetlacza :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo ładnie wygląda na skórze.

    OdpowiedzUsuń
  23. The pink blush is really nice!

    https://dinamighty.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Oba piękne i gdybym musiała wybrać jeden, oj miałabym problem.

    OdpowiedzUsuń
  25. No to chyba już wiem co kupię sobie na święta ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam Champagne i bardzo go lubię. Sięgam po niego w te dni, kiedy zależy mi na subtelnym rozświetleniu :)

    OdpowiedzUsuń
  27. ładne aczkolwiek mam juz swoj ulubiony z wibo:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Czuję, że mógłby to być kosmetyk dla mnie idealny :)

    OdpowiedzUsuń
  29. jakie śliczne! szczególnie ten szampanski! ♥

    OdpowiedzUsuń
  30. Przyznam, że oba kosmetyki są piękne:) Coś dla mnie, z całą pewnością:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja raczej używam bronzera niż rozświetlacza, ale może czas się przekonać i do tego drugiego.

    OdpowiedzUsuń
  32. Śliczne odcienie :) Bardzo lubię kolorówkę tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Oj, skusiłaś mnie. Chcę go mieć! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze!

TOP