sobota, 31 grudnia 2011

Tagi: Lakieromaniaczki i postanowienia noworoczne!

Tag: Lakieromaniaczki

1.      Ulubiona marka lakierów?

Moje dwie ulubione marki to OPI i Colour Alike

2.      Lakiery brokatowe czy kremowe?

Kremowe!

3.      OPI, China Glaze czy Essie?

OPI

4.      Jak często zmieniasz kolor lakieru do paznokci?

Zazwyczaj około 2-3 razy w tygodniu.

5.      Jaki jest Twój ulubiony kolor?

Mocny róż i czerwienie.

6.      Ciemne czy jasne pazurki?

Ciemne!

7.      Co masz aktualnie na paznokciach?




8.      Czy lubisz matowe wykończenie?

Nie mam nic przeciwko, ale wolę błysk :)

9.      Czy jesteś fanką frenchu?

Lubię na innych, na moich paznokciach specjalnie mi się nie podoba. Najważniejsze, żeby był profesjonalnie wykonany.

10.  Ulubiony zimowy kolor?

Czerwień z drobinkami.

11.  Za lakierami jakiej marki szczególnie nie przepadasz?

Chyba Essence, ale ogólnie nie ma marki, której bym bardzo nie lubiła.

12.  Czy używasz lakieru nawierzchniowego? Jaki jest Twój ulubiony?


13.  Jakiego koloru lakieru nigdy (lub prawie nigdy) nie nosisz?

Zielenie, żółci, błękity i biel. Wolę klasykę.

14.  Czy używasz preparatów podkładowych? Jakie sprawdziły się najlepiej?


15.  Ulubione wykończenie lakieru?

Kremowe, wygląda elegancko na paznokciach.

16.  Wzorki czy prosty, monochromatyczny manicure?

Prosty. Zresztą nie mam wystarczających umiejętności do malowania ładnych wzorków.

17.  Czy lubisz pękające lakiery?

Nie, kojarzy mi się z starym manicurem z odpryskami.

18.  Jakie lakiery znajdują się aktualnie na Twojej wishliście?

Chyba nie mam żadnego w tej chwili na liście, ale mi się zmienia to każdego dnia :)

19.  Jaki lakier kupiłaś ostatnio?

Chwaliłam się Wam moimi wielkimi zakupami tutaj.

20.  Lubisz dostawać lakiery w prezencie czy kupować je sama?

Uwielbiam prezenty, ale w 99% kupuje je sobie sama.

21.  Kiedy zaczęłaś malować paznokcie?

Koniec liceum początek studiów.


Tag: Postanowienia noworoczne

1.      Od dwóch miesięcy bardzo się zmotywowałam i bardzo dbam o swoją skórę. Dwa razy dziennie wklepuje balsamy i łykam suplementy diety. W 2012 mam nadzieję, że uda mi się kontynuować te praktyki.

2.       Schudnąć kilka kilogramów (to chyba stały element wszystkich postanowień ;))

3.      Regularnie publikować posty na blogu. Od miesiąca starałam się zamieszczać posty codziennie i sprawiło mi to niezwykłą radość!

4.      Przestać marnować tyle czasu przed komputerem. Niestety popadam czasem w stan hipnozy przed komputerem i zamiast bawić się z psem, spędzać czas na świeżym powietrzu lub spotkać się ze znajomymi wgapiam się w ekran.

5.      Zużyć przynajmniej część moim zapasów i ograniczyć zakupy nowych kosmetyków. W ciągu dwóch lat moja kolekcja rozrosła się niesamowicie. Jest mi aż trochę wstyd. Nie mogę się powstrzymać jak widzę nowy. piękny brązowy cień lub róż w różowo-brzoskwiniowym kolorze. Pora cieszyć się produktami, które leżą w szufladach i na nowo jej odkrywać. Mam nadzieję, że w przyszłorocznych miesięcznych zużyciach zobaczycie jak moja kolekcja się kurczy!

Przy okazji chciałam Wam życzyć cudownego Nowego Roku i szalonej sylwestrowej nocy!
CZYTAJ DALEJ
piątek, 30 grudnia 2011

Zużycia grudnia



1.      AA Ciało Wrażliwe Odżywczy krem do stóp Zmysłowa Malina – kolejny krem do stóp, który  nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Zapach jest ładny i w miarę naturalny, ale działanie jest średnie. Jeżeli nie macie żadnych problemów ze skórą stóp, może Wam się spodobać, ale dla moich wymagających, suchych stóp jest zbyt słaby. Zostanę przy sprawdzonym Gehwolu Lipidro.

