piątek, 11 sierpnia 2017

Pielęgnacja perfekcyjna: Origins - A perfect world

O Origins pisałam na blogu już niejednokrotnie i stałe czytelniczki dobrze wiedzą, że jest to jedna z moich ulubionych marek pielęgnacyjnych. Testowałam wiele ich kosmetyków i jeszcze nie trafiałam na taki, który by mnie rozczarował. W dzisiejszej recenzji chciałam Was przedstawić moje najnowsze odkrycie, czyli dwa kremy z serii A Perfect World. Zachwyciły mnie od pierwszego zastosowania i od dwóch miesięcy są dla mnie niezastąpione.



Seria A Perfect World to kompleksowa pielęgnacja skóry, która jako cel stawia sobie walkę ze szkodliwymi czynniki zewnętrznymi takimi jak: promienie UV czy zanieczyszczenia środowiskowe. Marka Origins jako jedna z nielicznych opracowując formułę swojego kremu nie zapomniała również o często pomijanym promieniowaniu podczerwonym, znanym jak IR. Może ono wnikać aż do tkanek podskórnych, generując wolne rodniki zmieniające strukturę kolagenu, elastyny i protein w skórze. Konsekwencją jest nie tylko przyspieszone starzenie się skóry, ale również nadreaktywność skóry, a także rak skóry. Podstawą marki Origins jest natura i to właśnie składniki naturalne odpowiadają za rewelacyjne działanie serii A Perfect World. W ich formułach znajdziemy m.in. szarotkę, która wzmacnia barierę skóry poprzez zwiększenie zdolności do utrzymania nawilżenia, dzięki czemu zapobiega przedwczesnym oznakom starzenia. Brzoza papierowa zwana biała brzozą jest znana ze swoich leczniczych i oczyszczających właściwości. Wzmacnia mechanizmy obronne skóry, aby chronić ją przed szkodliwymi skutkami zanieczyszczenia, promieniowania podczerwieni (IR) oraz agresorami środowiskowymi. Biała herbata Baihao Yinzhen była przez wieki ceniona przez chiński dwór cesarski jako słynny „eliksir nieśmiertelności”. Z młodych listków pobierany jest ekstrakt, który zawiera dużą ilość polifenoli, czyli antyoksydantów, które wspierają system obronny skóry. Seria A Perfect World to również przepiękny zapach, za który odpowiedzialne jest połączenie olejków eterycznych mięty, pomarańczy, cytryny i bergamotki. Aromat jest niezwykle świeży, orzeźwiający i pozytywnie nastraja na cały dzień.


Kosmetykiem wręcz rewolucyjnym jest dla mnie krem pod oczy A Perfect World Age-defense eye cream (175 zł/15 ml), który oferuje ochronę przeciwsłoneczną na poziomie SPF20. Jego lekka, łatwo wchałaniająca się formuła jest idealna na letnie poranki. Zawiera on dwutlenku tytanu i tlenek cynku, które zapewniają szerokie spektrum ochrony przed promieniowaniami UVA/UVB. Krem nie tylko rewelacyjnie chroni skórę, ale również bardzo przyjemnie ją nawilża oraz odżywia. Skóra jest jędrna, gładka, a uczucie ściągnięcia czy przesuszenia nie pojawia się nawet po całym dniu. Krem rewelacyjnie współpracuje z makijażem, korektor nie zbiera się w załamaniach oraz drobnych zmarszczkach i wytrzymuje w niezmienionym stanie przez większość dnia. Dodatkowo krem pięknie rozświetla okolicę oka, dzięki czemu cienie pod oczami są mniej widoczne.

Skład: Water, Isocetyl Stearoyl Stearate, Butylene Glycol, C12-15 Alkyl Benzoate, Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Laureth-4, Dimethicone, Trehalose, Polyethylene, Peg-100 Stearate, Cetyl Esters, Camellia Sinensis (White Tea) Leaf Extract, Sigesbeckia Orientalis (St. Paul's Wort) Extract, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract, Solanum Tuberosum (Potato) Pulp Extract, Opuntia Tuna Extract, Lycium Chinense (Wolfberry) Fruit Extract, Eriobotrya Japonica (Loquat) Leaf Extract, Molasses Extract\Saccharum Officinarum\Extrait De Molasse, Betula Alba (Birch) Bark Extract, Passiflora Incarnata Flower Extract, Lythrum Salicaria Extract, Saccharomyces Lysate Extract, Phytosphingosine, Aminopropyl Ascorbyl Phosphate, Leontopodium Alpinum Extract, Algae Extract, Sodium Hyaluronate, Yeast Extract\Faex\Extrait De Levure, Boswellia Serrata Extract, Astrocaryum Murumuru Seed Butter, Ergothioneine, Oryzanol, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Lauric Acid, Glycerin, Squalane, Tocopheryl Acetate, Isostearic Acid, Caprylyl Glycol, Polyhydroxystearic Acid, Polysorbate 60, Sodium Pca, Urea, Sodium Phytate, Aluminum Hydroxide, Tromethamine, Hexylene Glycol, Polyquaternium-51, Lecithin, Bht, Phenoxyethanol, Mica, Iron Oxides (Ci 77491, Ci 77492, Ci 77499). 


