wtorek, 9 stycznia 2018

Ulubieńcy 2017 roku | pielęgnacja

Odpowiednia pielęgnacja to inwestycja na przyszłość. Obecne wybory decydują jak nasza skóra będzie wyglądać za kilkadziesiąt lat. 

Zgodnie z moją obietnicą zapraszam Was na kolejne podsumowanie 2017 roku. Tym razem skupię się na pielęgnacji cery. Mam wrażliwą, suchą skórę z rozszerzonymi naczynkami, więc dobór odpowiedniej pielęgnacji nie zawsze jest dla mnie prosty. W poprzednim roku udało mi się jednak trafić na wiele świetnych kosmetyków, które bardzo pozytywnie wpłynęły na stan mojej cery. Wybrałam kilkanaście perełek, do których na pewno będę wracać w kolejnych latach.

Maski, czyli uzależnienie 2017 roku 


Główną zmianą w pielęgnacji mojej cery w 2017 roku było systematyczne stosowanie maseczek. Sięgałam po nie średnio 3 razy w tygodniu, co miało świetny wpływ na stan mojej cery. Jest dużo gładsza, bardziej rozświetlona, nawilżona, a także oczyszczona. Dzięki częstemu stosowaniu masek, sera oraz kremy lepiej się wchłaniają i zapewniają lepsze działanie pielęgnacyjne. W zeszłym roku przetestowałam wiele masek, a na wyróżnienie zasługuje 4 z nich. Moim absolutnym ulubieńcem została rewelacyjna maska Magnetight Age Defier marki dr. brandt, która zapewnia skórze prawdziwą odnowę. Rewelacyjnie oczyszcza, nawilża oraz regeneruje skórę. Dla mnie jest prawdziwym odkryciem i ubolewam nad jej wysoką ceną. Pełną recenzję znajdziecie TUTAJ. Kolejną rewelacyjną maską jest Filorga Scrub & Mask, czyli bomblująca maska dotleniająca. Nie tylko wygładza skórę, ale także nadaje jej niezwykle promiennego i świeżego wyglądu. To rewelacyjna maska przed większymi wyjściami, gdy zależy nam na perfekcyjnej bazie pod makijaż. Jeżeli Was zaciekawiła to koniecznie zajrzyjcie TUTAJ. Kosmetykiem, którego chyba nikomu nie muszę przestawiać jest maska Clear Improvement Active Charcoal Mask marki Origins, która rewelacyjnie oczyszcza skórę, zwęża pory, a także wyrównuje koloryt cery. Jest to dla mnie idealna maseczka błyskawiczna, która przy systematycznych aplikacjach zapewnia świetne efekty. Na jej temat niedługo pojawi się osobny post. Ostatnia maska - Gel mask hydrating & quenching marki Sephora to kosmetyk idealny do stosowania w parze z mocno oczyszczającymi maskami. Dzięki swojej żelowej, lekko chłodzącej konsystencji rewelacyjnie koi skórę, a także dogłębnie ją nawilża. Z powodzeniem może być również stosowana jako krem na noc. Pełna recenzja czeka na Was TUTAJ.

Ulubieńcy 2017 roku pielęgnacja Origins, dr. brandt, Filorga


Kremy warte uwagi 


Podstawą pielęgnacji cery jest dobry krem nawilżający i z całego grona testowanych przeze mnie w zeszłym roku kosmetyków wybrałam trzy, które polubiłam najbardziej. Pierwszy z nich to Shiseido Refining Moisturizer z serii Ibuki, do którego wróciłam po kilku latach przerwy. Jest to najlepszy krem pod makijaż, jaki do tej pory stosowałam. Świetnie nawilża skórę, a dzięki bardzo lekkiej formule szybko się wchłania pozostawiając idealną bazę pod podkład. W 2017 bardzo dobre wrażenie zrobiły na mnie również kremy marki Origins. Przez pierwszą połowę roku sięgałam głównie po krem Age-defense moisturizer with White Tea z serii A perfect world, który zachwycił mnie swoją bogatą, odżywczą formułą oraz filtrem przeciwsłonecznym SPF 40. Przeczytacie o nim TUTAJ. Druga połowa roku należała za to do nowości w serii GinZing, czyli Ultra-Hydrating Energy-Boosting Cream. Jest to idealny krem na okres jesienno-zimowy. Fantastycznie nawilża i odżywia skórę, a jego pomarańczowy świeży zapach dodaje nam energii na cały dzień. Pełną recenzję znajdziecie TUTAJ.

