środa, 11 stycznia 2012

Pędzlowy kataklizm: Sigma F25

Na wstępie chciałam zaznaczyć, że mam pędzle wielu firm i bardzo o nie dbam. Nigdy nie miałam podobnego problemu z żadnym z posiadanych pędzelków.

Wczoraj zabrałam się do cotygodniowego rytuału mycia pędzli i spotkała mnie bardzo przykra niespodzianka. Gdy zaczęłam czyścić pędzel Sigmy F25 wypadło z niego całe włosie. Na zdjęciu widzicie pozostałości, czyli trzonek z paroma włoskami oraz „głowę” pędzla, która na całe szczęście utrzymała większość włosków. Przy każdym dotknięciu pędzla odklejają się kolejne włoski, więc nie wiem czy uda mi się go uratować. Wysłałam już maila do Sigmy z pytanie o gwarancję i dam Wam znać jak dostanę jakąś odpowiedź.


6 komentarzy

  1. ale klapa:/ oby to był tylko trefny egzemplarz :/ jestem ciekawa co odpowiedzą więc koniecznie daj znać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ojej... mam nadzieje, ze wymienia Ci pedzel... bo nie wyglada na to, zeby dalo sie go przywrocic do stanu przed tym wypadkiem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm, jakoś zawsze wydawało mi się mało prawdopodobne, aby cała główka wyszła z pędzla... Jasne pojedyncze włoski przy słabej jakości albo wieloletnim używaniu...
    Oby reklamacja została uznana!

    OdpowiedzUsuń
  4. ojjj, nie wygląda to zbyt dobrze. chociaż przyznam, że miałam podobną akcję z moim flat topem z EDM. ale nie jestem zła, służył mi 2 lata, a i tak mam zapas. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O matko tragedia, ja bym się popłakała jakbym zobaczyła w takim stanie, któryś z moich

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam głównie Inglota i Maestro i nigdy nic podobnego mi sie nie przytrafiło choc eksplatuję je niemiłosiernie więc w Sigmie to na pewno nie sprawa zużycia. Ciekawe co odpowiedzą.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze!

TOP