środa, 3 kwietnia 2013

Marcowe zakupy i zużycia, czyli garść recenzji


Marzec już za nami, więc najwyższa pora na podsumowanie miesiąca. Na dzisiaj przygotowałam kompilację zużyć i zakupów miesiąca. Muszę przyznać, że jestem z siebie dumna. Udało mi się zmniejszyć zapasy kosmetyków o aż 11 produktów, na których miejsce przybyły tylko dwa nowe kosmetyki. Dla mnie jest to wynik wybitny! Na początek zapraszam do obejrzenia nowości :)


Po bardzo długich poszukiwaniach kuracji wzmacniającej Rzepa od Joanny wreszcie udało mi się ją dorwać w… Zakopanem. Przeszukałam pół Warszawy i nigdzie jej nie mogłam dostać, a w Superpharmie na Krupówkach do wyboru do koloru :) W sumie wzięłam trzy opakowania, z czego jedno od razu powędrowało do mojej mamy, a drugie dzielnie używam.

W marcu w sklepach stacjonarnych Phenome można było nabyć ich kosmetyki z 30% zniżką. Kusiło mnie kilka produktów, ale po przeczytaniu wielu recenzji zdecydowałam się tylko na Multi-Active Sugar Peel, który jest połączeniem peelingu z maseczką. Oczekiwania mam ogromne i mam wielką nadzieję, że się na nim nie zawiodę.

I to tyle. Prawda, że byłam w tym miesiącu byłam bardzo twarda? Przejdźmy teraz do zużyć, których uzbierała się całkiem pokaźna gromadka.


Żel pod prysznic The Body Shop z serii Chocomania skusił mnie swoim czekoladowym, słodkim zapachem. Niestety zapach był jego jedynym plusem (moja Mama nie mogła go znieść, więc przed zakupem polecam powąchać). Żel ma rzadką konsystencję, pieni się przeciętnie i dodatkowo lekko wysusza skórę. Płacąc 20zł za 250ml opakowanie miałam większe oczekiwania. Nie kupię ponownie.

Balsam do ciała Balea z kokosem i kwiatem gardenii będę wspominać dobrze. Balsam ma dosyć rzadką konsystencję przez co bardzo łatwo się rozprowadza na skórze i błyskawicznie się wchłania. Niestety nawilża nie jest spektakularnie i będą z niego zadowolone tylko osoby posiadające skórę normalną bez skłonności do przesuszeń. Należy wspomnieć o jego zapachu, który przypomina mi moją ulubioną princessę kokosową. Prawdopodobnie w najbliższym czasie go nie kupię.

Odżywka do włosów zniszczonych Balea Professional spodobała mi się na tyle, że trafiła do grona moich ulubieńców stycznia i lutego. Odżywka pięknie wygładza i nawilża włosy, ułatwia ich rozczesywanie i sprawia, że wyglądają zdrowo i nabierają blasku. Nie zauważyłam, żeby odżywka obciążała włosy, więc może się sprawdzić nawet na bardzo delikatnych włosach.  Ogromny plusem odżywki jest jej opakowanie, które umożliwia jej zużycie do ostatniej kropli. Na pewno kupię ją ponownie.

Olejek do ciała z paczułą i czarną porzeczką Alverde kupiłam z myślą o pielęgnacji skóry twarzy i włosów. Niestety w żadnej z tych ról się nie sprawdził. Na moich włosach nie robił kompletnie nic. Mimo częstego stosowania nie zauważyłam żadnej poprawy nawilżenia lub wygładzenia. Na twarzy tworzył tłustą warstwę, bardzo słabo się wchłaniał i miałam wrażenie, że zapycha pory.  Koniec końców zużyłam do zgodnie z zaleceniami producenta, chociaż nadal nie byłam z niego zadowolona. Olejek bardzo wolno wchłaniał się w skórę, nie dawał uczucia nawilżenia i był mało wydajny.  Zdecydowanie nie kupię go ponownie.


Gehwol Lipidro Creme jest silnie nawilżającym kremem do suchej i wrażliwej skóry stóp. Niestety u mnie ten produkt się nie sprawdził. Poziom nawilżania jaki zapewnia ten krem jest porównywalny do najtańszych kremów na rynku. Mimo bardzo lekkie konsystencja praktycznie w cale się nie wchłania. Wszelkie próby wsmarowania go w skórę kończą się fiaskiem, a całość zostaje wchłonięta przez skarpetki. Za tak wysoką cenę na pewno nie kupię go ponownie.