Ulubieńcy 2017 roku pielęgnacja Origins, Shiseido

Eisenberg – marka roku 


Marką 2017 roku zdecydowanie jest dla mnie Eisenberg. Ta francuska marka skradła moje serce od pierwszego spotkania i po kilku miesiącach stosowania ich kosmetyków mam ochotę na więcej. Moimi największymi hitami pozostają serum oraz krem pod oczy z serii Trio-Molecular, o których pisałam TUTAJ. Wyróżniają je niezwykle komfortowe w stosowaniu formuły, a także fenomenalne działanie pielęgnacyjne. Zapewniają ochronę przed wolnymi rodnikami, nawilżają i regenerują skórę, a dodatkowo są niezwykle wydajne! Hitem tego roku jest również ich J'Ose Deodorant Stick, czyli dezodorant, który zachwyca nie tylko składem, ale również skutecznością i zapachem. Przeczytacie o nim TUTAJ. Na uwagę zasługuje również linia kosmetyków po opalaniu Sublime Tan oraz nowa linia zapachów Secret, ale o niej napiszę Wam więcej za kilka tygodni.

Ulubieńcy 2017 roku pielęgnacja Eisenberg

Opalanie, ukojenie i pielęgnacja ust 


Sądzę, że dla wielu z Was hitem tego roku były żele aloesowe. W 2017 roku stały się bardzo popularne i zamieszkały w domach wielu z nas. Moim ulubionym jest niezaprzeczalnie Holika Holika, który wyróżnia nie tylko słodkie opakowanie, ale również rewelacyjne działanie. Stosuję go przede wszystkim do kojenia wszelkich podrażnień, a także w roli maski do twarzy. Uspakaja rozognione naczynka oraz nawilża skórę. W ulubieńcach nie mogłoby również zabraknąć kremu ochronnego z wysokim filtrem SPF. Już drugi rok z rzędu sięgam po niezastąpiony filtr Obagi Sun Shield Broad Spectrum SPF50, który zapewnia rewelacyjną ochronę, a także jest bardzo dobrą bazą pod makijaż. Nie bieli skóry, zapewnia matowe, naturalne wykończenie i jest niewyczuwalny na skórze. Recenzję znajdziecie TUTAJ. Na deser pozostają pomadki do ust z linii Mix & Play Skincare marki Sephora. Polubiłam je za kremowe formuły, piękne zapachy i co najważniejsze świetne działanie. Wersja różowa dodatkowo barwi usta, a miodowa ma zatopione peelingujące drobinki. Więcej o pomadkach przeczytacie TUTAJ.

Ulubieńcy 2017 roku pielęgnacja Holika Holika Sephora Obagi

Koniecznie podzielcie się w komentarzach Waszymi ulubieńcami pielęgnacyjnymi 2017 roku. Z przyjemnością sprawdzę Wasze typy, może podbiją również moje serce!