2.      Clinique Dramatically different moisturizing lotion – szczerze mówiąc to nie rozumiem dlaczego tyle osób zachwyca się tym produktem. Szybko się wchłania, delikatnie nawilża, ale spektakularnych efektów nie zauważyłam. Taki o kremik za 160 zł.

3.      Eveline Serum intensywnie wyszczuplające +ujędrniające Antycellulitowe – lubię ten produkt i na stałe gości w mojej pielęgnacji antycellulitowej. Dosyć szybko się wchłania, przy regularnym stosowaniu poprawia wygląd skóry i jest tani. Warto przetestować.



4.      Natura Officinalis – próbka z KissBox’a. Niestety pojemność, którą testowałam, nie umożliwiła mi dobrego poznania produktu. Jedyne co mogę na jego temat napisać to, że ma miłą konsystencję, przyjemnie pachnie i nieźle nawilża.

5.      Inglot Dry&Shine – moje ukochane kropelki do wysuszania lakieru. Pisałam o nich tutaj.

6.      Stila Illuminating Tinted Moisturizer SPF 15 – nie zużyłam go, ale leżał już tak długo w kosmetyczce, że zmieniła się jego konsystencja. Produkt bubel. Miał beznadziejne krycie, zostawiał tłustą warstwę na skórze i bardzo szybko znikał z twarzy



7.      Yves Rocher Odżywczy balsam do ust Orange&Chocolate – bardzo fajny balsam. Dobrze nawilżał, długo trzymał się na ustach i był bardzo wydajny. Dodatkowo zapach marzenie. Jakby był dostępny w stałej sprzedaży na 100% kolejny czekałby już na mnie w kosmetyczce.

8.      Aromatherapybar Naturalny olejek do masażu i kąpieli pomarańcza z grejpfrutem – stosowałam go jako olejek do ciała.  Ma śliczny zapach (jak cukierki Nimm2) i dobrze nawilża. Po nałożeniu daje delikatny efekt rozgrzewający. Polecam go do stosowania tylko na noc, bo dosyć powoli się wchłania.

9.      Urban Decay cień Deluxe w kolorze Ruthless – całkiem teoretycznie całego nie zużyłam, ale mniej więcej po wykończeniu połowy produktu, spadł mi na podłogę i posypał się w drobny mak. Śliczny kolor, bardzo dobra konsystencja. Polecam!



10.  La Bastidane Body Lotion Orange Blossom – próbka dodana do zakupów. Nie podobał mi się zapach, więc na pewno nie kupię.

11.  Berkeley Square Body Lotion Lime & Clarysage – podobnie jak wyżej. Kiepski zapach, bardzo płynna konsystencja. Nic ciekawego.

12.  Perfecta Beauty Cera Dojrzała 40+ regenerujący krem na noc z mikrokolagenem, imbirem, kwasem hialuronowym i białymi truflami – przetestowałam 4 próbki i jestem pod wielkim wrażeniem. Stosowałam na dekolt i szyję, bo nie chcę rozleniwiać swojej skóry. Ładnie pachnie, ma bardzo przyjemną konsystencję i bardzo dobrze nawilża. Składniki kremu brzmią bardzo obiecująco. Może skuszę moją mamę do przetestowania pełnowymiarowego opakowania.

Jestem bardzo zadowolona z zużyć z tego miesiąca. Prawie udało mi się zlikwidować wszystkie resztki kosmetyków zalegające w szafkach. A jak Wam się udało w tym miesiącu?
CZYTAJ DALEJ
czwartek, 29 grudnia 2011

Bubel drogeryjny: Suchy szampon Beauty Formulas

Od pewnego czasu zrobiło się dosyć głośno na zagranicznych blogach na temat suchych szamponów. Bardzo spodobała mi się ich idea, bo byłam już zmęczona codziennym myciem włosów (myje rano, więc każda minuta w łóżku jest cenna). Będąc w Superpharmie wpadłam przypadkiem na regał z kosmetykami Beauty Formulas i zdecydowałam się na zakup ich suchego szamponu. Był to pierwszy tego typu produkt, z którym miałam do czynienia. Niestety bardzo się nim rozczarowałam.


Zacznijmy od zapachu. Jest bardzo intensywny. Po użyciu tego szamponu, przez cały dzień czuję jego zapach, który nie należy do najgorszych, ale przyjemny też nie jest.