Intensywnie wygładzający balsam do stóp Paloma foot Spa to moje odkrycie zeszłego miesiąca. Krem fantastycznie nawilża skórę, zmiękcza zgrubienia oraz sprawia, że stopy wyglądają dużo ładniej i młodziej. Krem ma gęstą konsystencję, która bardzo szybko wchłania się w skórę przynosząc ukojenie i uczucie lekkości. Jeżeli macie ochotę przeczytać pełną recenzję zapraszam tutaj. Na 100% kupię kolejne opakowanie.

Serum AA Eco Koncentrat Detox do skóry suchej i wymagającej regeneracji niestety okazało się bublem. Nałożone nawet bardzo cienką warstwą nie chciało się wchłaniać i pozostawiało nieprzyjemną warstewkę. Mimo regularnego stosowania nie zauważyłam poprawy nawilżenia skóry oraz ukojenia, które obiecuje producent. Końcówkę zużyłam pod maseczki z glinki. Nie kupię ponownie.

Ziaja Bloker to produkt, którego niestety nie udało mi się w pełni zużyć i musi trafić do śmieci w związku z upłynięciem daty ważności. Bloker u mnie spisywał się bardzo dobrze i tak długo jak przestrzegałam zaleceń producenta nie miała najmniejszych problemów ze szczypaniem lub zaczerwienieniem, na które zali się część dziewczyn. Pełną recenzję możecie przeczytać tutaj. Na razie nie planuję ponownego zakupu.


Lush Lemony Flutter to produkt uniwersalny. Stosowałam go przede wszystkim do pielęgnacji skórek wokół paznokci, ale świetnie spisywał się także w przypadku łokci, kolan, a nawet stóp. Krem ma bardzo gęstą konsystencję, pachnie chemiczną cytrynką i pozostawia na skórze lekki, tłustawy film. W opakowaniu znajduje się aż 50g, które starcza na wieki. Na tą chwilę nie planuję ponownego zakupu.

Pomadka do ust Alverde z kwiatem wanilii i mandarynką doczekała się osobnej recenzji tutaj. Moim zdaniem jest to przeciętna pomadka do ust o całkiem przyjemnym mandarynkowym zapachu. Przy częstym stosowaniu dobrze zadba o spierzchnięte wargi, ale nie jest produktem-cudem. Nie kupię ponownie.

Na koniec pozostał jedyny produkt do makijażu. Mimo mojej wielkiej miłości do produktów MACa, korektor  Select Moisturecover nie zachwycił mnie. Korektor mimo delikatnej konsystencji podkreśla zmarszczki oraz dosyć szybko zbiera się we wszystkich załamaniach skóry. Kompletnie nie nawilża delikatnej okolicy ocza, a mam wręcz wrażenie, że ją wysusza. Najgorszą jego wadą jest słabe krycie oraz problemy ze stapianiem się z resztą stosowanych produktów. Nie kupię ponownie.


Uff! Udało mi się dobrnąć do końca. Mam nadzieję, że któraś z recenzji Wam się przyda. Testowałyście, któreś z wyżej wymienionych produktów? 

40 komentarzy

  1. Tę odżywkę z Balea już wpisuję na listę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się co do opini o pomadce, ładne denko:)

    OdpowiedzUsuń
  3. kurczę, a zastanawiałam się nad tym serum z AA.. szkoda ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę zapolować na kurację Joanny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba złożę zamówienie na Allegro na kilka produktów z Balea :)

    OdpowiedzUsuń
  6. naprawdę świetny wynik, gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie również sprawdza się Bloker Ziai (wyjątek pośród tylu nieudanych kosmetyków tej marki).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem fanką tej marki, ale Bloker jest bardzo udanym kosmetykiem :)

      Usuń
  8. Zazdroszcze kosmetykow Balea i Alverde:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bloker Ziaja sie u mnie nie sprawdzil, niestety wszystko mnie szczypalo, bo moja skora jest bardzo wrazliwa :/
    Kusi mnie ta seria Chocomania TBS :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety dla części dziewczyn Bloker jest zbyt mocny :(
      Seria Chocomania jest dla mnie średnio udana. Żel pod prysznic i masło są zbyt drogie na to co oferują, a peeling pachnie gorzej niż reszta produktów z tej serii.

      Usuń
  10. Wow, faktycznie byłaś twarda, ja miałam postanowienie być oszczędną, ale jak zwykle mi nie wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuję, że w kwietniu nie uda mi się już tak rozsądnie podchodzić do zakupów ;)

      Usuń
  11. Miałam ten koncentrat AA Eco i również nie byłam z niego do końca zadowolona. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety jest bardzo słaby :/ Oczekiwałam od niego tylko dobrego nawilżenia skóry i nawet z tym nie dawał sobie rady.