80 komentarzy

  1. U mnie było więcej rozczarowań kosmetycznych niż ulubieńców. Chętnie wypróbuję tej maski z Sephory i kremów Origins :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, że 2017 obfitował w rozczarowania, mam nadzieję, że 2018 będzie pod tym względem dużo lepszy! A markę Origins serdecznie polecam, ich kosmetyki nigdy mnie nie rozczarowują :)

      Usuń
  2. Lubię przeglądać tego typu posty, bo coś ciekawego z nich dla siebie nieraz podpatrzę :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Żel aloesowy od jakiegoś czasu jest na mojej liście. Mam pytanie odnośnie tego kremu z filtrem- nie wiesz, czy nie zatyka porów? Nie wzmaga trądziku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety w tej kwestii nie jestem w stanie Ci pomóc. Nie mam problemów z trądzikiem, a zapychania porów nie zauważyłam :)

      Usuń
  4. Żel Holika Holika czeka u mnie na wypróbowanie, może będzie moim hitem 2018 roku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się u Ciebie sprawdzi, idealnie koi wszelkie podrażnienia!

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę o nie pozostawianie linków reklamujących blogi.

      Usuń
  6. Na ten żel czaję się już jakiś czas...
    Nie znam Twoich ulubieńców, więc jest to znak że muszę to zmienić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto to zmienić, każdy z tych kosmetyków serdecznie polecam. Są rewelacyjne :)

      Usuń
  7. Ja 2017 rok poświęciłam na makijaż próbny do ślubu :D teraz za to maluję się bardzo oszczędnie, jakoś lepiej wyglądam bez makijażu :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Krem Shiseido Ibuki bardzo lubiłam :)
    Z maseczkami natomiast nigdy nie byłam jakoś bardzo regularna, ale ostatnio najczęściej sięgam po czarną maskę Evree;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do kremu Ibuki podejrzewam, że będę wracać jeszcze wiele razy. Dla mnie jest idealną bazą pod makijaż, każdy podkład wygląda na nim jeszcze lepiej. A czarną maskę Evree też bardzo lubię :)

      Usuń
  9. Żel aloesowy to prawdziwy skarb, warto go mieć zawsze w zanadrzu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. koniecznie chce sprobowac tej maski Origins, bo slyszalam ze jest sztos :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maska faktycznie jest rewelacyjnym, przy systematycznym stosowaniu zapewnia rewelacyjne efekty.

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Warto ją poznać, ich kosmetyki są genialne! Zachęcam do przejrzenia postów na blogu, pisałam na ich temat parokrotnie.

      Usuń
  12. Ej gdzie kupiłaś ten złoty koszyczek.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkie kosmetyki są naprawdę dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Najbardziej zaciekawiła mnie maska Magnetight :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maska jest rewelacyjne, gdyby kosztowała mniej to byłaby kosmetykiem obowiązkowym w każdej łazience :)

      Usuń
  15. sama mam w planach takie podsumowanie, tylko czasu brak :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie trzymam kciuki, żebyś wygospodarowała chwilę i czekam na Twoich ulubieńców :)

      Usuń
  16. Holika sławna już ze hoho a ja dalej jej ni mamm Wszyskie Twoje propozycje godne uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  17. uwielbiam żel Holika Holika, stosuję go na twarz ale także na włosy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na włosach jeszcze go nie testowałam, ale będę musiała dać mu szansę :)

      Usuń
  18. Nie znam tych produktów, chociaż część z nich z chęcią bym wypróbowała 😊 u mnie w ulubieńcach pojawi się m.in. peeling Resibo i odżywka do włosów Halier Fortesse 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O peelingu Resibo czytałam ostatnio wiele pochlebnych opinii, muszę go koniecznie wypróbować!

      Usuń
  19. Wszędzie gdzie się nie obejrzę tam czarne maski a ja jeszcze żadnej u siebie nie mam ;) żel z Holika Holika właśnie kupiła mi siostra bo słyszałam o nim same super opinie i nie ma porównania z innymi żelami aloesowymi, więc będę testować ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarne maski faktycznie są hitem blogosfery, ale kompletnie mnie to nie dziwi. Wiele z nich ma bardzo fajne składy i działanie. Testowałam kilka, ale moim ulubieńcem zdecydowanie zostaje Origins. Zapewnia świetne rezultaty i wcale nie jest taka droga :) A żel Holika Holika to kosmetyk, który powinien się znaleźć w każdym domu, rewelacyjnie koi wszelkie podrażnienia.

      Usuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę o nie pozostawianie linków reklamujących blogi.

      Usuń
  21. Szukam dobrego kremu więc może wypróbuję coś od Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjrzyj się koniecznie asortymentowi marki Origins, mają wiele rewelacyjnych serii!

      Usuń
  22. Muszę wypróbować zachwalaną przez Ciebie Magnetight Age Defier marki dr. brandt,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta maska jest moim odkryciem zeszłego roku, jej działanie jest genialne. Efekty widać już po jednym użyciu!

      Usuń
  23. Mnie bardzo kusi sprawdzenie marki Origins, słyszałam o niej wieeeele dobrego i muszę się w końcu na coś zdecydować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marka Origins zdecydowanie jest warta poznania. Przetestowałam już wiele ich kosmetyków i póki co żaden z nich mnie nie zawiódł :)

      Usuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę o nie pozostawianie linków reklamujących blogi.

      Usuń
  25. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę o nie pozostawianie linków reklamujących blogi.

      Usuń
  26. Lubię kosmetyki pielęgnacyjne, ale jednak nie te z najwyższych półek. Z wyróżnionych znam jedynie żel aloesowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie znam żadnego z tych kosmetyków. Ale żele aloesowe również uwielbiam, więc chętnie spróbuję kiedyś tego z Holika Holika ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. kusi mnie ten aloesowy żel Holika Holika, koniecznie muszę go wypróbować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żel Holika Holika jest ostatnio absolutnym blogowy hitem, warto go poznać :)

      Usuń
  29. Nie ukrywam, że wśród tych kosmetyków najbardziej zainteresowały mnie te z Eisenberg, Miałam już cudowne mleczko do demakijażu tej marki, a ostatnio kupiłam peeling i serum. Jestem bardzo ich ciekawa, ale na razie czekają w kolejce;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marka Eisenberg rozkochała mnie w swoich kosmetykach i w 2018 roku mam nadzieję, że będę miała okazję jeszcze lepiej poznać ich asortyment. Zachwyca mnie ich staranność w opracowywaniu nowych kosmetyków. Od samych formuł, poprzez zapachy, aż po opakowania są niezwykle przemyślane, a efekty ich stosowania są widoczne gołym okiem.

      Usuń
  30. Zaciekawiły mnie te kremy z Origins. Może się na nie skuszę w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, z działania obydwóch wersji jestem bardzo zadowolona!

      Usuń
  31. Zaciekawiłaś mnie tymi pomadkami :) Szkoda że nie mam po drodze do tego sklepu :) Ta wersja różowa coś czuję że by mi się spodobała, lubię delikatny efekt barwienia ust

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam zakupy przez internet! Ich sklep internetowy jest świetnie zaopatrzony i można kupić wiele produktów, które nie są dostępne stacjonarnie. Dodatkowo błyskawicznie wysyłają wszystkie paczki :)

      Usuń
  32. Zdecydowanie hitem roku były żele aloesowe ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba większość z nas ma przynajmniej jeden w swojej łazience :)

      Usuń
  33. Krem Ginzing to i hit mojego 2017, bardzo polubiłam ten krem!
    Natomiast żel aloesowy Holika Holika lubię od dawna, ale szukam teraz alternatywy o bardziej naturalnym składzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem rewelacyjnie się sprawdza w okresie zimowym, a dodatkowo ma bardzo rozsądną cenę. Sądzę, że szybko stanie się bestsellerem marki.
      Skład żelu Holika faktycznie mógłby być odrobinę bardziej naturalny, ale dla mnie nie stanowi to najmniejszego problemu. Jego działanie jest dla mnie rewelacyjne.