Tuż po użyciu mam wrażenie, że włosy są trochę czystsze i świeższe, ale po 40 minutach zaczynają wyglądać gorzej niż przed aplikacją szamponu. To działanie, dla mnie kompletnie dyskwalifikuje ten produkt. Koszt szamponu to około 15zł, więc do najtańszych nie należy.

Miałam do czynienia z jeszcze jednym produktem tej marki, na którym też się zawiodłam, ale o tym w innym poście. Jeżeli stosowałyście jakiś suchy szampon, to piszcie o swoich doświadczeniach w komentarzach.
CZYTAJ DALEJ
środa, 28 grudnia 2011

Cienie z MACa – przegląd palet

Koniec roku zbliża się wielkimi krokami, więc postanowiłam zrobić inwentaryzację palet z MACa. Jestem bardzo ciekawa jak będą wyglądały za rok. Mam nadzieję, że uda mi się zużyć część cieni i tym samym trochę odchudzić rozrastającą się kolekcję.  Jeżeli macie ochotę zobaczyć swatche i przeczytać recenzję, któregoś z cieni, piszcie w komentarzach :)

LE – to cienie pochodzące z limitowanych kolekcji.






  PS. Wiem, że mam za dużo, ale kocham je całym sercem i zbieram już od kilku lat… :)
CZYTAJ DALEJ
wtorek, 27 grudnia 2011

Pielęgnacja paznokci

Jestem zapaloną lakieroholiczką od około 2 lat. Mam pomalowane paznokcie przez 350 dni w roku. Jeżeli nie mam czasu na pomalowanie lakierem (nie oszukujmy się, zawsze mam na to czas ;)) to maluje przynajmniej odżywką. Aby lakier długo się trzymał i wyglądał ładnie, wypracowałam sobie pielęgnacyjną rutynę.



Bazą, którą stosuję od początku wakacji jest Sally Hansen Miracle Cure. Pomogła mi, gdy moje paznokcie wymęczone morską wodą, piaskiem i słońcem, bardzo się rozdwajały i łamały. Po tygodniu kuracji, widać było bardzo dużą różnicę. Odżywka kosztuje około 35 zł i jest dostępna w Superpharm (poczekajcie na zniżki, które dosyć często obejmują odżywki z Sally Hansen).

Topcoat’em, któremu jestem wierna już od 3 lat jest NailTek. W tej chwili stosuję jedynkę, ale zazwyczaj kupuję dwójkę. Przedłuża wytrzymałość lakierów na paznokciach i podobno je wzmacnia. Nie wiem, jaka jest jego moc przenikania przez dwie warstwy lakieru, ale wmawiam sobie, że działa :). Dla mnie ma dwie wady, po pierwsze nie pomaga w szybszym wysychaniu lakieru, a po drugie bardzo szybko gęstnieje. Zazwyczaj jak zostaje około ¼ butelki, nie nadaje się już do użytku. Z tego co się orientuję możecie go  kupić w Dauglasie.

Ostatnim krokiem są przyspieszające wysuszanie kropelki z Inglota Dry&Shine. Działają bardzo szybko i już po sekundzie można dotknąć lakier. Pamiętajcie jednak, że nie oznacza to, że lakier jest kompletnie suchy. Jeżeli mocno uderzycie paznokciem lub założycie rękawiczki lakier się uszkodzi.

Do nawilżania skórek wokół paznokci, stosuję Lemony Flutter marki Lush. Jest to masełko, pachnące cytrynami, które służy do pielęgnacji skórek oraz wszystkich części ciała, które potrzebują dodatkowego nawilżenia, np. kolana i łokcie. Masełko jest bardzo wydajne i  naprawdę skuteczne. Zostawia na rękach tłustą warstwę, więc nie nadaje się do użytku tuż przed wyjściem z domu.

Na koniec dwa słowa o pilniczku do paznokci. Stosuję tylko i wyłącznie pilniki szklane i piłuję tylko w jednym  kierunku. Dzięki temu płytka paznokcia praktycznie się nie uszkadza i zauważyłam, że dzięki takiemu prostemu zabiegowi, mniej rozdwajają mi się paznokcie.

