poniedziałek, 10 lutego 2014

Zużycia stycznia, czyli garść recenzji cz. 1

Tak jak w przypadku nowości udało mi uzbierać  porządną liczbę zużyć, którymi nie podzieliłam się z Wami w grudniu. Torba się przepełnia, więc najwyższa pora rozliczyć się ze wszystkich zaległości. Dzisiaj zapraszam Was na mieszankę włosową-kąpielową.


Szampony Garnier Sekrety Prowansji Morela i olejek migdałowy oraz drożdże piwne i owoc granatu oceniam podobnie. Świetnie się pienią, dobrze myją włosy i nie plączą ich. Ładne zapachy, gęsta konsystencja i niskie ceny są dodatkową zaletą. Jedyną wadą są opakowania z dosyć dużym otworem, który niestety przyczynia się do spadku wydajności produktu. Szczerze mówiąc nie widzę wielkiej różnicy między dwoma wersjami.

Szampon borówkowy Balea to był mój hit listopada. Tak jak poprzednicy świetnie sobie radził z myciem włosów, ładnie pachniał i był tani jak barszcz. Jego wadą jest słaba dostępność i fakt, że należał do limitowanej kolekcji, ale marka ma w swojej ofercie jeszcze kilka wersji tego szamponu. Pełną recenzję znajdziecie tutaj.

Zostając w temacie Balei w ostatnim miesiącu pożegnałam się także z ich odżywką nadającej włosom objętości z serii profesjonalnej. Odżywka niestety mnie rozczarowała. Nie zauważyłam ani zwiększonej objętości, ani wzmocnienia, ani blasku. Po dłuższym czasie stosowania włosy były suche, matowe i wyglądały źle. Nie polecam.

Kolejnym kosmetykiem, który zużycie zajęło mi mnóstwo czasu, a niestety nie załapał się na zdjęcie jest odżywka Pantene Aqua Light. Półlitrowe opakowanie starcza na wieki, więc nie można mu odmówić wydajności. Działanie nawilżające jest dobre, ale niestety rewelacji nie było. Duży plus za ułatwianie rozczesywania splątanych włosów.


O skarpetkach Epilfeet ostatnio piszę dosyć często, ale cóż mogę poradzić na to, że te skarpetki są rewelacyjne! Po 14 dniach od aplikacji mogłam się cieszyć pięknymi, gładkimi stopami. Co najważniejsze efekty są długotrwałe i przy systematycznym dbaniu o stopy będziemy się cieszyć nawilżoną, miękką skórą przez wiele tygodni. Pełną recenzję i zdjęcia przed i po możecie zobaczyć tutaj.

Moim nowym ulubionym dezodorantem został Garnier Mineral. Dobrze zabezpiecza pachy przed nieprzyjemnym zapachem, nie brudzi ubrań, ładnie pachnie i szybko wysycha. Duża puszka jest dodatkowo niewiarygodnie wydajna.

Żel pod prysznic Luksja Active Vitamins miał w sobie wszystko czego szukam w tego typu produktach. Pachniał soczystym grejpfrutem, miał gęstą konsystencję, dobrze się pienił, nie wysuszał i był wydajny. Dodatkowo wielka butla kosztowałam tylko kilka złotych. To już moja druga butelka i zapewne na tej się nie skończy.


Piernikowy peeling cukrowy z Farmony to mój ulubiony produkt tej zimy. Pięknie pachniał piernikami wyjętymi prosto z piekarnika, bardzo dobrze usuwał martwy naskórek i nie pozostawiał po sobie tłustej parafinowej warstwy. Konsystencja dżemu zapewniała dobrą przyczepność do ciała co wpływało na niezłą wydajność. Więcej na jego temat możecie przeczytać tutaj.

Cukrowy peeling do ciała o zapachu kokosowo – mandarynkowym dostałam od M. znanej jako Magda na wakacjach. Peeling pachniał jak najsmaczniejsze kruche ciasteczka, zdzierał lepiej niż większość kupnych scrubów i nawilżał skórę.  Byłam z niego ogromnie zadowolona i strasznie mi przykro, że już się skończył. Piszcie do M. może zdradzi Wam przepis na to cudeńko :)

Na dzisiaj to wszystko, a już za kilka dni zapraszam na mini recenzję produktów do pielęgnacji twarzy i ciała :)


97 komentarzy

  1. Trochę tego poszło:) ostatnio sporo dobrego słyszę o tych szamponach Garniera

    OdpowiedzUsuń
  2. szampony z garniera maja śliczne opakowania, ale mi niestety nie służą

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę musiała kupić z ciekawości dezodorant Garnier Mineral, bo z tej serii bardzo cenię kulki ale dawno już nic nie używałam w takiej postaci jak tradycyjny spray.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ochotę na grejfrutowy żel Luksji, musi być świetny zapachowo! Nie kojarzę go z drogerii, będę musiała go poszukać :)
    Frais, strasznie mi miło, że peeling przypadł Ci do gustu i zużyłaś go z przyjemnością! Jak będziesz miała ochotę na kolejny, wiesz, gdzie się zgłosić? :*

    OdpowiedzUsuń
  5. uwierzysz,że nic,a nic nie miałam:D?

