czwartek, 24 sierpnia 2017

Trzy kosmetyki Smashbox, które warto poznać | Photo Finish Radiance Primer oraz seria Studio Skin |

Dla marki Smashbox życie jest ciągłą sesją fotograficzną, a świat obiektywem, który wydobywa nasze piękno. Ich produkty są kreowane i testowane w studiach fotograficznych Los Angeles, gdzie upiększają światowe gwiazdy. Zostały stworzone z myślą o blasku fleszy i czujnym oku kamer, a ich jakość doceniają najsłynniejsi makijażyści. Najważniejszym elementem każdego makijażu jest nienaganna cera. To ona jest kanwą do tworzenia spektakularnych smoky eye czy wyrazistych czerwonych ust. Baza Photo Finish Radiance Primer oraz gama podkładów i korektorów Studio Skin to sposób na piękną rozświetloną skórę bez efektu maski.



Nowością w niezwykle bogatej gamie baz Smashbox Photo Finish Primer jest wersja Radiance (159 zł/30 ml), której spektrum działań może zaskakiwać. Za zadanie ma nie tylko głęboko nawilżać, ale również maskować pory, zmarszczki i niedoskonałości cery, wyrównywać kolory, przygotować skórę na kolejne kroki makijażu oraz zapewniać subtelny, naturalny blask. Photo Finish Radiance Primer ma bardzo lekką żelowo-kremową formułę, która nawet w najmniejszym stopniu nie przypomina silikonowych, zapychających pory baz. Ma subtelny brzoskwiniowy odcień oraz mikroskopijne bursztynowe i brązowe drobinki, które wraz z mikro perełkami nadają skórze ciepłego, subtelnego blasku. Cera wygląda niezwykle zdrowo i promiennie bez efektu bombki choinkowej.


Niektóre bazy rozświetlające uwypuklają niedoskonałości skóry, w przypadku Photo Finish Radiance Primer nie musimy obawiać się o podkreślenie porów czy zmarszczek. Skóra jest lekko wygładzona i idealnie przygotowana na aplikację podkładu i korektora. Za jej działanie nawilżające, które bardzo doceniła moja sucha cera, odpowiada kwas hialuronowy oraz bogate w składniki odżywcze masło shea. Mimo nawilżających składników baza nie jest tłusta ani nie pozostawia wyczuwalnego lepkiego filmu. Świetnie wywiązuje się również ze swojego podstawowego działania, podkład gładko po niej sunie, nie tworzy prześwitów i jest bardzo trwały. Baza Photo Finish Radiance Primer to niezwykle uniwersalny kosmetyk, który może nam również posłużyć jako rozświetlacz. Pięknie wygląda zarówno na kościach policzkowych, jak i na obojczykach.


 Moim drugim odkryciem jest podkład Studio Skin 15 Hour Wear Hydrating Foundation (169 zł/30 ml), który w szybkim czasie stał się moim absolutnym ulubieńcem. Wyróżnia go bardzo lekka formuła, która nawet nałożona grubszą warstwą nigdy nie tworzy efektu maski na skórze. Przepięknie stapia się z cerą, upiększając ją i przykrywając wszelkie niedoskonałości. Dzięki lekkiej formule z łatwością możemy stopniować krycie poprzez dodawanie kolejnych warstw podkładu. Studio Skin świetnie przykrywa zaczerwienienia, przebarwienia i drobne krostki. Cera jest ujednolicona, a niedoskonałości przykryte przy zachowaniu niezwykle naturalnego wyglądu skóry. Jest to podkład beztłuszczowy, dzięki czemu kontroluje produkcję sebum, suche skóry nie muszą się jednak go obawiać. Jego formuła została wzbogacona składnikami nawilżającymi, dzięki czemu jest praktycznie niewyczuwalny na skórze, nie podkreśla suchych skórek i nie zbiera się w załamaniach. Bardzo podoba mi się również jego wykończenie, które określiłabym jako „skin-like”, czyli niezwykle naturalne. W zależności od zastosowanej bazy i pudru możemy go zmatowić, bądź nadać blasku. Ogromną zaletą podkładu jest jego trwałość. Producent deklaruje, że utrzymuje się na skórze nawet 15 godzin bez konieczności nanoszenia poprawek i mogę w pełni się zgodzić z tym stwierdzeniem. Nawet po długim dniu wygląda rewelacyjnie na skórze, nie ściera się i nie oksyduje. Na pochwałę zasługuje również gama kolorystyczna podkładów, dostępnych jest aż 13 odcieni i nawet posiadaczki bardzo jasnych karnacji znajdą odpowiedni odcień dla siebie. Na swatchach przygotowałam dla Was prezentację trzech kolorów, od lewej: bardzo uniwersalny 1.1, kapkę ciemniejszy 1.2 i mój letni odcień 2.1. Cała trójka ma widoczne ciepłe tony, które rewelacyjnie kamuflują zaczerwienienia.