Mam nadzieję, że uznacie post za przydatny. Jeżeli macie jakieś rekomendacje lub pytania, piszcie w komentarzach :)
CZYTAJ DALEJ
piątek, 23 grudnia 2011

NOTD – Essie Topless&Barefoot



Macie czasami tak, że uwielbiacie jakiś kolor, ale nie jesteście w stanie znieść konsystencji lakieru? Ja mam tak z Essie Topless&Barefoot. Jest to piękny nudziak z delikatnymi różowymi tonami. Niestety myśl o malowaniu nim paznokci powoduje u mnie ciarki. Jest toporny, rozkłada się nierówno i zostawia mazy. Maluje nim paznokcie raz na dwa miesiące, bo zazwyczaj nie mam do niego cierpliwości, a szkoda, bo to bardzo ładny kolor. Na moich paznokciach dwie warstwy (kawałkami trzy ;)).


CZYTAJ DALEJ
czwartek, 22 grudnia 2011

NOTD – OPI Wocka Wocka! z Muppetów



Część z Was pewnie kojarzy lakier Mollon Metallic Ruby, który prezentowałam Wam w NOTD. Dzisiaj chciałam Wam pokazać siostrzany lakier z marki OPI. Wocka Wocka! to piękna, głęboka, metaliczna czerwień z czerwonymi mikro drobinkami. Jego wykończenie jest metaliczne i kojarzy mi się z lakierem jakiegoś ekskluzywnego auta. Odcień jest niesamowicie piękny, bardzo elegancki, idealny na kolację przy świecach :). Na paznokciach mam jedną warstwę.


Lakiery Wocka Wocka! i Metallic Ruby są bardzo do siebie podobne. Mają praktycznie identyczny kolor i krycie. Różnica jest w wielkości drobinek i wykończeniu. OPI ma dużo mniejsze drobinki i ma w sobie metaliczny połysk, którego zabrakło w lakierze marki Mollon. Mimo, że oba lakiery są do siebie tak bardzo podobne, żadnego z nich bym nie oddała ;). Lakier OPI jest pięć razy droższy, a do tego limitowany, więc zachęcam Was do wypróbowania marki Mollon, która stworzyła bardzo ładny lakier za rozsądną cenę. Swatche oraz recenzję Metallic Ruby znajdziecie tutaj.



CZYTAJ DALEJ
środa, 21 grudnia 2011

Haul: I love theBalm

Jak tylko dowiedziałam się, że nowa paleta theBalm wchodzi do polskich sklepów wiedziałam, że muszę ją mieć. Niestety zakupy na jednej palecie się nie skończyły, bo ja nie znam umiaru ;)


Paleta Nude’tude składa się z 12 neutralnych kolorów cieni i całkiem przyjemnego dwustronnego pędzelka. Cienie są przepiękne, od złota poprzez brązy do czerni. Opakowanie, bardzo charakterystyczne dla marki, kartonowe z nagimi dziewczętami (w USA istnieje wersja ocenzurowana bez dziewczyn ). Za 11,08g produktu zapłacimy 89 zł. Urban Decay ma godnego przeciwnika!


Zestaw Oh So Witty… składa się z tuszu do rzęs Cheater!, cienia Overshadow w kolorze Work Is Overrated oraz balsamu przeznaczonego do zmywania makijażu oczu Balms Away.



Zestaw Oh So Versatile… zawiera róż Hot Mama, bronzer Bahama Mama oraz lips/cheeks stain Stainiac w kolorze Beauty Queen. Dostępny był także trzeci zestaw z zielonym lakierem do paznokci i cieniem do powiek oraz błyszczykiem do ust.


Wszystkie produkty znajdujące się w zestawach są pełnowymiarowe. Normalna cena zestawu to 99 zł, ale mi się udało kupić na 30% przecenie.

CZYTAJ DALEJ
wtorek, 20 grudnia 2011

Świąteczne rozdanie: rozstrzygnięcie!

Dziękuję bardzo wszystkim dziewczynom, które wzięły udział w rozdaniu. Sprawiłyście mi tym ogromną radość. Dzięki Waszym komentarzom moją listę zachcianek powiększyła się o kilka nowych cieni i kremów pod oczy.

Ale przejdźmy do konkretów :)
Zestaw z MACa wędruje do OBSESSION


Pocieszajka trafia do KAMYCZKA


Serdecznie gratuluję zwyciężczyniom! Reszta dziewczyn, niech się nie martwi, bo na początku 2012 roku, postaram się coś jeszcze dla Was przygotować!
Obsession i Kamyczek proszę o wysłanie maila na adres: fraise26@wp.pl z Waszymi danymi adresowymi, na które ma zostać wysłana przesyłka. Jeżeli nie zgłosicie się w przeciągu tygodnia, nastąpi kolejne losowanie.

