czwartek, 13 września 2018

Zastrzyk yuzu | SKINFOOD Yuja Water C Cream

Bardzo sobie cenię azjatyckie kosmetyki za ich niezwykle komfortowe formuły, świetne działanie, a także piękne szaty graficzne. To kosmetyki, które kuszą nas swoją kolorowością i sprawiają, że pielęgnacja staje się prawdziwą przyjemnością. 

Azjatyckie kosmetyki szturmem weszły do naszych łazienek i podbiły nasze serca. Przyznam szczerze, że zdecydowanie zbyt długo zwlekałam z wypróbowaniem ich, bo od pierwszego użycia rozkochały mnie w sobie. Od naszych polskich propozycji różnią się nie tylko samymi składami, ale również konsystencjami oraz zapachami. Są bardzo przyjemne w stosowaniu, łatwo się wchłaniają, a także zachwycają nietypowymi opakowaniami.

SKINFOOD Yuja Water C Cream


Azjatycki cytrus, czyli yuzu 


Kremem, po który sięgałam przez ostatnie dwa miesiące jest Yuja Water C Cream (105 zł/63 ml) marki SkinFood. Skusił mnie jego uroczy słoiczek przypominający własnoręcznie robiony cytrynowy custard cream. Zadaniem kremu jest przede wszystkim głębokie nawilżanie skóry, a także rozświetlanie jej. Głównym składnikiem jest olejek z Yuzu, czyli z japońskiego cytrusa przypominającego mandarynkę o zielono - żółtym kolorze. Owoc ten wyróżnia nie tylko piękny zapach i pyszny smak, ale również właściwości pielęgnacyjne. Jego olej jest pełen antyoksydantów i skutecznie rozjaśnia oraz wygładza skórę. W Yuja Water C Cream znajdziemy również niacynamidy, argininę, a także liczne ekstrakt i oleje m.in. z róży, bergamotki, brokułów czy aloesu. W ramach linii Yuja dostępny jest również tonik, maseczka, mgiełka, sera oraz emulsja. Olejek z Yuzu znajdziecie również w azjatyckich kosmetykach Kanebo czy Kose, a także łatwo dostępnej gamie kosmetyków Yuzu marki Sephora (dostępny jest żel micelarny oraz krem oczyszczający).

SKINFOOD Yuja Water C Cream

Nawilżenie i rozświetlenie na najwyższym poziomie 


Yuja Water C Cream ma niezwykle lekką budyniowo – żelową formułę, która przyjemnie otula skórę i stosunkowo szybko się wchłania pozostawiając lekki film ochronny. Bardzo dobrze współpracuje ze wszelkimi serami oraz kremami pod oczy, a także z makijażem, tworząc idealną bazę pod podkład. Krem mimo bardzo lekkiej konsystencji oferuje świetne nawilżenie nawet suchej, wrażliwej skórze. Intensywnie i dogłębnie ją nawilża na długie godziny, zapewniając jej całodzienny komfort i ochronę przed czynnikami zewnętrznymi. Skóra jest niezwykle miękka, gładka i przyjemna w dotyku. Dzięki wysokiej zwartości olejek z Yuzu również pięknie rozświetla, dzięki czemu twarz wygląda świeżo i młodo. Nie zauważyłam, aby krem miał jakikolwiek wpływ na moje przebarwienia, ale producent nie obiecywał właściwości rozjaśniających. Ogromną zaletą kremu Yuja Water C Cream jest jego przyjemny, orzeźwiający zapach cytrynowo – ziołowy, jak i uniwersalność. Z powodzeniem można go stosować zarówno w ciągu dnia, jak i na noc. Ja sięgałam po niego zazwyczaj dwa razy dziennie i nakładałam hojną porcją, więc 63 ml słoiczek starczył mi na dwa miesiące.