      Usuń
  34. Wszystkie przedstawione przez Ciebie produkty są naprawdę godne wypróbowania, moimi hitami były kosmetyki z dodatkiem węgla aktywnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z węglem aktywnym miałam kilka maseczek, były przyjemne, ale niestety nie na tyle, żeby dołączyć do grona ulubieńców :)

      Usuń
  35. Mam próbkę tej czarnej maski z Origins - mam nadzieję, że u mnie sprawdzi się równie genialnie, a żel aloesowy czeka na zamówienie =) Tyle przeczytałam pochwał na jego temat, że muszę go mieć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii na temat maski, mam nadzieję, że będziesz z niej równie mocno zadowolona. Żel aloesowy to rewelacyjny kosmetyk na wszelkie podrażnienia, koi i chłodzi skórę, a także zapewnia jej dawkę nawilżenia :)

      Usuń
  36. Żel aloesowy Holika Holika kocham miłością bezgraniczną. U mnie rewelacyjnie sprawdza się Serum yase i mam w użyciu drugie opakowanie :) pokochałam olej harika z magnolii. Oczywiście jest tego więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wszystkie rekomendacje! O marce Yase słyszałam sporo dobrego chętnie wypróbuję ich kosmetyki :)

      Usuń
  37. Kuszą mnie produkty Origins i te pomadki z Sephory. Moja mam zakupiła ostatnio tą miodową :)
    Odpowiedziałam na Twój komentarz u mnie na blogu - zapraszam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam jedno i drugie. Rewelacyjne kosmetyki! Mam nadzieję, że mama będzie zadowolona :)

      Usuń
  38. Żadnego z powyższych nie znam niestety, choć kilka kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Pomadka miodowa z peelingiem od Sephora to moje odkrycie 2017. Nareszcie koniec z nieestetycznymi suchymi skórkami :) Bardzo kuszą mnie maski Origins, tyle dobrego o nich słyszałam a jeszcze żadnej nie miałam okazji przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że też jesteś zadowolona z pomadki Sephora. Zachęcam Cię do wypróbowania pozostałych wersji, są rewelacyjne! Maski Origins bardzo lubię, polecam zarówno wersję czarną, jak i nawilżającą zieloną :)

      Usuń
  40. Kosmetyki marki Origins już jakiś czas są na mojej "wishliście"

    OdpowiedzUsuń
  41. Na serię GinZing muszę się skusić, a póki co z Twoich ulubieńców znam tylko aloes ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Uwielbiam miodową pomadkę peelingującą Sephora. Pisałam o niej na blogu w poście o produktach tej marki wartych polecenia. Nie zmieniłam zdania, to jedna z ciekawszych propozycji w perfumerii :)
    Z serii GinZing uwielbiam krem pod oczy, który cudownie rozświetla i nawilża. Co do kremu mam mieszane uczucia, bo najpierw naprawdę go lubiłam, ale po kilku tygodniach odniosłam wrażenie, że mnie zapycha.
    Eisenberg już jest na mojej liście zakupowej do Polski. Naczytałam się tyle pozytywnych recenzji, że muszę kupić chociaż jeden produkt.

    OdpowiedzUsuń
  43. Bardzo fajny post, wiele ciekawych rzeczy mozna z niego wynieść.
    Ten aloes. No kusicie mnie na tych blogach nim i naprawdę mam ochotę szukać go w sklepach albo w internecie i zamawiać. Kuuurcze no!

    OdpowiedzUsuń
  44. Hmm znam tylko żel aloesowy, to chyba kiepsko? ;P
    I koszyczek też znam, kupiłam ostatnio podobny w primark. Sporo mam już tych koszyków ;p

    OdpowiedzUsuń
  45. Wow, dużo tych ulubieńców! U mnie było trochę gorzej, ale ostatecznie jestem zadowolona bo moja pielęgnacja się zmniejszyła i uregulowała:) Skóra na tym korzysta.
    Kuszą mnie szczególnie produkty Eisenberg i Filorgi...

    OdpowiedzUsuń
  46. Z Twoich ulubieńców kojarzę tylko żel aloesowy. Resztę widzę pierwszy raz na oczy. Słabo;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze!

TOP