Ostatnim kosmetykiem, który chciałam Wam pokazać jest Studio Skin Rozświetlający korektor pod oczy (109 zł/2,7 ml). Wyróżnia go średnio gęsta, kremowa formuła, która ładnie sunie po skórze i pięknie stapia się z cerą, a także z wcześniej nałożonym podkładem. Jego krycie określiłabym jako średnie. W przypadku standardowych cieni pod oczami wystarczy jedna cienka warstwa, jeżeli jednak borykacie się z dużym problemami konieczne będzie nałożenie drugiej warstwy lub użycie pomarańczowego kamuflażu. Tak jak wspominałam ładnie stapia się z cerą, nie podkreśla drobnych zmarszczek i nie przesusza delikatnej skóry pod oczami. Pomimo braku jakichkolwiek drobinek faktycznie rozświetla delikatnie cerę i sprawia, że okolica oczu wygląda na wypoczętą. Producent zapewnia 24 godzinną trwałość, której nie miałam okazji przetestować, ale na pewno przypudrowany wytrzymuje w niezmienionym stanie przez większość dnia. Testowałam go w połączeniu ze wszystkimi posiadanymi przeze mnie odcieniami podkładu Studio Skin i bardzo ładnie stapiał się z każdym z nich. Ani razu nie zdarzyło mi się, aby oksydował pod oczami. Gdy jednak przygotowywałam zdjęcia do posta zaskoczyła mnie jego zmiana koloru na dłoni. Został nałożony jako pierwszy i po kilku minutach ściemniał o około 2 tony. Na całe szczęście pod oczami tego nie robi, co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Dostępny jest w 6 odcieniach, ja mam bardzo jasny, neutralny odcień Light.

Od lewej : baza Photo Finish Radiance Primer, podkład Studio Skin 15 Hour Wear Hydrating Foundation kolejno w odcieniach 1.1, 1.2, 2.1, Rozświetlający korektor pod oczy Studio Skin w odcieniu Light 

Jestem szczerze zachwycona tym trio i serdecznie zachęcam Was do wypróbowania go na swojej skórze. Nowości marki Smashbox zachwycają swoimi formułami, pięknym naturalnym efektem, a także trwałością. Ogromną słabość mam również do ich opakowań, bardzo podoba mi się ich elegancji minimalizm. Pełen asortyment marki znajdziecie w Perfumeriach Sephora.

38 komentarzy

  1. ogladalam ten podklad w Sephorze, nawet chcialam go kupic, ale.. kolory dla mnie za ciemne :( a nie chce kupic i odlozyc ..