Równie mocno zachwycona jestem kremem A Perfect World SPF 40 Age-defense moisturizer with White Tea (199 zł/50 ml). Jest to nawilżający krem antyoksydacyjny z wysokim filtrem przeciwsłonecznym, który zapewnia skórze ochronną barierę zapobiegającą przedwczesnym oznakom starzenia. Ma on bardzo bogatą formułę, która na pewno przypadnie do gustu posiadaczkom suchej skóry. Mimo treściwej konsystencji łatwo rozprowadza się na skórze delikatnie ją bieląc. Efekt ten szybko znika, a na skórze pozostaje lekka ochronna warstwa. Przede wszystkim krem świetnie nawilża i nawet w bardzo upalne dni, gdy skóra jest narażona na przesuszające działanie klimatyzacji nie odnotowałam uczucia ściągnięcia. Dodatkowo bardzo ładnie ją ujędrnia, cera jest miękka w dotyku, gładka i niezwykle promienna. Bardzo ważne jest dla mnie jego działanie ochronne i w tej kwestii sprawdza się fenomenalnie. Towarzyszył mi w czasie niejednych wakacji i za każdym razem ochronił moją skórę przed poparzeniem, nie zauważyłam pojawienia się nowych przebarwień, a także przesuszeń. Bardzo dobrze współpracuje ze wszystkimi używanymi przeze mnie podkładami, a dodatkowo jest niezwykle wydajny. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy zużyłam zaledwie połowę słoiczka.

Skład: Water, Butylene Glycol, Glycerin, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/Vp Copolymer, Polyethylene, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil*, Citrus Limon (Lemon) Peel Oil*, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Oil*, Cinnamomum Camphora (Camphor) Bark Oil*, Mentha Viridis (Spearmint) Leaf Oil*, Magnolia Acuminata Flower Extract, Iris Pallida Root Extract, Rosa Damascena Extract, Citral, Linalool, Limonene, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Peg-100 Stearate, Peg-6, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Solanum Tuberosum (Potato) Pulp Extract, Lycium Chinense (Wolfberry) Fruit Extract, Eriobotrya Japonica (Loquat) Leaf Extract, Passiflora Incarnata Flower Extract, Leontopodium Alpinum Extract, Betula Alba (Birch) Bark Extract, Camellia Sinensis (White Tea) Leaf Extract, Boswellia Serrata Extract, Sigesbeckia Orientalis (St. Paul's Wort) Extract, Thermus Thermophillus Ferment, Hordeum Vulgare (Barley) Extract\Extrait D'orge, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Saccharomyces Lysate Extract, Lythrum Salicaria Extract, Yeast Extract\Faex\Extrait De Levure, Algae Extract, Oryzanol, Squalane, Ethylhexylglycerin, Trehalose, Steareth-21, Ergothioneine, Sodium Hyaluronate, Vp/Eicosene Copolymer, Nylon-12, Caprylyl Glycol, Sodium Pca, Sodium Dehydroacetate, Tocopheryl Acetate, Urea, Ascorbyl Tocopheryl Maleate, Citric Acid, Polyquaternium-51, Hexylene Glycol, Lecithin, Sodium Phytate, Bht, Mica, Phenoxyethanol. *Essential Oil. 


Kremy z serii A Perfect World towarzyszą mi już od ponad dwóch miesięcy i w tym czasie przetestowałam je w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych. Były ze mną zarówno w Japonii, nad Bałtykiem, jak i w Warszawie w czasie ogromnych upałów. W każdym przypadku sprawdziły się fenomenalnie i serdecznie zachęcam Was do wypróbowania ich. Cała seria dostępna jest w Perfumeriach Sephora oraz w salonach firmowych marki.