CZYTAJ DALEJ
08:51

Tag: Motyle 2011



Zasady:

1. Wstaw obrazek.

2. Napisz, od kogo otrzymałaś zaproszenie do zabawy.

3. Wyznacz po jednym produkcie (poza punktem 10.) w każdej kategorii.

4. Nominuj maksymalnie 5 osób.

***



Za zaproszenie do zabawy dziękuję bardzo Obsession





1.      Primus inter pares, czyli odkrycie roku.


Nie chcę zapeszać, ale są to chyba produkty Cetaphil (Moisturising Lotion MD Dermoprotektor oraz Łagodna Emulsja do mycia). Jest to pierwszy system pielęgnacji, który ujarzmiła moją trądzikową cerę. Jestem nadal w fazie testów, ale „so far so good” ;)

2.      Zatrzepocz piórkami, czyli tusz do rzęs.

W tym roku, moim najukochańszym tuszem do rzęs, bezapelacyjnie został Maybelline the Falsies Volume Express. Wersja wodoodporna towarzyszyła mi w czasie zimowych szaleństw i na gorących wakacjach. Uwielbiam ten produkt!

3.      Zabawa z kolorami, czyli kosmetyk do powiek.

W Tagu Kosmetyczne Zachwyty 2011 pokazałam Wam paletę Urban Decay Naked. Poza nią sięgałam często po theBalm Shady Lady vol. 2. Moją ulubioną bazą do powiek była MACa Paintarly Paintpot, która dzięki cielistemu kolorowi, idealnie maskuje delikatne żyłki na oczach i przybarwienia.

4.      Na tapecie, czyli podkłady, korektory, rozświetlacze, róże, bronzery.

Podkład mineralny Bare Minerals Matte ratował mnie w sytuacjach, gdy wszystkie inne mnie zapychały i kłóciły się z moją skórą. Najczęściej używałam rozświtlacza  MAC Mineralize Skinfinish w kolorze Landscape. Bronzer roku to theBalm Bahama Mama.

5.      Patrz mi na usta, czyli mazidełka do ust
 
Kocham i polecam wszystkim, nawilżającą pomadkę od Bebe Young Care. Moja ulubiona jest wersja klasyczna, ten zapach poznam na kilometr. Najlepiej radzi sobie ze wszystkich, które próbowałam, a było tego sporo ;). Kolorowe pomadki to zdecydowanie z MACa o wykończeniu Luster. Uwielbiam ich konsystencję. Nie wysuszają ust, mają bardzo ładne kremowe wykończenie i dosyć długo wytrzymują na moich ustach.


6.      Pokaż swoją twarz, czyli kosmetyk do pielęgnacji twarzy

W 2011 roku po raz pierwszy, zaczęłam testować płyny micelarne.  Moim ulubieńcem został płyn firmy Bioderma Sensbio H20. Idealnie radzi sobie ze zmywanie makijażu oczu oraz twarzy, delikatnie nawilża i nie pozostawia uczucia ściągnięcia na twarzy.

7.      Chodź, pomaluj mój świat, czyli lakier do paznokci.

Tu mogłabym się rozpisywać długo, ale moimi ulubieńcami w tym roku były lakiery Colour Alike. Super cena, konsystencja i wytrzymałość na paznokciach.

8.      Kwiaty we włosach, czyli kosmetyk do włosów.

Wspominałam o nim w poście o pielęgnacji włosów, Garnier Fructis Volume Restructure. Dzięki niemu moje włosy łatwiej się rozczesują i mam wrażenie, że mniej rozdwajają mi się końcówki. Bardzo lubię także jedwab w płynie marki L’biotica Biovax.

9.      Coś dla ciała, czyli kosmetyk pielęgnacyjny do ciała.

Źródło: http://sklep.looksus.pl/lipidro-500-p-502.html?osCsid=c54e5a5a2d84cf2a4c96cbc8b9c821e8

Pewnie Was zaskoczę, ale moim ulubionym kosmetykiem do ciała, był krem do stóp. Gehwol Lipidro Creme lubię za dobrą konsystencję, właściwości nawilżające, wydajność oraz wygodne opakowanie z pompką.

10.  Coś dla ducha, czyli wybrana przez nas kategoria niekosmetyczna.

Jak niekosmetycznie to muszą to być kolczyki. W tym roku pokochałam przede wszystkim sztyfty Marc by Marc Jacobs. Są to delikatne złote serduszka z logo marki. Mi pasują do wszystkiego i nie rzucają się za bardzo w oczy. Cena wcale nie jest bardzo wysoka.