    OdpowiedzUsuń
  6. Też chwalę sobie żele z Luksji, a szampon morelowy z Garniera bardzo lubię za zapach, ale co do wydajności masz rację ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. MMMM Poluje na ten peeling piernikowy ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj kusisz tymi skarpetkami:) Mam nadzieję, że uda mi się wypróbować je przed sezonem sandałkowym...

    OdpowiedzUsuń
  9. Z początku przeczytałam "sekrety prowansji: makrela" i sobie myślę - jakiś nowy rodzaj, z rybą, a potem dopiero spojrzałam dobrze:DDD

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam odżywkę Garniera drożdże piwne i owoc granatu. Pięknie pachnie i mam po niej gładkie włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluję pokaźnych zużyć i czekam na część drugą :))

    OdpowiedzUsuń
  12. oj chętnie poznałabym ten tajemny skład peelingu kokosowo-mandarynkoweo ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety nie miałam przyjemności używać żadnego z wymienionych produktów :( Peelingi natomiast brzmią zachęcająco..

    OdpowiedzUsuń
  14. mam garniera drożdże piwne, czeka na swoją kolej

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten peeling z Farmony pachnie obłędnie ;)
    Mam kilka szamponów Balea w zapasie, ale czekają aż wykończę inne ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten peeling kokosowo-mandarynkowy musiałbyć meeega!

    OdpowiedzUsuń
  17. Muszę w końcu wypróbować te szampony z Garniera bo takich jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Obiecałam sobie, że jak wykończę przynajmniej jeden z moich szamponów do kupię ten z drożdżami UD Garniera - ciekawa go jestem :) Również zostałam hojnie obdarowana peelingiem od M tak więc wiem co chcesz powiedzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Te odżywki z Garniera są niesamowite, miałam jedną i byłam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  20. gratuluję zużyć :) używałam kilka szamponów z Garniera i bardzo mi przypadły do gustu :) ciekawa jestem tej serii szamponów :)
    do pierniczkowego peelingu wzdycham cały rok *_* <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Produkty Balea kuszą... gratuluję tylu zużyć:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Super denko, chcialabym sprobowaac tych odzywek z Garnier

    OdpowiedzUsuń
  23. Jakoś nie przepadam za produktami Garniera, pamiętam, że zanim jeszcze rozpoczęłam blogowanie, to wtedy rzeczywiście kupowałam je dość często. Ostatnio skusiłam się na słynną odżywkę Ultra Doux z masłem karite. Zobaczymy jak się u mnie sprawdzi :)
    To M. zrobiła jeszcze jakiś inny peeling oprócz poświątecznego? Wow!

    OdpowiedzUsuń
  24. U mnie szampon z Garniera sprawdzał się również bardzo fajnie :) znając życie za jakiś czas do niego powrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Żadnego z tych produktów nie miałam. Widzę, że styczeń obfitować w zużycia ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Kurczę, muszę się w końcu skusić na te szampony Balea, skoro wszędzie są chwalone :)

    OdpowiedzUsuń
  27. chyba zafunduję sobie te magiczne skarpetki na wiosnę :P

    OdpowiedzUsuń
  28. ja teraz szczerze zęby bo w tym tygodniu po raz pierwszy dopadnę kosmetyki Balea ;D

    OdpowiedzUsuń
  29. Napaliłam się na peelingi jak szczerbaty na suchary ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. mam ochotę wypróbować te szampony Garniera ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. pierniczkowe słodkości Farmony kuszą kuszą... i pewnie skuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  32. A mnie skarpetki zluszczajace strasznie kuszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. szampon garnier drożdże piwne i owoc granatu bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  34. Szampony Garniera bardzo lubię, miałam obydwa i rzeczywiście te wersje są do siebie bardzo podobne ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ładne denko! Miałam już parę razy szampon borówkowy z Balei i jest rewelacyjny :) polecam Ci też wypróbować wersję grejpfrutową mogę nawet powiedzieć,że jest lepsza od swojej borówkowej siostry ;D Ma przepiękny, bardzo orzeźwiający zapach a włosy po nim są idealne. Choć czasem nadmiernie je plącze wybaczam mu to, bo zawsze używam później jakiejś odżywki.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  36. ten robiony peeling brzmi świetnie!! szkoda, że ja w takich rzeczach jestem kiepska...