40 komentarzy

  1. To niezłą przeprawę miały z Tobą te kosmetyki:) najważniejsze, że się wywiązały:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Az w takich warunkach je przetestowalas? To juz prawdziwa rekomendacja :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten krem pod oczy to by mi się przydał, bo robiąc ostatnie selfie uświadomiłam sobie w jak fatalnym stanie są moje okolice oczu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie ze sie kosmetyki sprawdziły, nie znam tej firmy

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem tak właśnie ma wyglądać prawdziwie rewelacyjna pielęgnacja! :)
    Od razu bym się skusiła. Wcale by mnie nie trzeba było namawiać.
    Super!
    Pozdrowionka piątkowe :) Miłego popołudnia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kuszą mnie produkty tej marki, najbardziej jedna z maseczek do twarzy. Jednak na razie mi do nich nie po drodze. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa jestem tego duetu, krem pod oczy by mi się przydał, ale cena troszkę zaporowa :D

    OdpowiedzUsuń
  8. fajnie, że kremy się sprawdziły:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kusisz! Do tej pory wypróbowałam ich dwie maseczki (Drink Up i grzybkową :)). Co tu dużo mówić - zachwyciły mnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam ich, ale zapowiadają się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawe te produkty :) nie znam nic Origins, ale jestem zaciekawiona, słyszę o tej firmie samw dobroci

    OdpowiedzUsuń
  12. Kosmetyki te są zdecydowanie zbyt drogie patrząc na moje możliwości finansowe. Ale super, że u Ciebie się spisały;)

    OdpowiedzUsuń
  13. kuszą mnie kosmetyki z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta linia wydaje mi się ciekawa, zwłaszcza, że sprawdza się nawet podczas upałów i nie tylko;).Ja na razie znam poznałam niewiele kosmetyków tej marki, znam pomarańczową linię energetyzującą i maseczkę Drink Up, która jest świetna.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam ten krem pod oczy i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja uwielbiam ich serię Gin Zing (mam nadzieję, że nie przekręciłam :)) Krem do twarzy to prawdziwa petarda

    OdpowiedzUsuń
  17. Od dawna czaję się na origins, tylko te ich ceny troszeczkę mnie przerażają ;) krem pod oczy wydaje się być fajną opcją, może kiedyś go kupię

    OdpowiedzUsuń
  18. Już od dłuższego czasu mam chęć na kosmetyki Origins, ale jakoś zawsze mi nie po drodze :( A teraz mnie bardzo zaintrygowałaś ! Wpadają na moją chiejlistę ! I na pewno je wypróbuję ! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajnie, nie dziwię się, że to Twoje ulubione kosmetyki, jeśli zabierasz je wszędzie i testujesz w różnych warunkach :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie używałam jeszcze kosmetyków tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy nie miała nic z tej firmy ;) Mam nadzieję, że kiedyś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Pół świata niemalże z Tobą zwiedziły! Musiały być tego warte :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Po pierwsze nie mam pojęcia czy Ci pisałam,że Twoje zdjęcia są śliczne!.Po drugie mam ogromną ochotę na ich produkty i teraz już wiem na które zwrócić uwagę:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Słyszałam wiele dobrego o tej firmie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Krem pod oczy bardzo głośno do mnie krzyczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo kuszące są te kosmetyki po twojej recenzji. :) Ja jeszcze nic nie miałam z Origins, dopiero niedawno nabyłam maskę. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Coraz bardziej kusi mnie ta marka :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Oj za rzadko u Ciebie bywam, bo to (chyba) pierwsza recenzja tej marki na jaką trafiłam. Szczerze powiem czuję się mocno zaintrygowana i kto wie może jak skończę produkty z Galenic sięgnę właśnie po Origins.

    OdpowiedzUsuń
  29. Muszę się zmobilizować do przetestowania próbki kremu! Po twojej recenzji sięgnę po niego chyba już dzisiaj :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Widzę, że te kosmetyki są bardzo wydajne - to niezwykły atut, bo mogę wydać więcej wiedząc, że przez 4 miesiące będzie spokój;)
    ciekawa marka, nie słyszałam o niej.
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  31. Markę znam :) Chciałabym wypróbować ich krem pod oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Szkoda,że nie trafiłam na ten krem pod oczy przed wyjazdem na wakacje.. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie miałam produktów tej marki, a jestem ich bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Chętnie bym wypróbowała, ładnie się prezentują.
    Obserwuję i będę zaglądać częściej ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. moja cera bardzo lubi kremy tej marki :) ale tej serii jeszcze nie poznałam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze!

TOP