Do wzięcia udziału w zabawie zapraszam:






CZYTAJ DALEJ
poniedziałek, 19 grudnia 2011

Tag: Kosmetyczne Zachwyty 2011



Za otagowanie serdecznie dziękuję Maus z Co Sroce w Oko Wpadnie!

           
Zasady:

1. Napisz skąd tag trafił do Ciebie.

2. Podaj 5 produktów, które zachwyciły Cię w 2011 roku.

3. Napisz dlaczego właśnie one.

4. Nominuj 5 blogerek, których zachwyty chcesz poznać.

***

Kolejność produktów jest przypadkowa.

Catrice Absolut Moisture Lipstick w kolorze Gentle Nude


Jest to zdecydowanie szminka tego roku. Ma idealną kremową konsystencję, nawilża usta i ma śliczny kolor. Jest to jedyna pomadka, która wygląda dobrze, nawet na bardzo wysuszonych ustach. Niestety z kompletnie niezrozumiałego dla mnie powodu, Catrice w połowie 2011 roku, zlikwidowało tą serię szminek.

Róże i bronzer marki theBalm


Jestem wielką fanką produktów „do policzków” marki theBalm. Bronzera Bahama Mama używałam każdego dnia lata, a róże Frat Boy i Cabana Boy zdetronizowały wszystkie inne firmy. Uwielbiam konsystencję, pigmentację oraz kolory.

Urban Decay Naked


Jedna z najładniejszych palet, jakie przewinęły się przez moje ręce. Dwanaście cieni idealnych na każdy dzień tygodnia. Nie mogę się już doczekać pojawienia się na rynku europejskim nowej wersji tej palety.

Inglot nr 31T+ MAC Blacktrack Fluidline


Ten zestaw zapewnia mi ładne, równe kreski, które zostają na moich oczach przez cały dzień. Jeden i drugi produkt posiadam już od połowy 2010 roku i jestem nieprzerwalnie nimi zachwycona. Liner nie zmienił swojej konsystencji, mimo upływu czasu, a pędzelek ani nie gubi włosia, ani się nie rozczapierzył ;)

La Roche Posay Cicaplast


Fantastyczny krem regenerujący naskórek. Stosuje go na przesuszone fragmenty skóry, na drobne skaleczenia oraz otarcia. Pomógł mi, gdy zniszczyłam sobie skórę, zbyt mocnymi środkami przeciwtrądzikowymi.

Chętnie przeczytałabym o  zachwytach 2011 roku w wykonaniu:





CZYTAJ DALEJ
niedziela, 18 grudnia 2011

Świąteczne rozdanie – zostało już niecałe 48 godz. na wzięcie udziału

Zapraszam Was do wzięcia udziału w moim Świątecznym rozdaniu. Do wygrania zestaw z MACa i drogeryjna pocieszajka. Wszystkie zasady znajdziecie w TYM POŚCIE i właśnie tam w komentarzach, proszę o zgłaszanie się do konkursu. Rozdanie trwa do poniedziałku do godziny 24.

Nagroda nr 1. Zestaw kosmetyków z MACa


Nagroda nr 2. Pocieszajka drogeryjna

CZYTAJ DALEJ
sobota, 17 grudnia 2011

Paleta MUA Heaven&Earth (Makeup Academy)



Dzisiaj bardzo szybki post na temat paletki MUA Heaven & Earth. Możecie kojarzyć ją z Haul’u, który prezentowałam Wam jakiś czas temu. Paletka składa się z 12 cieni, w neutralnych kolorach. Wykończenie cieni to przede wszystkim perła i perła z delikatnymi drobinkami (tylko 2-3 cienie), niestety nie ma żadnych matów. Pigmentacja większości cieni jest bardzo dobra, jednak trzeba się liczyć z tym, że dwa lub trzy są gorszej jakości. Nie miałam żadnych problemów z osypywaniem się cieni na policzki oraz rozcieraniem ich. Tak jak wszystkie cienie, stosowałam je na bazie i bez problemu wytrzymywały cały dzień.  Nie będę pisała, że są to cienie porównywalne do MACa, ale za tą cenę, polecam im wszystkim. Kolory są piękne i idealne do codziennego użytku. Bardzo cieszę się z tego zakupu mimo, że mam w kolekcji duuuuużą ilość podobnych cieni.  Paleta cieni kosztowała 4 funty.


Wszystkie swatche są wykonane bez użycia bazy.

Światło naturalne:

Lampa błyskowa


CZYTAJ DALEJ
TOP