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja dopiero w tym roku mam przyjemność testować produkty Balea, ale są tak rewelacyjne, że ciągle chcę więcej! ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Właśnie teraz używam tego peelingu pierniczkowego i bardzo go lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Piernikowy peeling do ciała miałam, ale oddałam siostrze ponieważ nie odpowiadał mi zapach.
    Jej za to podoba się bardzo :) I stosuje go z przyjemnością.
    Jeżeli chodzi o Balea to borówkowego szamponu nie miałam. Nie zdążyłam go kupić.
    Byłam ogromnie zadowolona z wersji malinowej :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Sekrety Prowansji chciałam teraz wypróbować. Po prostu, opakowania mnie przyciągają :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Nie miałam niczego z tej listy ale pierniczkowy peeling od dawna mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  42. peeling kokosowo-mandarynkowy brzmi cikawie jeszcze sie nie spotkałam z takim połączeniem :D

    OdpowiedzUsuń
  43. Ten dezodorant jest tak zachwalany, że muszę go wypróbować w końcu

    OdpowiedzUsuń
  44. Stosuję obecnie wersję lawendową szamponu z Garniera:)

    OdpowiedzUsuń
  45. Szampon borówkowy to chyba prawdziwy hit w blogosferze, szkoda, że to chyba limitowanka :-(

    OdpowiedzUsuń
  46. Epilfeet bym z chęcią wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Ilu tu moich ulubieńców od Garnier: szampon z drożdżami i dezodorant też sobie chwalę:)

    OdpowiedzUsuń
  48. Zachęciłaś mnie do kupna szamponu z Garniera :) Od dawna o nim myślałam, ale nie widziałam czy kupić, tera zna pewno się zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Lubię te limitowane edycje szamponów do włosów z Balea. Miałam malinowy a teraz mam waniliowy i pachnie obłędnie :)
    Tak samo żele pod prysznic Luksji i u mnie się dobrze sprawdzają i antyperspirant Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Uwielbiam peelingi Farmony , mniam :D

    OdpowiedzUsuń
  51. ten szampon borówkowy mam na swojej liście zakupów, które mam zamiar zrobić, dużo dobrego o nim słyszałam, a do tego uwielbiam markę Balea, do tej pory się na niej nie zawiodłam. Szkoda, ze ta odżywka nie okazała się na dłuższą metę lepsza.

    OdpowiedzUsuń
  52. Szampony z Garniera i żele z Luksji pachną cudnieeee;):) I znów Balea:) Skąd bierzesz swoje produkty Balea?


    http://cudownyslub.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  53. Gratuluję zużyć :) Żadnego z tych kosmetyków nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  54. To teraz jestem w kropce, bo nie wiem czy powinnam sięgnąć po serię zwiększającą objętość z Balea. Byłam bardzo zadowolona z Repair, czyli z olejkiem arganowym i rozglądam się za innymi, żeby zamówienie było większe ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. Widzę u ciebie swój ulubiony szampon z Graniera z drożdżami piwnymi i granatem. Otwór faktycznie jest duży ale poza tym wszystko oceniam na 5. Osobiście już nie mogę się doczekać kiedy polecę do Pl i zakupię sobie zapasowe opakowania:)

    OdpowiedzUsuń
  56. Faktycznie szampony z Garniera mają zbyt duży otwór i szampon się wylewa zbyt mocno :(

    OdpowiedzUsuń
  57. szampon garniera z drożdżami piwnymi i granatem był kiedyś miom ulubieńcem. Ciężko było mi się z nim rozstać, lecz na pewno do niego kiedyś wrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
  58. Żele pod prysznic Luksji bardzo lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
  59. o rany, że ja wcześniej nie wpadłam na ten piernikowy peeling z Farmony! musi pachnieć obłędnie! miałam kiedyś balsam piernikowy nie pamiętam jakiej firmy, ale był cudowny:) koniecznie muszę znaleźć ten peeling póki jeszcze zima :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Te dwa szampony bardzo mnie ciekawią :D

    OdpowiedzUsuń
  61. Też lubię szampony Garniera ;) Szampon Balea miałam kiedyś malinowy, całkiem fajny był, ładnie pachniał.

