piątek, 21 lutego 2020

Aktualna pielęgnacja ciała vol.4 | Elancyl, Sephora, Organic Shop, Rituals, Rogé Cavaillès

Ostatnio mam sporo zaległości blogowych, a nadrabianie ich rozpoczniemy od serii, która powstała rok temu. W „aktualnych pielęgnacjach ciała” lubię Wam przypominać o dbaniu o skórę całego ciała, a nie tylko skupianiu się na twarzy. W szczególności w okresie zimowym warto się zmobilizować, żeby być gotową na sezon krótkich spódniczek i sandałków. Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzje 5 kosmetyków wśród których znajdziecie aż dwóch ulubieńców.



Pielęgnację ciała zaczynamy już pod prysznicem. Do oczyszczania skóry ostatnio stosowałam Satynowy olejek do kąpieli i pod prysznic argan i róża od francuskiej aptecznej marki Rogé Cavaillès (29 zł/250 ml). Producent obiecuje nam odżywienie, relaks i satynową piankę, ale niestety nie zauważyłam żadnego z tych elementów. Olejek dobrze oczyszcza skórę, bardzo subtelnie się pieni i nie wysusza. Sam zapach jest neutralny i nie wyczuwam w nim tytułowego zapachu herbacianej róży. Określiłabym go mianem przeciętniaka, powrotu nie planuję. Jeżeli zaglądaliście w zeszłym roku na bloga to na pewno nie muszę Wam przedstawiać mojego pierwszego ulubieńca, czyli Body Scrub Organic Mango & Sugar marki Organic Shop (ok. 10 zł/250 ml). Peeling wyróżnia niezwykle komfortowa, miękka formuła pełna ziarenek cukru, która nie osypuje się w czasie aplikacji. Świetnie złuszcza martwy naskórek bez podrażniania nawet delikatnej skóry oraz zapewnia jej nawilżenie bez efektu oblepienia czy tłustości. Ponadto jest wydajny i kosztuje grosze. W czasie ostatniego roku testowałam różne wersje tego peelingu, każda z nich zapewnia świetne właściwości zdzierające, lecz w kwestii zapachu wygrywa pomarańczka. Koniecznie musicie go poznać!


Do pielęgnacji ciała wytypowałam dwa kosmetyki. Rano sięgałam po balsam Elancyl Slim Design przeciw uporczywemu cellulitowi (147,99 zł/200 ml) wzbogacony o kompleks Kofeina 3D. To moje kolejne spotkanie z marką i jak zwykle jestem bardzo zadowolona z efektów. Balsam pięknie pachnie, bardzo szybko się wchłania i zauważalnie poprawia stan skóry. Ujędrnia ją, wygładza i nawilża. Sprawia, że skóra wygląda zdrowo i ładnie. Aby miał faktyczny wpływ na cellulit warto połączyć go z masażami, na które ostatnio nie miałam czasu. Wieczorem sięgałam za to po Body Butter z linii Sephora Collection w wersji odżywczej Guarana (25 zł/100 ml). Masło polubiłam za bardzo fajne opakowanie umożliwiające zużycie go do ostatniej kropli, bogatą konsystencję oraz dobre właściwości nawilżające. Nie do końca za to odpowiadał mi jego zapach. Dosyć wysoka jest również sama cena (w stosunku do pojemności), ale rekompensuje ją wysoka wydajność. Jestem ciekawa wersji Masło Shea, podejrzewam, że jej kompozycja zapachowa bardziej trafiłaby w mój gust. I na deser pozostał nam krem do rąk, czyli ulubieniec numer dwa! Krem Rituals the Ritual of Dao (42 z/70 ml) ratował moje dłonie przez ostatnie tygodnie. Duża ilość pracy połączona z niskimi temperaturami i częstym moczenie dłoni spowodowała u mnie ogromne przesuszenia i dyskomfort. Krem już po pierwszej aplikacji zapewniał ulgę, regenerował skórę i ją zmiękczał. Ze względu na dosyć treściwą, tłustawą formułę najlepiej sprawdza się nakładany na noc, gdy ma czas dobrze wchłonąć. Ogromną zaletą jest również jego piękny, kojący zapach (Rituals to prawdziwy mistrz tworzenia wyjątkowych kompozycji) oraz niezwykła wydajność.


Z tego zestawienia na wyróżnienie zdecydowanie zasługuje peeling do ciała Organic Shop oraz krem do rąk Rituals, na pewno będę sięgała po kolejne opakowania. Dajcie znać jak wygląda Wasza pielęgnacja ciała! Systematycznie nakładacie balsamy czy jest to Wasza pięta Achillesa?

21 komentarzy

  1. Bardzo ciekawa pielęgnacja, Rituals uwielbiam, pozostałe produkty chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię peelingi Organic Shop :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Za wyjątkiem peelingu nie znam innych kosmetyków z Twojej aktualnej pielęgnacji. A peelingi Organic Shop bardzo lubię i polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę koniecznie wypróbować ten peeling ;) Zimą częściej sięgam po balsamy, chociaż przyznaję że nie jestem w tym regularna..

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam peeling Organic Shop, nawet fajnie się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli chodzi o balsamy przyznam, że nie jestem regularna. Ciekawe produkty, żadnego jeszcze nie używałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Za wyjątkiem peelingu same nowości dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest kilka kosmetyków Organic Shop które lubię, aczkolwiek nie wszystkie u mnie sprawdzają się :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam olejek Roge Cavailles:). Jest bardzo przyjemny:).

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam żadnego z tych produktów ale peeling najbardziej mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Scrub z mango jest świetny, lubię też malinowy i kakaowy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam krem Rituals (jest super!) i żel pod prysznic Roge Cavailles (lubiłam).

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawe kosmetyki, nie znam ich

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię produkty Elancyl,zwłaszcza te antycellulitowe... :) Niestety ich cena jest zabójcza, zazwyczaj poluje na promocje!

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam peeling Organic Shop w wersji mango :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze!

TOP