      Usuń
  12. Też wykończyłam pomadkę z Alverde, ale lubię ją bardzo:) Zastanawiałam się nad odżywką z Balea, ale nie wiem czy to dobry pomysł, jak mam końce rozjaśniane teraz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że odżywka bardzo dobrze sprawdziłaby się na Twoich rozjaśnianych końcówkach. Zazwyczaj włosy są wtedy bardziej zniszczone i potrzebują dodatkowego nawilżenia i wygładzenia :)

      Usuń
  13. znam bloker i używam , dobrze że działa

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaciekawiła mnie odżywka Balea :) olejek z Alverde jest moim ulubionym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy się zachwycają olejkiem z Alverde, a ja kompletnie nie umiałam się z nim dogadać :/

      Usuń
  15. Multi Active z Phenome mam i bardzo lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, mam nadzieję, że u mnie równie dobrze będzie się sprawdzać :)

      Usuń
  16. Ciekawa jestem tej kuracji z Rzepą, czekam na recenzję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno recenzja się pojawi. Na razie stosuję ją od półtora tygodnia i początki są obiecujące :)

      Usuń
  17. Znam jedynie Ziajowy bloker i bardzo go lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Jejku jak ja bym chciała doczekać momentu kiedy to w danym miesiącu moje zakupy będą w liczbie dwóch sztuk ;) Gratuluję samozaparcia i oczywiście zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko taki jednorazowy wybryk ;) Znając moją duszę zakupoholiczki kwiecień nie będzie tak udany :/

      Usuń
  19. Lubię ten peeling Phenome, rewelacyjny także do wygładzania dłoni i paznokci, a także zmiękczania / usuwania narastających skórek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedź, nie wpadłabym na takie zastosowanie tego peelingu :)

      Usuń
  20. Ja mam ten olejek z alverde i muszę• się z toba zgodzić.
    Moje włosy nie polubiły się z nim wogóle. Stosuję go więc po kąpieli na brzuch i tylko na tę część ciała. Na np. nogi już nie bo nie na widzę tej tłustej powłoczki;/
    Nie rozumiem też zachwytu nad jego zapachem. Nie jest to zapach odrzucający ale też nic wspaniałego.
    Mam jeszcze 2 inne wersje zapachowe z dziką różą i kwiatem arniki który moim zdaniem najładniej pachnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach też mnie mocno rozczarował. Jest jak najbardziej do zniesienia, ale też nie rozumiem zachwytu nad nim. Dziką róże miałam, ale oddałam mojej mamie, bo tak jak w przypadku czarnej porzeczki nie sprawdził się u mnie ani na włosach ani na ciele :/

      Usuń
  21. Też jestem ciekawa tej rzepy - czy rzeczywiście jest wzmacniająca :) Bloker z Ziaji używam i ja i bardzo sobie chwalę ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wow ile denek. Zasłużyłaś na odrobinę relaksu czyt. zakupy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi mam nadzieję, że jutro uda mi się coś upolować z kuponami z Twojego Stylu :)

      Usuń
  23. Przez tę promocję phenome myślałam, że zgłupieję pierwszej chwili bo rzeczywiście była kusząca, ale w porę się opanowałam i wyszłam tylko z pokaźną próbką peelingu enzymatycznego ;) Gratuluję zużycia chociaż jednego produktu kolorowego ;D To jest wyczyn chociaż jak tak patrzę to u mnie jeden korektor jest na wykończeniu i dwie kredki ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Phenome nie było łatwo, sama miałam ochotę kupić jeszcze kilka kosmetyków, ale na szczęście wygrał rozsądek :) Zużycie produktów kolorowych jest bardzo trudne, ale w przyszły miesiącu prawdopodobnie też będę miałam czym się chwalić :)

      Usuń
  24. piękne zużycia :) U mnie wcierka Rzepa sprawdziła się tak sobie, o wiele lepsze rezultaty miałam po Jantarze. Coraz bardziej ciekawią mnie produkty Phenome, muszę przyjrzeć się bliżej asortymentowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzepa jak na razie zrobiła na mnie dobre wrażenie, ale za krótko jej używam, żeby zobaczyć duże zmiany. Buteleczka Jantaru już czeka na swoją kolej, więc będę je porównywać :)
      Kosmetyki Phenome są bardzo kuszące! Warto jednak poczekać na obniżki, bo ceny są dosyć wysokie.

      Usuń
  25. zaintrygowała mnie Twoja odżywka z balei :) w zwiazku z tym,że same maski mam aktualnie, a odżywki się pokończyły, może tym razem się na nią skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze!

TOP