    OdpowiedzUsuń
  62. Od dawna już planuję kupno Ultra Doux :) Chyba w końcu się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  63. Też mam ten pierniczkowy peeling :))

    OdpowiedzUsuń
  64. u mnie szampony Ultra Doux się niestety nie sprawdzają, ale odżywki bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  65. Nie znam tych produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  66. Dobre denko !od tyg używam tego deo garniera i jestem pod wrażeniem :) zastąpił mi kulkę vichy zieloną:)

    OdpowiedzUsuń
  67. Ja bardzo lubię te szampony z Garniera, mają piękne zapachy <3

    OdpowiedzUsuń
  68. Zainteresował mnie bardzo ten peeling od Marty :)

    OdpowiedzUsuń
  69. No ten peeling kakaowo-mandarynkowy mnie oczarował już samą nazwą :) Szamponów Garniera dawniej używałam

    OdpowiedzUsuń
  70. Szampon borówkowy Balea bardzo nas kusi, przydałby się :)

    OdpowiedzUsuń
  71. Piernikowy peeling Farmony też mi przypadł do gustu.

    OdpowiedzUsuń

  72. Piernikowy peeling cukrowy z Farmony kusi mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  73. uwielbiam produkty z Garniera

    www.nataliamajmonroe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  74. te skarpetki też będe musiała kupić <3 A dodatkowo chcę ten żel z Luksji. Musi pachnieć niebiańśko!

    OdpowiedzUsuń
  75. Muszę wypróbować te szampony Garniera, wiele dobrego o nich czytałam, widzę że Ty również byłaś zadowolona ;)
    Antyperspirant Garniera też bardzo polubiłam, mimo iż za taką formą nie przepadam, wolałam kulkowe, on zmienił moje nastawienie do sprayów i udowodnił, że nie wszystkie są złe ;)
    Fajne denko Kochana, czekam na część drugą, buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  76. Uwielbiam zapach grejpfruta więc koniecznie muszę wypróbować ten żel :-) A skarpetki Epifeet mi się marzą :-)

    OdpowiedzUsuń
  77. Peeling cukrowy ostatnio miałam w rękach i zastanawiałam się nad nim ;)

    Poza tym zostałaś nominowana do Liebster Blog Award, więcej u mnie na blogu.

    Pozdrawiam, dzeejlo

    OdpowiedzUsuń
  78. mniam, połączenie kokosa z mandarynką to musi być jakiś obłęd;)

    OdpowiedzUsuń
  79. Sporo produktów zdenkowałaś :)
    Intryguje mnie Balea, ale nie miałam żadnych kosmetyków tej firmy...

    OdpowiedzUsuń
  80. Mam szampony z Garnier, ale jeszcze nie używałam, w sumie już się cieszę, że to nie jakieś totalne buble :) Antyperspiranty Garnier się u mnie niestety nie sprawdzały, ale różowego nigdy nie miałam.. Może czas spróbować?

    OdpowiedzUsuń
  81. Spore denko, żadnego z tych kosmetyków nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  82. Ewidentnie muszę skarpetki Epilfeet wypróbować :) Uwielbiam peelingi do stóp i inne cuda, także na pewno mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  83. Miałam kiedyś Garniera i byłam całkiem zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  84. Mam ogromną ochotę na zestaw pierniczkowy z farmony , zarówno peeling jak i masełko ;)

    OdpowiedzUsuń
  85. Moim ulubionym szamponem z Garniera jest taki niebieski z serii Fructis :) Ciężko mi go zamienić na coś innego bo zaraz jestem niezadowolona i wracam z podkulonym ogonem.

    OdpowiedzUsuń
  86. Mam ten sam dezodorant. Ogromne opakowanie, niska cena i działanie, czego chcieć więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  87. Bardzo polubiłam ten żel z Luksji :) Szampon borówkowy z Balea wciąż czeka na swoją kolej i mam nadzieję, że u mnie też się sprawdzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  88. Mam wielką ochotę na ten peeling z farmony już od dłuższego czasu :3

    OdpowiedzUsuń
  89. Kochana :) Te drobinki nie są w sumie tak bardzo widoczne w brązerze :) po roztarciu bardzo delikatnie je widać :) Oczywiście matowe są też fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  90. Marzy mi się ten szampon borówkowy <3, niestety ciągle odkładam zamówienie produktów tej firmy, bo ulegam bardziej osiągalnym pokusom, eh ;p

    OdpowiedzUsuń
  91. Mnie niestety konsystencja peelingu mocno denerwowała, więc mimo wszystko nie byłam zadowolona ze swojej wersji :]

    OdpowiedzUsuń
  92. Zajrzałam do Twojego starego posta o skarpetach złuszczających, obejrzałam zdjęcia i jestem w szoku :O mam takie skarpety innej firmy, ale wierzę, że wszystkie działają podobnie, jejkuuuuu, też chcę taką metamorfozę!!!

    A pierniczkowy peeling dopisuję ku pamięci na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze!

TOP