SKINFOOD Yuja Water C Cream

Krem Yuja Water C Cream to bardzo uniwersalny kosmetyk, który dzięki lekkiej konsystencji oraz silnym właściwościom nawilżającym i rozświetlającym mogę polecić posiadaczkom wszystkich typów cery. W przypadku suchych skór najlepiej sprawdzi się w ciepłe miesiące, a cery mieszane i tłuste polubią go jesienią i zimą. Jeżeli lubicie lekkie jak piórko konsystencje i szukacie mocno nawilżającego kremu to zdecydowanie warto go wypróbować. Dodatkowo od niedawna marka dostępna jest również w Perfumeriach Sephora, więc azjatyckie kosmetyki mamy na wyciągnięcie dłoni.

39 komentarzy

  1. Ale z niego słodziak <3
    Bardzo lubię lekkie, ale dobrze nawilżające formuły. Pewnie więc bym się z tą cytrynką polubiła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta wersja z wit C zaciekawiła mnie z Skin Fooda podobnie jak ich brzoskwiniowa seria :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam dobrych doświadczeń z tą marką, ale ten żółty mógłby mi nawet pasować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie bym się na niego skusiła lubię cytrusy więc ... ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się ta budyniowa żelowa konsystencja, lubię właśnie takie :) Super krem :) Jestem przekonana, by przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ne pewno używałabym go na noc. Moja pielęgnacja dzienna musi być jednak lekka.

    OdpowiedzUsuń
  8. mnie do azjatyckich kosmetyków aż tak nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam wrażenie, że byłby to dobry produkt dla mnie na nadchodzący czas, a dobrym nawilżeniem nie pogardzę :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam doczynienia jeszcze z tą marką, może kiedyś jednak coś z niej poznam. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie zna tej marki ;) ale kremik mi się podoba, lubię takie kosmetyki dodające skórze blasku <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Coś czuję, że bardzo polubiłabym się z tym kremem...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam cerę mieszaną, więc dla mnie na jesień i zimę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ooooo mega bym się z nim polubiła!;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię koreańskie kosmetyki, o tej marce trochę już słyszałam, ale tego produktu i chyba nic od nich jeszcze nie miałam. Ma bardzo ładną szatę graficzną, a na Twoich zdjęciach prezentuje się niezwykle zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawe w jakiej cenie w angielskim TK Maxxie są. Warto wypróbować

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię kosmetyki z witaminą C więc chętnie bym po niego sięgnęła, ale po okresie zimowym gdyż moja skóra lubi się wtedy mocno przesuszać.

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety nie miałam okazji korzystać z kosmetyków tej marki, ale zdjęcia są śliczne, aż ma się ochotę zakupić produkt hehe

    OdpowiedzUsuń
  19. bardzo interesujący kosmetyk :) Cytrynowa szata graficzna również mnie wpadła w oko :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Też zauważyłam, że w sklepach pojawiło się dużo azjatyckich kosmetyków, jeszcze nie próbowałam, ale na pewno warto, bo mają dobre opinie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Hmmm .. może też się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  22. Podoba mi się jego działanie - takiego działania oczekuję od większości kremów, po jakie sięgam - nawilżenie i naturalne rozświetlenie. Spodziewałam się, że przez cytrusa będzie rozjaśniać, ale skoro producent tego nie obiecuje, to nie ma co tego oczekiwać. Muszę przyznać, że krem ma dość nietypową pojemność;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Widzę, że koniecznie muszę wypróbować:) Podrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. W pierwszej chwili rzucił mi się w oczy motyw cytrusów, uwielbiam kosmetyki z takim motywem :) Kiedys muszę wyprobowac :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Do Sephory mi nie po drodze niestety. Ale przyznam, że kosmetyk mnie zaciekawił - fajnie że można go stosować i na noc i na dzień :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ajć, jak ja lubię takie produkty. Wszystko co rozświetla musi być moje :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo ładne zdjęcia :) Potęgują jeszcze przyjemniejszy odbiór tego kosmetyku :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja dopiero poznaję azjatyckie kosmetyki, o tej marce wiele dobrego się już naczytałam, więc może z okazji świąt sprawie sobie jakąś małą niespodziankę:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja też zbyt długo czekałam z azjatycką pielęgnacją, cudny ten gagatek :) zapisuję sobie na wishlistę :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Az mi się kwaśno zrobiło ja widok tej cytrynki :) takich kosmetyków jeszcze nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze!

TOP