piątek, 17 kwietnia 2020

Ulubieńcy marca | the Saem, Bandi, InSight, When

Bardzo pozytywnie przyjęliście wpis na temat moich ulubieńców lutego, więc dzisiaj (z lekkim opóźnieniem) zapraszam na edycję marcową. Podobnie jak w zeszłym miesiącu króluje pielęgnacja, bo to właśnie na niej skupiamy się w czasie kwarantanny. Przygotowałam zestaw 5 kosmetyków, po które z ogromną przyjemnością sięgałam w ostatnim miesiącu i do których chętnie wrócę w przyszłości.




Spa dla włosów


Tym razem główną kategorią jest pielęgnacja włosów. Jeżeli zaglądacie na mojego Instagrama to zapewne żaden z kosmetyków nie będzie dla Was nowością. Nadmiar wolnego czasu postanowiłam przeznaczyć m.in. na seanse spa, w ramach których zapewniam mocną regenerację końcówkom i oczyszczenie skórze głowy. Pierwszym krokiem jest więc olejowanie na podkład z aloesu. Moim faworytem jest Jeju Fresh Aloe Soothing Gel 99% koreańskiej marki the Saem (29,90 zł/200 ml), czyli żel aloesowy wzbogacony m.in. o betainę oraz ekstrakty z portulaki, bazylii, oregano czy szałwii. Pięknie nawilża włosy, dodaje im miękkości i gładkości. Stosowałam go w parze z wieloma różnymi olejami i za każdym razem gwarantuje moim włosom genialne efekty, a dodatkowo łatwo się spłukuje. Można go z powodzeniem stosować również do ukojenia skóry np. po poparzeniach słonecznych lub depilacji. Aktualnie przydaje się również do przygotowywania własnoręcznego żelu antybakteryjnego. Pozycja obowiązkowa w każdym domu. Drugim krokiem w moim włosowym spa jest nałożenie peelingu na skórę głowy. W tej kategorii moim faworytem jest Tricho-peeling oczyszczający do skóry głowy marki Bandi (38 zł/100 ml), którego działanie oczyszczające bazuje na moczniku i kwasie mlekowym. Peeling ma za zadanie oczyścić skórę z nadmiaru zrogowaciałego naskórka oraz zanieczyszczeń tworzących na powierzchni skóry warstwę krystalizacyjną. Nakładamy go raz w tygodniu (z czasem rzadziej) na 10 minut, a następnie spłukujemy. W przeciwieństwie do mechanicznych peelingów jest o wiele łatwiejszy w aplikacji i spłukiwaniu oraz skuteczniejszy. Bardzo ładnie oczyszcza skórę, włosy są odbite u nasady i „lekkie”. Zniwelował u mnie uczucie swędzenia, które towarzyszyło mi od kilku tygodni. Polecam go stosować w parze z szamponem z tej linii, który opisywałam w poprzednich ulubieńcach. To bardzo zgrany duet! Ostatnim kosmetykiem w tej kategorii jest maska do włosów suchych Dry Hair marki InSight (31 zł/250 ml) stosowana w roli odżywki aplikowanej na kilka minut. Zawiera ekstrakt z owsa, olej kokosowy, masło z Illipe oraz olej ze słodkich migdałów, które rewelacyjnie się sprawdziły na moich cienkich, niskoporowatych włosach. Już w kilka minut pięknie nawilża końcówki, dodaje włosom pięknego połysku i niezwykłej miękkości. Są gładkie, miłe w dotyku i nie plączą się w ciągu dnia. Co ważne maska łatwo zmywa się z włosów i pięknie pachnie. Moja tubka dobiła już dna, ale na pewno wrócę do tej maski za kilka miesięcy!


Maseczkowi eksperci


Drugą kategoria ulubieńców to spa dla twarzy. Tak jak Wam od dawna wspominam moja skóra ostatnio przeżywa drugą młodość. Staram się, aby stosowane przeze mnie kosmetyki przede wszystkim mocno ją nawilżały i odbudowywały, a oczyszczam przy pomocy masek na bazie glinek. W marcu wróciłam do mojego ulubieńca z zeszłego roku, czyli Creamy Mud Pore Clarifying & Minimizing koreańskiej marki When (52,99 zł/30 ml). Bazuje na czystej glince amazońskiej, taninach pochodzących m.in. z zielonej herbaty i persymony oraz naturalnym olejku z mięty pieprzowej. Zapewnia bardzo dobre działanie oczyszczające, przyspiesza gojenie się zmian oraz działa ściągająco na pory. Pięknie koi skórę oraz ją nawilża. W przeciwieństwie do wielu oczyszczających masek nie powoduje uczucia suchości czy ściągnięcia, a dzięki zawartości olejku z mięty dodatkowo lekko chłodzi i odświeżająco pachnie. Ostatni ulubieniec towarzyszy mi przy nakładaniu każdej maski w kremie i jest nim bardzo przyjemna futerkowa gąbeczka zwana również demaskatorem lub cleansing puff. Możecie ją kupić w wielu polskich sklepach internetowych (26 – 38 zł) lub tak jak ja na Aliexpress (ok. 5 zł). Jest to bardzo mięciutki puszek wykonany z poliestru, którym możemy usuwać makijaż lub właśnie maski. Jest bardzo delikatny, świetnie wywiązuje się ze swojego zadania i możemy go prać w 60 stopniach. Z nim zmywanie nawet najbardziej brudzącej i uciążliwej maski jest bezproblemowe. Jeżeli kochacie glinki to musicie go poznać, jest dużo lepszy niż gąbeczki Calypso.


Koniecznie dajcie znać w komentarzach czy miałyście okazję już wypróbować któryś z moich ulubieńców oraz podzielcie się Waszymi faworytami marca!

16 komentarzy

  1. Jak zawsze świetny wpis! Wszystko bardzo mnie zaciekawiło. Jako pierwsze z polecanych kupię na pewno żel aloesowy�� Myślę, że peeling od Bandi by się u mnie również sprawdził, bo mam skórę która się łuszczy ��‍♀️ Pozdrawiam ����
    #bezpodkladu

    OdpowiedzUsuń
  2. Zanm firme When :) ale nic nie mialam od nich

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam Twoich ulubieńców. Też postanowiłam zadbać o włosy w tym czasie i skusiłam się na wiele specyfików, między innymi marki Bandi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawi ulubieńcy, ten peeling do skóry głowy mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajni ci ulubieńcy! I choć nie znam żadnego z nich osobiście, to o niektórych (jak np. o peelingu Bandi) słyszałam sporo dobrego. Chętnie sprawdziłabym na sobie tę gromadkę. Całą! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Peeling do skóry głowy teraz by mi się przydał :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam Twoich ulubieńców, ale chętnie wypróbuję oczyszczający peeling do skóry głowy 😉

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie do tego peelingu już tyle razy się przymierzałam.. Chyba się w końcu skuszę :) czytałam mnóstwo pozytywnych opinii, a mam duży problem ze skórą głowy, ktory co chwilę nawraca.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję za polecenie kolejnych fajnych produktów :) z chęcią je przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam Twoich ulubieńców ale zainteresowała mnie odżywka do włosów;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż muszę się bliżej przyjrzeć tym produktom ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam kosmetyki Bandi, jednak do tej pory testowałam tylko te do twarzy. Chętnie przetestuje serię do włosów. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. uwielbiam aloes za jego wszechstronne zastosowanie, używam zarówno do włosów jak i ciała

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam żadnego z tych produktów, ale właśnie za to między innymi lubię Twojego bloga- zawsze dowiem się o czymś zupełnie dla mnie nowym!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze!

TOP