    OdpowiedzUsuń
  2. O tej marce czytałam wiele dobrego, ale niestety nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam z marki Smashbox żadnego kosmetyku - myślę jednak, że na większe wyjścia, na których powinnam wyglądać nienagannie w ciemno zdecydowałabym się na te produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Najjaśniejszy odcień podkładu w kolorze mojej skóry:O

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie testuję nowe kolory Studio Skin :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam ich, ale zastanowię się nad zakupem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam wszystkie trzy zaprezentowane produkty Smashbox <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślałam kiedyś nad zakupem Studio Skin ewentualnie Liquid Halo i nadal nie wiem który ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam okazji używać jeszcze niczego tej marki. Zaciekawiłaś mnie podkładem Studio Skin 15 Hour Wear Hydrating Foundation - myślę, że bym go polubiła :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę mnie przeraża taka trwałość kosmetyku na skórze, może na specjalne okazje to jest ok, ale na codzień nie koniecznie zdrowe.
    Piękna szminka na twoich ustach.

    OdpowiedzUsuń
  11. markę znam ze słyszenia i pewnie kiedys coś od nich wypróbuję :D zawsze chcialam ich podkład :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś bardzo dawno temu maiłam od Smashbox róż-mozaikę który niestety nie sprawdził się u mnie i od tamtego czasu szczerze powiedziawszy nie zwracałam uwagi na tę markę.
    Ale jako zagorzała fanka podkładów bardzo bym chciała wypróbować Studio Skin Hydrating Foundation aby sprawdzić go na swojej kapryśnej buzi. Tym bardziej mnie ciekawi że jest beztłuszczowy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Super, że generuja takie zadowolenie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. całkiem ciekawe! pięknie wyglądasz:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Podkład Studio Skin to jeden z moich ulubieńców :) jest wręcz idealny, kryje, nie obciąża i nie wysusza! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Żadnego nie znam.
    Skusiłabym się na coś od Smoshboxa.
    Dużo słyszałam o tej marce.
    Pozdrowionka serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. bardzo lubie bazy Smashbox i od 3 lat z nimi się nie rozstaję :) Radiance mam próbeczkę i jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak będą mi pasowały kolorystycznie do cery, to kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  19. oj chętnie wypróbowałabym to trio

    OdpowiedzUsuń
  20. Podkład Studio Skin mam zamiar wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy nie miałam kosmetyków z tej firmy. Piszesz o nich tak zachęcająco ,że jestem gotowa trochę zrujnować mój portfel ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Słyszałam już o tej marce, ale nie jestem jednak na nią skuszona pomimo Twojej dobrej opinii. Pierwszą rzeczą jest wysoka cena każdego z produktów, drugie jest to, że coraz bardziej rozkochuje się w minerałach :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam baze ze smashbox i była cudowna ♥ Na pewno jeszcze nie raz do mnie trafi !! ;) A te kosmetyki są bardzo intrygujące; )

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie znam tych trzech kosmetyków ale zniechęciłam się do marki przez bardzo nieudaną bazę pod cienie :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie miałam jeszcze żadnego produktu Smashbox, ale mam ochotę na ich bazę pod makijaż ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. już od dawna kusi mnie jakaś baza ze smashboxa i ten podkład :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem bardzo ciekawa korektora, bo baz używam rzadko, a z podkładem się niestety nie polubiłam. Po tym co piszesz mógłby mi bardzo podpasować - lubię delikatne rozświetlenie, a przy tym średnie krycie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Kończy mi się podkład, a Ty tak zachwalasz - że sama nie wiem, ale chyba przejdę się do Sephory :D Co do podkładów jestem bardzo ostrożna i jak któryś mi się sprawdzi to ciężko mi zamienić na inny.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie mam nic ze Smashboxa, ale wezmę te produkty pod uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  30. twój makijaż wygląda perfekcyjnie:)

    OdpowiedzUsuń
  31. jestem zafascynowana tą bazą i na pewno się na nią skusze!

    OdpowiedzUsuń
  32. muszę koniecznie wypróbować ten podkład, planuję powykańczać drogeryjne podkłady, które mam i uderzyć na coś z wyrzszej pólki, głownie Smashbox :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze!

TOP